Gdy dany producent prezentuje nam nowy model, czasami od razu w tym momencie poznajemy jego orientacyjną cenę. Niektóre wartości, w przypadku supersamochodów, robią ogromne wrażenie.
Dużo rzadziej mówi się natomiast o kosztach utrzymania. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, ile pieniędzy muszą zostawiać w serwisie właściciele takich aut.
Zobacz również
Tylko 0,6 proc. polskich klientów Audi wybierało tę wersję. Dlatego nowe kosztuje dziś 110 tys. zł
Nowego 7-osobowego SUV-a Nissana nie trzeba ładować, żeby palił 5,7 l na 100 km. Tak zamierza walczyć z Chińczykami
Przeceniony z 222 900 zł do 139 900 zł crossover Hyundaia to bardzo praktyczne auto. Nawet Lexus NX nie jest tak duży
W sieci pojawiły się ciekawe informacje na temat koniecznych wydatków w przypadku Astona Martina Valkyrie. Kwoty po prostu zwalają z nóg.
Za samo auto, którego powstanie wyłącznie 150 egzemplarzy w wersji Coupe, trzeba zapłacić około 14 milionów złotych netto. Limitowany do 85 sztuk wariant Spyder to z kolei wydatek około 16 milionów złotych.
Pierwszy raz na serwis musimy pojechać po przejechaniu 1000 kilometrów. Aston Martin pobierze klientowi wtedy z konta 25 000 funtów, czyli około 130 000 złotych.
Znamy też ceny kolejnych przeglądów, po 12, 24 i 36 miesiącach od zakupu. Wiąże się to z wydatkiem odpowiednio: 85 000, 150 000 i 95 000 funtów.

Klikając szybko w kalkulator łatwo więc podliczyć, że w ciągu trzech lat na serwis każdy klient wyda 355 000 funtów. Przeliczając to „na nasze” wychodzi około 1 850 000 złotych. Dodatkowo, mówimy o kwotach netto.
Za napęd w Astonie Martinie Valkyrie odpowiada hybrydowy układ, którego sercem jest 6.5 litrowy silnik V12. Kierowca ma do dyspozycji moc 1155 koni mechanicznych i 924 niutonometry momentu obrotowego.

Auto potrafi przyspieszyć od 0 do 100 km/h w 2,5 sekundy i rozpędzić się maksymalnie do 355 km/h. Jest to oczywiście wartość ograniczona elektronicznie, bo Aston z pewnością miałby ochotę na szybszą jazdę.
Źródło: facebook.com/Theautomobilist.fr



