Mercedes CLA 200 – 1,6 l 156 KM [test]

Gdybyś mi 3-4 lata temu powiedział, że Mercedes-Benz będzie oferował limuzynę z napędem na przód, to kazałbym Ci “puknąć się w głowę” i zająć się czymś bardziej pożytecznym, np. hodowlą jedwabników. Czasy się jednak zmieniają, a producenci szukają coraz to innych rozwiązań, które podbiją rynek i pozwolą zarobić kolejne miliony.

Do testów otrzymałem Mercedesa CLA 200, czyli tzw. “baby cls-a” z 1,6 l doładowaną jednostką benzynową o mocy 156 KM, która pozwala na przyspieszenie do setki w 8,5 s. Motor ten znam już z C-klasy kombi, którą testowałem rok temu w grudniu. Jak sprawdził się w CLA?

Zacznijmy jednak od przyjemniejszej części tego testu, czyli stylistyki. CLA przykuwa wzrok; mój egzemplarz testowy szczególnie przypadł mi do gustu. Auto powstało na płycie podłogowej A-klasy, dlatego wymiary nadwozia nie są duże. I choć na zdjęciach CLA “nie wychodzi”, na żywo jest naprawdę atrakcyjnym samochodem. Przednia część to A-klasa z krwi i kości, zaś tył nawiązuje do CLS-a. Linia została poprowadzona w taki sposób, że właściwie ciężko jest się do czegoś przyczepić.

Na szczególną uwagę zasługuje podświetlenie tylnych reflektorów. Jest po prostu genialne; może to głupio zabrzmi, ale kojarzy mi się ono z morzem i delfinami. Uspokaja, a jednocześnie przykuwa wzrok. Efekt tego rozwiązania w nocy jest nie do pobicia. Nie można pomylić tego auta z innym, a to ciekawe, bo jeszcze niedawno ciężko było odróżnić nowego Mercedesa od Lanosa.

Wnętrze

Kabina została żywcem wyjęta z klasy A. Czy to dobrze? Jak najbardziej. Wszelkie przyciski i funkcje zostały umieszczone w intuicyjny sposób, dzięki czemu kierowca szybko przyzwyczaja się do ich obsługi. Materiały wykończeniowe są dobrej jakości, a trójramienna kierownica idealnie siedzi w dłoniach.

W A-klasie i CLA narzekam jedynie na zbyt twardą konsolę środkową, która skutecznie zniechęca moje prawo kolano do pokonywania dłuższych dystansów. Być może jest to kwestia ustawień, ale jakbym się nie ułożył, zawsze jest źle.

Miejsca dla pasażerów siedzących z przodu jest sporo. Znacznie gorzej ma się sprawa z tyłu, ale nawet dwie dorosłe osoby nie powinny narzekać na rażąco niski brak komfortu.

Przestrzeń bagażowa wynosi 470 litrów, a więc sporo, jak na tę klasę samochodu. Spokojnie zmieści się tutaj bagaż nawet najbardziej wymagających podróżników.

Silnik i prowadzenie

Pod maską siedzi 1,6 l jednostka o mocy 156 KM. Jeśli chodzi o dynamikę i ekonomię, silnik ten jest godny polecenia. Auto zużywa średnio 5,5 l paliwa na 100 km i oferuje przy tym przyspieszenie do setki w 8,5 s oraz prędkość maksymalną 230 km/h. Duża w tym zasługa sprawnie działającej automatycznej, dwusprzęgłowej 7-stopniowej przekładni. Cała moc przekazywana jest na przednią oś, ale zdecydowanie nie zabija to z radości prowadzenia samochodu z gwiazdą na mascę. Nawet kręte drogi pokonuje się z przyjemnością. Zawieszenie zostało zestrojone sztywno, co pozwala kierowcy na bardzo dobre wyczucie CLA. Nie będę jednak ukrywał, że jazda po dziurawych drogach i torowiskach nie jest ulubionym zajęciem tego modelu.

Standardowo muszę przyczepić się do brzmienia jednostki 1,6 l. Podczas wkręcenia auta na wyższe obroty, silnik nieprzyjemnie huczy; można to porównać do “wycia z niemocy”, choć w rzeczywistości osiągi są zadowalające. Jeśli więc przykładasz uwagę do dźwięku jednostki, zainteresuj się raczej CLA 250.

Cena

Mercedes CLA 200 w podstawowej wersji kosztuje około 125 000 złotych. Mój egzemplarz za sprawą kilku dodatków został wyceniony na prawie 200 000 złotych. Czy warto? Jeśli nie przeszkadza Ci fakt, że wykładasz prawie półtorej bańki na przednionapędowego Mercedesa i lubisz przykuwać wzrok – zdecydowanie pędź do salonu sprzedaży.

Dane Techniczne:
Napęd:
Rodzaj silnika: benzynowy R4
Pojemność: 1595 cm3
Oś napędzana: przednia
Moc maksymalna: 156 KM / 5300 rpm
Maks. moment obr.: 250 Nm / 1250-4000 rpm
Skrzynia biegów: 7-biegowa, dwusprzęgłowa, automatyczna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4630/1777/1432 mm
Rozstaw osi: 2699 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 470
Masa własna: 1355 kg
Dane eksploatacyjne producenta (test)
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 8.5 s
Prędkość maksymalna: 230 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 5.4l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 7.2l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 6.7l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 50 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 126

  • BRAT PITA

    Jeździłem dokładnie takim samym egzemplarze i spalanie w mieście nie chciało zejść poniżej 9,0l/100, podany wynik w artykule jest niemożliwy do uzyskania.
    A automat jest jednym z najgorszych z jakim miałem do czynienia, wciska się gaz i…..nic, dopiero po chwili zaczyna się majestatyczne przyspieszanie, pomaga przełączenie na sport, trzyma silnik na wyższych obrotach ale wtedy średnie spalanie nie schodzi poniżej 10l .Wyjątkowo dziadowski automat. A pojemność bagażnika to kolega chyba wziął z reklamówki i nie zaglądał do środka, 470l może jest ale liczone z wnęką na koło zapasowe, to czym można dysponować wygląda na ledwo powyżej 400l i bardzo mały otwór załadunkowy. Acha opony Runflat 18″ to porażka w tym aucie hałasują jak by były wyząbkowane już fabrycznie.

  • rot

    ten silnik jest całkiem dobry – mam taki w b-klasie, spalanie z kilku tyś km jazdy głównie miejskiej to 8,0L. W trasie, jadąc zgodnie z przepisami, ok.6L, jadąc do 120km/h – do 7L. Sądzę że w CLA które ma znacznie lepszą aerodynamikę takie wyniki są do osiągnięcia. Auto nie ma żadnych problemów z wyprzedzaniem, naprawdę jedzie całkiem przyzwoicie jak na tą moc. Automat rzeczywiście bez rewelacji, chociaż w dobie skuterowych skrzyń bezstopniowych u konkurencji, “wyjątkowo dziadowskim” bym go na pewno nie nazwał. Po prostu nie działa tak dobrze jak dsg od vw ale da się tym normalnie jeździć. Wyjątkowym dziadostwem określiłbym natomiast całkowity brak komfortu jeśli chodzi o dzisiejsze przednionapędowe mercedesy. Jest to naprawdę wielka porażka tej firmy. Poza znaczkiem firmy mercedes, przednionapędówki tej marki niczym nie wyróżniają się na tle konkurencji i nie warto za nie przepłacać. Mercedes wszedł w segment w którym średnie europejskie i japońskie firmy są już znacznie dalej i są znacznie tańsi.