Skoda oficjalnie poinformowała, że pierwszy czeski elektryczny SUV otrzyma nazwę „Enyaq”, która pochodzi od irlandzkiego imienia „Enya”. Dodanie litery „q” jest naturalnym zabiegiem, który upodabnia nazwę do modeli napędzanych tradycyjnymi jednostkami napędowymi – licząc od najmniejszego: Kamiq, Karoq, Kodiaq. Skoda Enyaq będzie pierwszą elektryczną Skodą opracowaną całkowicie od podstaw.
Enyaq powstanie na płycie podłogowej MEB grupy Volkswagena, która znalazła zastosowanie również w kompaktowym hatchbacku ID.3. Nie oznacza to oczywiście tych samych rozmiarów, Enyaq będzie sporo większy.
Zobacz również
Potaniał o 48 020 zł i ma hybrydę z silnikiem 2.5 l. Bagażnik? Większy niż w Hyundaiu Tucsonie
Dzięki rabatowi 43 250 zł kosztuje niecałe 114 tys. zł. Silnik 1.5 i spalanie na poziomie 5 l czynią z niego świetną alternatywę dla kombi Toyoty
Japońskie kombi za 107 900 zł stoi w salonie od 2024 roku. 3,6 l na 100 km w trasie to jego realne spalanie
Czesi nie zdradzają szczegółów technicznych, ale bezemisyjny SUV opiera się na koncepcyjnym modelu Vision iV zaprezentowanym w zeszłym roku podczas targów motoryzacyjnych w Genewie. Samochód będzie eleganckim podwyższanym coupe z dużymi kołami: w prototypie zamontowano 22-calowe koła, ale w wersji produkcyjnej jest to mało prawdopodobny rozmiar.
Jaki silnik pod maską elektrycznej Skody Enyaq?
Koncept został wyposażony w dwa silniki zamontowane na każdej z osi o łącznej mocy 302 koni mechanicznych z napędem na wszystkie cztery koła. Skoda deklaruje zasięg na poziomie 500 kilometrów według standardów WLTP, natomiast akumulator można naładować do poziomu 80% w czasie 30 minut.








