O słynnym niemieckim torze Nürburgring słyszał zapewne każdy z Was. To, że można go pokonać prywatnym samochodem podczas Touristenfahrten też nie jest dla Was tajemnicą. A co, jeśli powiem Wam, że Północną Pętlę można przejechać na rowerze? Raz do roku jest organizowana impreza pod tytułem Rad Am Ring, na którą wybraliśmy się razem z redakcją Autowizja.pl.

Czy można sobie wyobrazić lepszy zestaw na tego typu wyjazd niż 190-konna Skoda Kodiaq Laurin&Klement 4×4 TDI z dwoma bagażnikami mieszczącymi 4 rowery(oczywiście również marki Skoda!)? Myślę, że nie mieliśmy na co narzekać! Wspomniany wyżej zestaw spisywał się w trasie bardzo przyzwoicie. Z załadowanym bagażnikiem oraz z czterema osobami na pokładzie spalanie przy prędkości 140 km/h wynosiło około 11 litrów na każde 100 kilometrów. Jazda autostradowa nie była zakłócana przez żadne niepokojące dźwięki dochodzące z nad dachu.

Po spokojnej 12-godzinnej trasie z Warszawy udało się nam w końcu dojechać w to magiczne miejsce, o którego odwiedzeniu marzy każdy fan motoryzacji. Malownicze tereny Nadrenii kryją w sobie słynne Zielone Piekło. Ponad 20-kilometrowy tor wyścigowy, którego historia sięga lat 20 ubiegłego wieku. W dniu naszego przyjazdu królowały tam jeszcze samochody, jednak my już uśmiechaliśmy się na myśl o tym, co będzie się tam działo dnia następnego. Rad Am Ring 2019!

Impreza ta przyciąga co roku tysiące miłośników dwóch kółek dając im do dyspozycji kilka dyscyplin, z których każdy znajdzie coś dla siebie. Od zwykłych turystycznych przejazdów bez pomiaru czasu, poprzez leśne trasy MTB, aż po morderczy 24-godzinny wyścig odbywający się na całej Północnej Pętli toru Nurburgring. My, jako początkujący wybraliśmy tę pierwszą opcję, i muszę powiedzieć, że to był jedyny słuszny wybór.

Sam dystans lekko ponad 20 kilometrów nie jest oczywiście wyzwaniem. Jest nim różnica wysokości wynosząca na Nordschleife ponad 300 metrów! Morderczy ponad 5-kilometrowy odcinek ciągnący się od Exmuhle aż do Hohe Acht to nieustanna wspinaczka z 335 do 610 metrów nad poziomem morza. Ten fragment bez przerwy pokonają tylko najsilniejsi, większość po prostu schodzi z roweru i pokonuje kilka kilometrów pieszo. Oprócz tego odcinka mamy na Ringu do czynienia z niesamowitymi zjazdami w dół, na których trzeba potwornie uważać. Najbardziej stromo jest na wyjściu z Aremberg, gdzie na odcinku zaledwie 900 metrów schodzimy w dół aż o 70 metrów. Kolarze na lekkich szosówkach osiągają tam prędkości rzędu 110 km/h. Mi na rowerze MTB udało się rozpędzić ‘tylko’ do 70 km/h. Najmniejszy błąd przy takiej prędkości może zakończyć się tragicznie.

Najszybsze auta drogowe pokonują Nordschleife w czasie poniżej 7 minut. Jedno okrążenie rowerem zajęło mi 1 godzinę i 20 minut. Są jednak tacy, którym idzie dużo lepiej. Rekordowy czas przejazdu w tym roku wyniósł 33 minuty i 8 sekund. Wystarczyło utrzymać średnią prędkość na poziomie 39 km/h. Niesamowita kondycja.

Już wiem, że w przyszłym roku również się tam pojawię, ale na pewno dużo lepiej przygotowany. Zarówno fizycznie jak i sprzętowo, z zamiarem przejechania większej liczby okrążeń i nie poddania się na morderczym podjeździe pod górę.

Dodatkowym punktem wyjazdu było Grand Prix Niemiec Formuły 1, które odbywało się w tym roku na torze Hockenheim oddalonym od Nurburg o około 200 kilometrów. Nie mogliśmy odpuścić takiej okazji.

Wracając z Hockenheim do domu trafiliśmy jeszcze na miejscowość Neckarsulm, gdzie Audi produkuje swoje najbardziej emocjonujące modele. Na lokalnych parkingach udało nam się znaleźć kilka ciekawych egzemplarzy, w tym między innymi muła testowego nowego Audi RS7!