Ford Fiesta od zawsze był jednym z najchętniej kupowanych samochodów miejskich. Tym razem nie będzie inaczej. Testy najnowszego modelu – co ciekawe już siódmej generacji – pozwoliły mi na dogłębne poznanie nowej Fiesty wyposażonej w silnik o pojemności 1.0 i mocy 125 KM.

Stylistycznie nowa Fiesta została tylko odmłodzona. Całość nie odbiega mocno od poprzedniej generacji i zyskała m.in. inny grill, przemodelowany pas przedni oraz nowe reflektory. Całość urosła wszerz o 26 mm, co pozwoliło na uzyskanie więcej przestrzeni wewnątrz. Warto dodać, że długość także uległa zmianie i wynosi teraz ponad 4 metry! – Dokładnie 404 cm.

Wewnątrz Fiesta przeszła bardziej poważne zmiany. Kokpit został całkowicie przeprojektowany, natomiast przyciski z poprzedniej generacji zostały „schowane” na centralnie umieszczonym wyświetlaczu w rozmiarze nawet 8-cali. System Sync3 działa bardzo szybko i intuicyjnie, ale podstawowe czynności, takie jak obsługa klimatyzacji czy funkcje audio nadal obsłużymy tradycyjnymi przyciskami.


Ford Fiesta 2017 w Genewie (zdjęcia ze stoiska)

Jeśli chodzi o wyposażenie, standardowo samochód jest bardzo bogato wyposażony w wiele udogodnień i systemów bezpieczeństwa. A nawet jeśli czegoś zabraknie w standardzie, jest lista elementów dodatkowych, a tam widnieje praktycznie wszystko to, czego może brakować. System wykrywania znaków, system automatycznego parkowania, system audio B&O z 10 głośnikami…

Testowany model to wersja trzydrzwiowe. Ciekawe, że taka w ogóle jest oferowana, ponieważ w ostatnich latach producenci rezygnują z podobnych modelu. Ford najwidoczniej uznał, że wciąż są osoby, które wolą taką wersję. Miejsce na tylnej kanapie zajmujemy jednak komfortowo i nawet jest tutaj sporo miejsca. Gorzej wygląda sytuacja z otwieraniem drzwi – są długie, przez co na wąskim miejscu parkingowym łatwo jest uderzyć w inny pojazd.

Pojemność bagażnik wynosi 292 l, czyli o 2 l więcej niż w poprzedniej generacji.

A jak jeździ?

Pod maską siedzi trzycylindrowa jednostką turbodoładowana o mocy 125 KM z 1.0 pojemności. Wbrew pozorom jest to bardzo dynamiczny silnik, który w zupełności wystarczy do podróżowania w mieście. Nawet na trasie do prędkości 140 km/h zachwyca elastycznością. Nie ma absolutnie żadnego problemu z wyprzedzaniem wolniejszych pojazdów.

Na papierze auto przyspiesza do setki w niespełna 10 sekund, ale w rzeczywistości kierowca ma wrażenie, że 100 km/h osiągane jest dużo szybciej.

Na plus spalanie. Średnie podczas testu oscylowało w granicach 6 l paliwa na 100 km. Na trasie można zejść nawet do 4,5 l, natomiast w mieście należy przyjąć 7 l paliwa na 100 km.

Układ kierowniczy zachwyca wysoką precyzją. Nic dziwnego – Fiesta zawsze charakteryzowała się znakomitymi właściwościami jezdnymi i nowy model nie jest wyjątkiem. Aż trudno sobie wyobrazić, jak prowadzić będzie się model ST z silnikiem o mocy 200 KM! Przyczepić można się jedynie do pokonywania dziur; jest twardo. Ale coś za coś.

Nowy Ford Fiesta startuje w cenniku od 46.000 zł. Egzemplarz testowany to wydatek rzędu 70.000 zł.

Zobacz nasze zdjęcia z GENEWY: