Kiedy w 1997 roku Toyota Avensis zastąpiła model Carina E, wielu ludzi zastanawiało się, skąd ten pomysł;po co zastępować samochód, który na owe czasy był wzorem bezawaryjności i trwałości?

Po blisko 15 latach produkcji i kolejnych generacjach Avensisa mogę śmiało stwierdzić, że Japońscy konstruktorzy wiedzieli, co robią. Avensis nie tylko wpisał się stale w krajobraz miast i przedmieść, ale również podwyższył standardy marki. Avensis stał się jednym z najpopularniejszych modeli segmentu D i najchętniej kupowanych modeli japońskiego producenta. Jednak przez ten cały okres czasu cierpiał na przewlekłą chorobę – „nudę”. Kiedy wszystkim się wydawało, że kolejne zmiany wyglądu będą równie „ekscytujące” i „porywające” co poprzednie, inżynierowie Toyoty na przekór wszystkim przygotowali facelifting, który miał zmienić oblicze „dziadkowego” Avensisa. Czy podołali zadaniu? Postanowiłem to sprawdzić i kilka dni spędziłem z tym sztandarowym modelem Toyoty.

Zmiany, zmiany, zmiany…

Kiedy po raz pierwszy ujrzałem testowany egzemplarz byłem bardzo mile zaskoczony. Niby kształt nadwozia kombi nie uległ zmianie, ale już na pierwszy rzut oka widać zmiany, które zdynamizowały całą sylwetkę. Przeprojektowany przód z przemodelowanym kształtem maski, smukłe reflektory w technologii LED, trapezowaty grill z wysuniętym emblematem Toyoty dodały aucie charakteru, którego brak wypominali zmotoryzowani. Z tyłu przeciętemu kierowcy ciężko jest odróżnić testowaną Toyotę od poprzedniej, jednak, gdy przyjrzymy się bliżej, zauważymy zmieniony kształt zderzaka, który został wyposażony w dyfuzor. Również lampy zostały zmienione, które dodały całości wyrazistości. Dodając do tego przyciemniane tylne szyby, chromowane elementy, czarny kolor nadwozia i 18 calowe czarne obręcze kół ze stopów lekkich całość nabrała agresywnego wyglądu i nawet najbardziej zagorzali „hejterzy” muszą to przyznać.

Toyota Avensis Wagon bok

Komfortowo, wygodnie i przewidywalnie…

Będę szczery, wnętrza Toyot nigdy nie zyskały mojej sympatii, brakowało im oryginalności i to samo tyczy się testowanego Avensisa. Ale w gruncie rzeczy nie jest źle; wnętrze jest przestronne i zyskało trochę luksusu poprzez wstawienie imitacji lakierowego drewna czy aluminiowych wstawek. Materiały wykończenia wnętrza są dobrej jakości, plastiki są przyjemne w dotyku, a całość została starannie spasowana. Tylko miejscami plastiki są za twarde. Smaczku dodają siedzenia z alkantary z elementami skóry. Kierowca jak i pasażerowie nie będą narzekali na brak miejsca, którego jest pod dostatkiem. Bagażnik oferuje 543 litry pojemności. Nie jest to rekord w tej klasie – bagażniki niemieckich czy czeskich rywali są większe, jednak najnowszy Avensis bije ich na głowę pod względem funkcjonalności. Co ważniejsze duża przestrzeń bagażowa nie ma wpływu na miejsce na tylnej kanapie. Mniejsze pakunki bez problemu umieścimy w schowkach pod podłogą, w drzwiach czy pojemnym schowku przed pasażerem.

Najlepszy system w klasie…

Już w podstawowej wersji Avensis oferuje sporo udogodnień, w tym m.in. 7 poduszek powietrznych, klimatyzację, czy aktywne zagłówki foteli. Nasz model oprócz tego wyposażony był w system multimedialny Toyota Touch z kamerą cofania i ekranem dotykowym 6,1”, który moim zdaniem zasługuje dłuższą recenzje. Jest to jeden z najlepszych systemów multimedialnych jaki miałem okazję używać. Na dodatek, że dostarcza kompletnych informacji o podróży czy samochodzie, to obsługuje większość funkcji samochodu. Na uwagę zasługuje również rozbudowana nawigacja, która między innymi ostrzega nas przed fotoradarami, co szczególnie przyda się osobom pokonujących dłuższe trasy, oraz funkcja Google Local Search. Co więcej zaskoczyła mnie łatwość i szybkość łączenia się z urządzeniami bluetooth. Urządzenie jest intuicyjnie proste w obsłudze, co oszczędzi nam czasu na szukaniu funkcji, która nas interesuje.

Toyota Avensis wnętrze

Odrobina sportu w rodzinnym kombi?

Nasz testowany Avensis wyposażony jest w jednostkę wysokoprężną 2,2 D-CAT o mocy 177 KM i maksymalnym momencie obrotowym wynoszącym 400 Nm, brzmi nieźle prawda? I równie dobrze jest w rzeczywistości. Samochód chętnie przyspiesza już od najniższych obrotów, a powyżej 2000 tys/obr budzi się w nim sportowy charakter. Silnik zaskakuje elastycznością; nie ma mowy o spadku mocy nawet przy największych obrotach. W połączeniu z manualną 6-stopniową skrzynią biegów auto przyspiesza do pierwszej setki w czasie około 8,5 sekundy a prędkość maksymalna wynosi 220 km/h. Te wartości powinny zadowolić kierowców, którzy lubią dynamiczną jazdę. Przy większych prędkościach we wnętrzu samochodu robi się trochę za głośno jak na limuzynę. Toyota w tym wariancie silnikowym spali około 7-8 litrów, w trasie spokojnie można zejść do 6,5 litra. Te wartości mogą się zmieniać w zależności od stylu jazdy kierowcy.

Zawieszenie najnowszego Avensisa jest sztywniejsze od poprzednika, a dzięki obniżeniu masy samochodu, auto bardzo dobrze prowadzi się w zakrętach i ma to istotny wpływ na bezpieczeństwo. Niestety zawieszenie jest za twarde, a jeżdżąc po polskich drogach często tego doświadczymy. Układ kierowniczy jest precyzyjny, jednak przy większych prędkościach może sprawiać wrażenie zbyt czułego. Mimo znacznych gabarytów auta, manewrowanie Avensisem w mieście nie jest uciążliwe, pomaga nam w tym kamera cofania oraz dużo przeszklonej powierzchni. Docenią to szczególnie niżsi kierowcy.

Podsumowując…

Ciężko jest uwierzyć, że Japończycy dokonując kilku zabiegów stylistycznych odmienili całkowicie wizerunek Avensisa. Umówmy się Toyota nie jest samochodem dla ludzi, którzy cenią sobie design czy indywidualizm, dużo bardziej przypadnie ona w gusta osobom, którym zależy na sprawdzonych, solidnych rozwiązaniach, a zmiany mają raczej charakter ewolucyjny niż rewolucyjny. Może nie jest to samochód, który powoduje przyspieszone bicie serca, ale jeśli jednak szukasz samochodu trwałego, który będzie służył Ci przez lata to najnowsza Toyota Avensis będzie strzałem w dziesiątkę. Za podstawowy model trzeba zapłacić 83 900 tysięcy złotych. Testowany egzemplarz z najmocniejszym dieslem i bogatym wyposażeniem to wydatek już około 140 000 tysięcy złotych. Warto wspomnieć, że Toyota Avensis w 2011 roku była najchętniej kupowanym samochodem segmentu D – Przypadek?

Plusy:

+ Elastyczny i dynamiczny silnik
+ Komfort podróżowania
+ Przestronne wnętrze
+ System multimedialny Toyota Touch

Minusy:

– Niektóre elementy wykończenia wnętrza

Dane Techniczne:
Napęd:
Rodzaj silnika: wysokoprężny
Pojemność: 2231 cm3
Oś napędzana: przednia
Moc maksymalna: 177 KM
Maks. moment obr.: 400 Nm
Skrzynia biegów: 6-biegowa manualna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4780/1810/1480 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 509
Masa własna: 1550 kg
Dane eksploatacyjne producenta (test)
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 8,5 s
Prędkość maksymalna: 220 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 4,8l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 7,3l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 5,8l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 60 litrów

  • Maciej

    A te refleksy/przebarwienia na wyświetlaczu od klimatyzacji? Zdjęcia wypaczają czy tak jest w rzeczywistości? Widzę, że temperatura była -5 i silnik, a tym samym wnętrze mało nagrzane jeszcze, ale jednak trochę kuje w oczy.

  • Mariusz Dunda

    To efekt filtra na obiektywie, gołym okiem tak nie wygląda 🙂

  • tomek

    Wszystko OK, tylko zdecydowanie za drogo. Testowany samochód nie jest więcej wart niż 100 tys. zł

  • dokładnie – 99.900 to byłaby optymalna cena 🙂

  • michał

    Lifting zdecydowanie pomógł temu autu. Wygląda dużo świeżej i nowocześniej.
    A cena może i jest wysoka, ale z drugiej strony Opel Insignia ze 195konnym dieslem i porównywalnym wyposażeniem kosztuje około 145 tys, tak samo Honda Accord ze 180konnym dieslem +- 150 tys.

  • @Michał – jeździliśmy i Insignią (tydzień temu) z tym silnikiem i Accordem rok temu z tym silnikiem.

    Silnikowo, jeśli miałbym wybierać.
    1.Honda
    2.Toyota
    3.Opel

  • rlx

    Ani Insignia ani Avensis nie są warte cen w których są oferowane. Mój brat jeździ taką Toyką (przed liftem) i niestety ale samochody zjadane są przez rdzę (przednie słupki) . Insignią jeździłem ja przed zmianą pracy i jedyne co się w samochodzie nie psuło to kierowca.
    Osobną kategorią są też pracownicy ASO Opla z którymi można się porozumiewać jedynie za pomocą kija lub pałki

  • rlx

    Ani Insignia ani Avensis nie są warte cen w których są oferowane. Mój brat jeździ taką Toyką (przed liftem) i niestety ale samochody zjadane są przez rdzę (przednie słupki) . Insignią jeździłem ja przed zmianą pracy i jedyne co się w samochodzie nie psuło to kierowca.
    Osobną kategorią są też pracownicy ASO Opla z którymi można się porozumiewać jedynie za pomocą kija lub pałki.
    Następuje ciekawa zmiana warty, bo w tej chwili ciekawymi rozwiązaniami są wg mnie
    Hyundai I40 wyposażony we wszystko co możliwe z 177KM Dieslem kosztuje 134k (katalogowo)
    Peugeot 508 2.0Hdi (160KM) Allure z dodatkowymi opcjami za 137k
    Oraz Mazda 6 z silnikiem 2.2 (180KM) w wersji sport za 135k (jeśli zdecydujemy się na poprzednią generację można sporo utargować)

  • Może nie w temacie Toyoty,ale dużo tu o Insigni….mój pracownik mechanik określił pracę silnika tego autka „kultura pracy kombajnu Bizon”….nie ujmując oczywiście nic Bizonowi 🙂

  • tomek

    dokładnie, 99.000 zł to jest to. Mam nadzieję, że Toyota to czyta i ceny spadną…

  • tomek

    Może trochę zbaczam z tematu, ale może ktoś wie, czy Lexus w najbliższej przyszłości będzie sprzedawał samochody z silnikami Diesla – jak na razie w ofercie tylko benzyna lub hybrydy…