Wbrew pozorom szybka jazda na autostradzie jest bardzo niebezpieczna. Przekonał się o tym pewien kierowca nowego BMW M5 F10, który zdjął ogranicznik prędkości w swoim egzemplarzu i wybrał się na przejażdżkę po autostradzie A81. Gdy osiągnął prędkość 300 km/h, nagle z prawego pasa na lewy zjechał inny pojazd.

Kierowca M5 naturalnie chciał uniknąć zderzenia, a gwałtowna reakcja kierownicą przy 300 km/h to pewna utrata kontroli nad pojazdem. W rezultacie auto nie tylko odbiło się od bandy, ale też kilkukrotnie koziołkowało. I teraz Was zaskoczę - kierowcą był 60-letni mężczyzna, którego pasażerami byli 20-latek i pies... Na szczęście nikt z nich nie zginął. Samochód, który zajechał drogę, uciekł z miejsca wypadku.

A jak mogła wyglądać ta sytuacja? Na przykładzie poniższego wideo z Audi, któremu samochód dostawczy prawie zajechał drogę "tylko" przy około 240 km/h, bez problemu można to sobie wyobrazić... Przygotujcie pampersy.

Via: Autoblog