Może niektórym trudno będzie w to uwierzyć, ale Hyundai Ioniq 6 jest obecny na polskim rynku już od 4 lat. Gdy debiutował, dosłownie szokował ceną. Koreańczycy chcieli wówczas ponad 280 tys. zł za najtańszą oferowaną wersję (77 kWh). W kolejnych latach ceny zaczęły szybko spadać.
Na początku lutego 2025 roku, nawet przy maksymalnej dopłacie z rządowego programu, czyli 40 tys. zł, Ioniq 6 wychodził za 134 900 zł. Nie każdy jednak mógł przecież skorzystać z maksymalnej dopłaty. Dzisiaj za 129 800 zł można kupić go bez żadnego wsparcia i związanych z nim dodatkowych formalności, takich jak naklejki informujące o dofinansowaniu z UE. Dokładnie z taką ofertą wyszedł jeden z autoryzowanych dealerów.
Zobacz również
Przecenili hybrydę plug-in ze 120 800 do 89 900 zł. Na prądzie przejedzie do 60 km i zaskakuje bagażnikiem 425 l
Hybryda kosztuje już mniej niż benzynowa wersja rok temu. Spalanie? 5,3 l na 100 km
Za 92 900 zł nie ma już mowy o ubogim wyposażeniu. Dacia Striker zmienia znaczenie wersji Essential i ma ponad 1800 km zasięguIoniqa 6 od początku projektowano jako samochód elektryczny. To nie jest żadna „spalinówka” przystosowana później do napędu elektrycznego. Ma aerodynamiczne nadwozie, nowoczesny napęd i rozwiązania opracowane z myślą o jeździe na prądzie. Dzięki temu zużywa naprawdę niewiele energii. Przyjrzyjmy mu się bliżej.

Hyundai Ioniq 6 nazywany jest „koreańskim Porsche”. To dobrze wyposażony i duży samochód
Zdjęcia nie oddają jego rozmiarów, ale Ioniq 6 to naprawdę długie auto. Mierzy aż 4855 mm długości, jest więc na przykład o 5 mm dłuższy od czwartej generacji Lexusa GS, czyli dużej luksusowej limuzyny. Stylistyką przypomina Porsche Panamerę.
Bagażnik ma pojemność 401 litrów. Nie jest to szczególnie dużo jak na samochód o takich rozmiarach, ale wynika to między innymi z niskiego nadwozia, które zostało podporządkowane aerodynamice.
Na wyposażenie trudno narzekać. Choć mówimy o podstawowej wersji Dynamiq, jej zestaw wygląda naprawdę solidnie. Na pokładzie znajdziemy między innymi:
- Boczne poduszki powietrzne, kurtyny powietrzne oraz poduszkę kolanową
- Podgrzewaną kierownicę
- Podgrzewane przednie fotele
- Dwustrefową klimatyzację automatyczną
- Cyfrowe zegary o przekątnej 12,3 cala
- Kamerę cofania
- Asystenta jazdy autostradowej
- Ekran systemu multimedialnego o przekątnej 12,3 cala
- Bezkluczykowy dostęp
- Elektrycznie sterowany fotel kierowcy
- Reflektory LED
- 18-calowe felgi aluminiowe
Moim zdaniem najważniejsze jest jednak to, że auto posiada pompę ciepła. W tej cenie nie jest to taka oczywistość, a zimą ma bardzo duży wpływ na zasięg. Przede wszystkim samochód nie traci drastycznie energii na ogrzanie kabiny, jak ma to miejsce chociażby w Hondzie e:Ny1.

Akumulator pozwala przejechać ponad 400 km w cyklu mieszanym
Najtańszego Ioniqa 6 napędza jeden silnik elektryczny o mocy 151 KM, który współpracuje z akumulatorem o pojemności 53 kWh. Taki zestaw pozwala rozpędzić auto od 0 do 100 km/h w 8,8 sekundy.
Choć bateria na papierze nie imponuje pojemnością, kluczowe jest tutaj niskie zużycie energii, wynoszące 14 kWh na 100 km. Dzięki temu zasięg Ioniqa 6 w cyklu WLTP sięga 429 km. Przy potrzebie szybkiego uzupełnienia energii ładowarka o mocy 150 kW pozwoli naładować akumulator w około 20 minut. Z trójfazowego wallboxa o mocy do 11 kW pełne ładowanie potrwa natomiast około 7 godzin.
Jeśli ktoś szuka lepszych osiągów i większego zasięgu, mocniejsze wersje również potaniały. Przykładowo wariant o mocy 229 KM z akumulatorem 77 kWh, w wersji wyposażenia Techniq, można kupić za 151 400 zł. W tym przypadku dopłata będzie rozsądniejszą opcją dla osób, które często podróżują, ponieważ zasięg jest o około 200 km większy.

Źródło: motofilm.pl



