Ten, kto w ostatnim czasie sprawdzał ofertę Chery Tiggo 7, mógł się zdziwić. Hybryda plug-in o mocy 279 KM, z trzema silnikami i zasięgiem elektrycznym do 90 km, kosztuje o 4 tys. zł mniej niż zwykła hybryda samoładująca o mocy 224 KM.
Skąd ta różnica? Powód jest prosty. Zwykła hybryda to nowość, która zadebiutowała zaledwie kilka tygodni temu. Tiggo 7 PHEV jest natomiast dostępne w Polsce praktycznie od debiutu modelu w 2025 roku. U dealerów wciąż stoją egzemplarze z tego rocznika, których sprzedawcy chcą się pozbyć w pierwszej kolejności. Stąd tak duża promocja.
Zobacz również
Przecenili hybrydę plug-in ze 120 800 do 89 900 zł. Na prądzie przejedzie do 60 km i zaskakuje bagażnikiem 425 l
Hybryda kosztuje już mniej niż benzynowa wersja rok temu. Spalanie? 5,3 l na 100 km
Za 92 900 zł nie ma już mowy o ubogim wyposażeniu. Dacia Striker zmienia znaczenie wersji Essential i ma ponad 1800 km zasięguChery Tiggo 7 PHEV (2025) katalogowo kosztowało minimum 154 900 zł, więc cena 117 900 zł oznacza obniżkę o 37 tys. zł. To rozsądne pieniądze, zwłaszcza gdy przyjrzymy się możliwościom i wyposażeniu tego SUV-a. Mimo trzech silników i akumulatora bagażnik nadal ma przyzwoite 500 l, a po złożeniu tylnych siedzeń jego pojemność wzrasta do 1305 l. Ładowność wynosi 515 kg, co również jest dobrym wynikiem jak na SUV-a tej klasy. Niektóre modele oferowane w Polsce nie przekraczają nawet 400 kg.

Chery Tiggo 7 CSH w bazowej wersji Comfort ma system kamer 540 stopni i audio Sony
Tiggo 7 PHEV na rok modelowy 2025 oferowane było wyłącznie w dwóch wersjach wyposażenia: Comfort i Prestige. Ta druga kosztuje 133 900 zł, po obniżce z 164 900 zł, i ma sens, jeśli komuś zależy na dachu panoramicznym, elektrycznej klapie bagażnika, wyświetlaczu head-up oraz podgrzewanych i wentylowanych przednich fotelach. Wersja Comfort to jednak wciąż przyzwoicie wyposażone auto. Posiada między innymi:
- Systemy bezpieczeństwa ADAS
- 18-calowe obręcze kół ze stopów lekkich
- Reflektory LED ze światłami do jazdy dziennej LED
- Czujniki parkowania z przodu i z tyłu
- System kamer 540°
- Podgrzewane i elektrycznie składane lusterka boczne
- System multimedialny z zakrzywionym, podwójnym ekranem o przekątnej 24,6 cala
- System audio Sony z 8 głośnikami
- Asystenta głosowego w języku polskim
- Ładowarkę indukcyjną o mocy 50 W
- Tapicerkę ze skóry ekologicznej
- Fotele przednie z elektryczną regulacją
- Dwustrefową klimatyzację automatyczną
- System bezkluczykowy
- Oświetlenie ambientowe wnętrza
Jakość wykończenia i spasowania się nie różni. Mało kto byłby w stanie odróżnić, w której wersji siedzi, dopóki nie spojrzałby na dach i nie zauważył panoramy. Na marginesie szkoda, że nie można sobie po prostu dokupić szklanego dachu. Producent nie przewidział jednak żadnej możliwości doposażenia ani jednej, ani drugiej wersji.

Jak sprawuje się napęd hybrydowy plug-in? Jest jedno „ale”
Podstawą układu hybrydowego jest benzynowy silnik 1.5 o mocy 143 KM, który współpracuje z dwoma silnikami elektrycznymi. Łączna moc całego układu wynosi 279 KM, a maksymalny moment obrotowy to 365 Nm. Takie parametry pozwalają rozpędzić się do 100 km/h w 8,2 s i osiągnąć prędkość maksymalną 180 km/h.
Nie jest to jednak napęd stworzony do gwałtownego przyspieszania. Kierowca szybko się o tym przekona, gdy mocniej wciśnie gaz i zobaczy, co dzieje się z przednimi kołami. Szybko tracą przyczepność, szczególnie na mokrej nawierzchni. Dlatego pełnię możliwości tego układu lepiej docenić podczas jazdy w trasie. Jest jednak pewne zastrzeżenie. Jak wspominałem w swoim teście, przyspieszenie bywa nieprzewidywalne. Raz samochód reaguje na gaz szybciej, innym razem wolniej, niezależnie od poziomu naładowania akumulatora.
Na co dzień Tiggo 7 PHEV jeździ się jednak bardzo przyjemnie. W kabinie jest cicho, a mocy na ogół nie brakuje. Przydałby się napęd na cztery koła, szczególnie przy takiej mocy, ale obecnie nie ma go w ofercie. W branży słychać, że napęd 4×4 może pojawić się w przyszłości.

Przy naładowanym akumulatorze Tiggo 7 CSH przejedzie do 90 km w trybie elektrycznym. Po rozładowaniu baterii średnie zużycie paliwa wynosi około 7,2 l/100 km, ale przy spokojnej jeździe i odpowiednim operowaniu pedałem gazu da radę zejść do około 5 l/100 km. W praktyce, przy w pełni naładowanym akumulatorze i 60-litrowym zbiorniku paliwa, można planować trasy o długości 800–1000 km bez tankowania.
Osoby, którym zależy na „świeżym” egzemplarzu z rocznika 2026, muszą przygotować większy budżet. Zmieniło się również nazewnictwo wersji wyposażenia. W nowej gamie znalazły się Select za 142 900 zł oraz Premium za 154 900 zł.
Źródło: motofilm.pl



