Skoda Kodiaq nigdy nie była tanim SUV-em. Gdy ostatnio w sierpniu przyglądałem się jej przy okazji artykułu o Volkswagenie Tayronie, najniższa cena wynosiła 168 tys. zł. Teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej. U autoryzowanego dealera znalazłem Kodiaqa za 151 900 zł, co oznacza rabat w wysokości 31 600 zł względem ceny katalogowej wynoszącej 183 500 zł.
Co najważniejsze, nie jest to samochód z rocznika 2025. Egzemplarz wyprodukowano w tym roku, a jedyną rzeczą, która może nieco odstraszać, jest podstawowy niebieski lakier nadwozia. Poza tym Kodiaq ma wszystko, czego można oczekiwać od rodzinnego SUV-a, w tym automatyczną skrzynię biegów i dobre wyposażenie.
Zobacz również
Przecenili hybrydę plug-in ze 120 800 do 89 900 zł. Na prądzie przejedzie do 60 km i zaskakuje bagażnikiem 425 l
Hybryda kosztuje już mniej niż benzynowa wersja rok temu. Spalanie? 5,3 l na 100 km
Za 92 900 zł nie ma już mowy o ubogim wyposażeniu. Dacia Striker zmienia znaczenie wersji Essential i ma ponad 1800 km zasięguKodiaq to jeden z tych SUV-ów, w których miejsca nie brakuje. Bagażnik ma aż 910 litrów pojemności, więc 5-osobowa rodzina bez problemu zmieści tu bagaże na dłuższy wyjazd. A jeśli to wciąż będzie za mało, w standardzie są relingi dachowe, do których można zamontować bagażnik o pojemności nawet 600 litrów.
Trudno znaleźć chińskiego SUV-a, który oferowałby tyle miejsca na bagaże. Konkurencyjny Baic 7 kosztuje 136 tys. zł, ale jego kufer mieści tylko 450 litrów. W tej sytuacji dopłata 16 tys. zł do Kodiaqa wydaje się więc nie tylko sensowna, ale wręcz atrakcyjna.

Skoda Kodiaq w wersji Selection posiada to, co powinien mieć SUV tej klasy
Czesi dzielą gamę Kodiaqa na trzy wersje wyposażenia: Selection, Drive oraz Sportline. Najtańszą z nich jest Selection i jeśli przyjrzeć się jej szczegółowo, naprawdę niewiele jej brakuje. W standardzie mamy chociażby reflektory LED-owe i kamerę cofania. Oto wybrane elementy wyposażenia standardowego:
- Obręcze kół ze stopów lekkich 18″
- Dwuramienna skórzana kierownica wielofunkcyjna z manetkami DSG
- Oświetlenie Ambiente
- Fotel kierowcy sterowany elektrycznie z pamięcią ustawień i elektryczną regulacją pod lędźwie
- Podgrzewane fotele przednie z regulacją głębokości siedziska
- CLIMATRONIC, czyli trójstrefowa klimatyzacja automatyczna
- Inteligentne pokrętła Smart Dials
- Radio 10″ z Bluetooth, 8 głośników + 1 głośnik centralny
- Smartlink, czyli bezprzewodowe połączenie dla urządzeń Apple CarPlay i Android Auto
- VIRTUAL COCKPIT 10,25″, czyli cyfrowy zestaw wskaźników
- 4 × USB-C z szybkim ładowaniem 45 W (2 × z przodu i 2 × z tyłu) oraz 1 × USB-C w lusterku wstecznym (15 W)
- Phone Box na dwa telefony (2 × 15 W), czyli indukcyjna ładowarka smartfona
- Czujniki parkowania z przodu i z tyłu z Manoeuvre Assist
- Kessy z systemem Safe i alarmem
- Elektrycznie sterowana pokrywa bagażnika
- Tempomat
Dostajemy więc rozsądnie i po ludzku wyposażony samochód, co widać nawet w tak prozaicznej kwestii jak zabezpieczenie na wypadek awarii ogumienia. Zamiast zestawu naprawczego mamy tutaj stalowe koło zapasowe, czyli rozwiązanie, które docenią tradycjonaliści. W nowych samochodach to coraz większa rzadkość.

Standardem jest silnik 1.5 TSI, który zawsze współpracuje z automatem
Kodiaq w bazowej wersji chowa pod maską 1,5-litrowy silnik o mocy 150 KM i tu trzeba podkreślić, że jest to jednostka z miękką hybrydą. To dobrze i wcale nie chodzi tylko o kwestie ekonomiczne, ale też o to, że Kodiaq z tą wersją silnika zaskakująco dobrze radzi sobie podczas przyspieszania.
Pierwszą setkę jest w stanie osiągnąć w 9,7 sekundy, czyli o pół sekundy szybciej niż dużo mniejsze Jaecoo 7 z 1,6-litrowym silnikiem o mocy 147 KM. Oczywiście duża w tym zasługa sprawnie działającej 7-biegowej skrzyni DSG, która znajduje się w standardowym wyposażeniu Kodiaqa.

Pod względem spalania Kodiaq wypada równie zadowalająco. Według danych WLTP średnie zużycie paliwa wynosi od 6,0 do 6,4 l/100 km, a emisja CO₂ to 146 g/km. Na takie wyniki w chińskich SUV-ach z podobnej półki cenowej nawet nie ma co liczyć. Wspomniany wcześniej Baic 7 potrzebuje realnie minimum 9 litrów. Z kolei Chery Tiggo 9 i Jaecoo 8 kosztują około 50 tys. zł więcej, a nie mają równie pojemnych bagażników.

Źródło: motofilm.pl



