Jeśli ktoś szuka naprawdę dużego SUV-a i zajrzy do salonu Renault, dostanie ofertę na model Espace. To nie jest minivan, jak kiedyś. Zgodnie z rynkowym trendem Espace stał się SUV-em. I to całkiem dużym, bo mierzy 4,72 m długości i może pomieścić nawet 7 osób.
Na jego zakup nie trzeba już przeznaczać fortuny. Dealerzy w ostatnich miesiącach mocno zeszli z cenami. W niektórych przypadkach obniżki sięgają nawet 60-70 tys. zł, dzięki czemu bardzo sensownie wyposażony egzemplarz można kupić za około 150-155 tys. zł.
Zobacz również
Przecenili hybrydę plug-in ze 120 800 do 89 900 zł. Na prądzie przejedzie do 60 km i zaskakuje bagażnikiem 425 l
Hybryda kosztuje już mniej niż benzynowa wersja rok temu. Spalanie? 5,3 l na 100 km
Za 92 900 zł nie ma już mowy o ubogim wyposażeniu. Dacia Striker zmienia znaczenie wersji Essential i ma ponad 1800 km zasięguWynika to poniekąd z faktu, że na stockach dealerów nadal stoją egzemplarze z 2025 roku. Pod lupę weźmy jednak coś świeższego, czyli auto z rocznika 2026. Tym bardziej że jego cena również wygląda atrakcyjnie. Dealer proponuje takie auto za 158 999 zł.

Na uwagę zasługuje nie tylko cena. Espace ma również dość nietypowy jak na tak duży samochód silnik, który wręcz szokuje swoją oszczędnością.
Renault Espace nawet w bazowej wersji wyjeżdża z fabryki z bogatym wyposażeniem
Renault proponuje Espace w trzech wersjach wyposażenia: techno, esprit Alpine i Iconic. I naprawdę nie ma większego sensu dopłacać do wyższej wersji niż podstawowa, chyba że komuś szczególnie zależy na wyglądzie i stylistycznych dodatkach. Już oferowany za 159 tys. zł egzemplarz powinien zadowolić większość kierowców, zwłaszcza że ma dodatkowo pakiet Winter. Posiada m.in.:
- system utrzymania pasa ruchu
- aktywny asystent hamowania awaryjnego
- monitorowanie martwego pola
- rozpoznawanie znaków drogowych
- asystenta zmęczenia kierowcy
- system kontroli uwagi kierowcy
- system ostrzegania o ruchu poprzecznym
- podgrzewaną kierownicę
- podgrzewaną przednią szybę
- podgrzewane fotele przednie
- 19-calowe felgi aluminiowe
- elektrycznie regulowany fotel kierowcy z funkcją masażu i pamięcią ustawień
- 12-calowy ekran dotykowy
- 12,3-calowy wirtualny zestaw wskaźników
- ładowarkę indukcyjną
- dwustrefową klimatyzację automatyczną
- system poprawy jakości powietrza z filtrem PM 2.5
- przednie światła full LED
- elektrycznie otwieraną klapę bagażnika
- regulowaną w dwóch płaszczyznach kolumnę kierownicy
- tylne światła LED z efektem włókien 3D
- inteligentny aktywny regulator prędkości
- czujniki parkowania z przodu, z tyłu i po bokach
- kamerę cofania
Pod względem praktyczności nie ma się absolutnie do czego przyczepić. Pojemność bagażnika przy pięciu osobach wynosi aż 692 litry. Można też złożyć drugi rząd siedzeń, zwiększając pojemność do 2224 litrów.

Silnik nie jest duży, ale mocno oszczędza portfel. Spalanie poniżej 5 litrów na 100 km to norma
Niektórzy, już zachwyceni Espace i właściwie zdecydowani na zakup, w pewnym momencie dochodzą do tematu silnika. I właśnie wtedy entuzjazm niektórych gaśnie. Francuzi zastosowali tutaj hybrydę opartą na silniku 1.2 l. Sama pojemność dla wielu osób jest problemem. Po pierwsze, kojarzy się z wadliwą jednostką Stellantisa (a nie ma z nią nic wspólnego), a po drugie, po prostu brzmi jak coś zdecydowanie za małego jak na tak duży samochód.
Tyle tylko, że w Espace wcale nie oznacza to słabych osiągów. Układ hybrydowy rozwija 200 KM, dzięki czemu auto jest naprawdę żwawe. Pierwszą setkę osiąga w 8,8 s, więc trudno mówić tutaj o jakimkolwiek niedostatku mocy.
Tym, czym Espace zaskakuje najbardziej, jest średnie zużycie paliwa. Według danych producenta mówimy tutaj o zaledwie 4,8 l na 100 km (w moim teście też tak wyszło). To wynik kompletnie nieosiągalny w chińskiej konkurencji z niższych segmentów, nie mówiąc już o dużych SUV-ach, które potrafią spalać dwa razy więcej.
Renault dobrze wiedziało, co robi, i choć można mieć zastrzeżenia do pojemności silnika, trudno kłócić się z efektami. A jeśli ktoś ma obawy o trwałość takiego rozwiązania, warto dodać, że Renault od pewnego czasu oferuje na swoje samochody taką samą, 7-letnią gwarancję, jaką często kuszą chińscy producenci.

Źródło: motofilm.pl



