Ford Puma nie jest może kompletną nowością na rynku, bo ostatni lifting tego modelu miał miejsce w połowie 2024 roku. Nie oznacza to jednak, że Ford przestał rozwijać ten model i wprowadzać do niego nowe rozwiązania. Najnowszym przykładem jest wersja BlueCruise Edition, która wyróżnia się możliwością jazdy bez konieczności trzymania rąk na kierownicy.
Miałem okazję przetestować tę funkcję podczas drogi z Warszawy do Białki Tatrzańskiej. I od razu trzeba zaznaczyć, że wcale nie jest to oczywista funkcja w wyposażeniu. Nawet marki premium nie pozwalają w swoich modelach na jazdę „bez trzymanki” na polskich autostradach, nie wspominając już o chińskich producentach.
Zobacz również
Żeby mieć tę funkcję, należy wybrać wariant BlueCruise Edition, który aktualnie jest przeceniony na 127 550 zł ze 152 550 zł. Czy warto to zrobić? Przyjrzyjmy mu się bliżej.
Ford Puma BlueCruise Edition to bardzo dobrze wyposażony crossover
Aktualna oferta na Pumę w Polsce obejmuje sześć wersji wyposażenia: Titanium, ST-Line, ST-Line X, BlueCruise Edition, ST oraz ST Edition. Wspomniana funkcja oferowana jest w BlueCruise Edition, dlatego przyjrzymy się jej wyposażeniu. Oto wybrane elementy:
- Pre-Collision Assist (kamera + radar)
- Advanced Traffic Sign Recognition
- BLIS z Cross Traffic Alert
- 18-calowe obręcze kół ze stopów lekkich, lakierowane w kolorze czarnym
- zestaw nagłośnienia Premium B&O – wzmacniacz 650 W, 9 głośników + subwoofer
- system nawigacji satelitarnej – bezterminowo
- system kamer 360°
- bezprzewodowa ładowarka do smartfona
- reflektory Full LED – projekcyjne
- 12-calowy kolorowy wyświetlacz dotykowy na konsoli centralnej
- 12,8-calowy kolorowy wyświetlacz na tablicy zegarów
- klimatyzacja z automatyczną regulacją temperatury
Mówimy więc o dobrze wyposażonym crossoverze, który może nie jest duży, bo mierzy 4225 mm, ale oferuje zaskakująco dużo miejsca w bagażniku. Nawet przy pięciu osobach na pokładzie jego pojemność wynosi 456 litrów. Po złożeniu tylnego rzędu siedzeń rośnie ona do 1216 litrów.

Czy BlueCruise sprawdza się w praktyce?
Przejdźmy zatem do praktyki. Ford deklaruje, że system BlueCruise działa na wszystkich polskich autostradach, więc do Białki Tatrzańskiej wybrałem się trasą przez S8, a następnie A1, żeby sprawdzić, jak radzi sobie w rzeczywistych warunkach.
Sama procedura uruchomienia jest bardzo prosta. Wystarczy włączyć adaptacyjny tempomat (do prędkości 130 km/h), a samochód automatycznie rozpozna, że znajduje się na drodze, na której można korzystać z BlueCruise. Na cyfrowych zegarach pojawia się odpowiedni komunikat i w tym momencie kierowca może puścić kierownicę. Nie trzeba niczego dodatkowo aktywować ani ustawiać.
Muszę przyznać, że w praktyce działa to zaskakująco dobrze. Podczas całej trasy nie miałem potrzeby korygowania toru jazdy, a samochód bardzo sprawnie reagował również wtedy, gdy inne auta zjeżdżały na mój pas ruchu. Duża w tym zasługa dobrze działającego adaptacyjnego tempomatu, który na bieżąco dostosowuje prędkość do sytuacji przed samochodem – płynnie przyspiesza, gdy droga jest wolna, i zwalnia, gdy pojazd przed nami porusza się wolniej.

Nie trzeba trzymać kierownicy, ale wzrok musi być cały czas na drodze
Oczywiście BlueCruise ma swoje ograniczenia. To, że kierowca może puścić kierownicę, nie oznacza, że może przestać interesować się tym, co dzieje się na drodze. System cały czas kontroluje uwagę kierowcy i wymaga, aby jego wzrok był skierowany przed siebie. Nie przeszkadzają w tym jednak nawet okulary przeciwsłoneczne, więc można korzystać z tej funkcji również w słoneczny dzień.
Ktoś może więc zapytać, jaki jest sens takiego rozwiązania, skoro i tak trzeba cały czas patrzeć na drogę. Sam na początku miałem podobne podejście. Po kilkudziesięciu kilometrach zmieniłem jednak zdanie. Możliwość zdjęcia rąk z kierownicy sprawia, że podczas długiej jazdy można przyjąć znacznie swobodniejszą pozycję i po prostu mniej męczyć dłonie oraz ramiona. Niby niewielka rzecz, ale po kilku godzinach na autostradzie naprawdę robi różnicę.
BlueCruise działa tylko na autostradach. W Europie Zachodniej z funkcji można korzystać na większości autostrad, choć są też wyjątki, jak Szwajcaria. Na razie nie jest ona dostępna również w Słowenii, Chorwacji, Rumunii, Bułgarii oraz innych krajach bałkańskich.

W Polsce sytuacja wygląda jednak całkiem dobrze. BlueCruise działa na całych odcinkach autostrad A1, A2 i A4, a także na krótszych fragmentach innych tras, między innymi w okolicach Szczecina oraz na A8 na zachód od Wrocławia.
Moim zdaniem to rozwiązanie ma sens, szczególnie dla osób, które dużo jeżdżą autostradami. Przy długich trasach możliwość zdjęcia rąk z kierownicy naprawdę poprawia komfort jazdy. Kierowca nadal musi obserwować drogę, ale może w ten sposób odciążyć dłonie i ramiona.

System ten dostępny jest nie tylko w Pumie. Bardziej rodzinny Ford Kuga również może go mieć
Ford nie ograniczył BlueCruise wyłącznie do Pumy. System można również zamówić do znacznie bardziej rodzinnego SUV-a, jakim jest Kuga. Tutaj mamy ponad 600-litrowy bagażnik, ale trzeba też przygotować się na wyraźnie wyższą cenę. Aktualna oferta opiewa na 180 880 zł za wariant z silnikiem 1.5 EcoBoost i automatyczną skrzynią o mocy 186 KM. To również cena po obniżce, ponieważ katalogowo taki samochód kosztuje 205 880 zł.
Źródło: motofilm.pl






