Hongqi ma tak naprawdę dwa początki na polskim rynku. Za pierwszym razem, za sprawą innego importera, marka weszła do nas wyłącznie z samochodami elektrycznymi kosztującymi kilkaset tysięcy złotych. Pomysł ten oczywiście się nie przyjął. Trudno się dziwić, bo niewielu klientów ma ochotę wydawać 300 czy 400 tys. zł na samochód elektryczny, niezależnie od tego, jak dobry by nie był. Za drugim razem zagrali znacznie mądrzej. Inny importer wprowadził do sprzedaży wyłącznie modele spalinowe, czyli SUV-y oraz limuzyny.
Sama marka nie jest żadnym nowicjuszem w świecie motoryzacji. Od kilku lat z samochodów Hongqi korzysta między innymi chiński rząd, który wcześniej wybierał modele Audi.
Zobacz również
Przecenili hybrydę plug-in ze 120 800 do 89 900 zł. Na prądzie przejedzie do 60 km i zaskakuje bagażnikiem 425 l
Hybryda kosztuje już mniej niż benzynowa wersja rok temu. Spalanie? 5,3 l na 100 km
Za 92 900 zł nie ma już mowy o ubogim wyposażeniu. Dacia Striker zmienia znaczenie wersji Essential i ma ponad 1800 km zasięguCeny również wyglądają znacznie lepiej. Najtańszą limuzynę można kupić za 136 tys. zł, natomiast nawet najdroższy model – H9, konkurujący między innymi z BMW serii 7, kosztuje w jedynej, najwyższej specyfikacji 254 tys. zł po rabatach u dealerów.

Ja na tygodniowy test wybrałem model znajdujący się dokładnie pośrodku – H6. Dla wielu osób to również najładniejszy model z całej gamy, zwłaszcza w tym turkusowym kolorze, który w katalogu określany jest jako zielony. Hongqi H6 kosztuje 178 900 zł i jest w zasadzie liftbackiem segmentu E. W ciągu kilku dni przejechałem nim kilkaset kilometrów po różnych drogach i sprawdziłem, czy za te pieniądze rzeczywiście warto się nim zainteresować.
Hongqi H6 to dobrze spasowany samochód. Nie ma tutaj odpychającego chińskiego zapachu
W przypadku chińskich samochodów dość często zdarza się, że po wejściu do środka czuć charakterystyczny, chemiczny zapach. Szczególnie mocno daje się on we znaki, gdy wnętrze mocno nagrzeje się od słońca. Tak było chociażby w Maxusie Euniq 6, ale nie jest to odosobniony przypadek, bo podobny problem spotykałem też w wielu innych autach. Trochę obawiałem się więc, że w Hongqi będzie podobnie, ale na szczęście nic z tych rzeczy.
Od razu widać, że producentowi zależało na jakości wykonania. Niemal każda część wnętrza jest miękka, przyjemna w dotyku i dobrze spasowana. Co ważne, samochód miał na liczniku prawie 15 tys. km, które pokonał przez dziesiątki różnych kierowców, a mimo to we wnętrzu nadal jest cicho. Nic nie skrzypi i nie wydaje niepokojących dźwięków.

Samo wyposażenie również stoi na bardzo wysokim poziomie. Wynika to między innymi z tego, że Hongqi H6 wyjeżdża z salonu tylko w jednej wersji wyposażenia Deluxe. Jej cena katalogowa wynosi 184 900 zł, choć u dealerów można obecnie znaleźć oferty za około 178 tys. zł. Czy można za coś dopłacić? W zasadzie tylko za dwutonowy lakier, który kosztuje 3900 zł. Poza tym wszystko dostajemy w standardzie i mamy tutaj między innymi:
- komplet poduszek powietrznych, w tym boczne, kurtynowe oraz kolanową
- system eCall
- automatyczne hamowanie awaryjne
- system kamer 360 stopni
- system monitorowania martwego pola
- system ostrzegania przed kolizją czołową
- asystenta utrzymania w pasie ruchu
- system monitorowania zmęczenia kierowcy
- podgrzewane wszystkie fotele oraz wentylowane przednie
- masaż w fotelach
- podgrzewaną kierownicę
- aktywny tempomat
- wyświetlacz Head Up
- duży ekran multimedialny
- cyfrowy zestaw wskaźników
- 12 głośników Dynaudio
- bezprzewodowe ładowanie telefonu z mocą 15 W
- tapicerkę ze skóry naturalnej
- adaptacyjne reflektory LED
- dwustrefową klimatyzację automatyczną
- jonizator powietrza
I jeszcze wiele innych rzeczy
Chińczycy, jak to często bywa w przypadku marek premium, nie oszczędzali na wyposażeniu. I muszę przyznać, że zdecydowana większość tych rzeczy działa naprawdę dobrze. Szczególnie pozytywnie zaskoczył mnie system audio. W innych chińskich samochodach, którymi jeździłem, niezależnie od tego, czy była to Omoda, czy Nio, zawsze czegoś mi brakowało. Albo było za cicho, albo brakowało basu. Tutaj wrażenia muzyczne są naprawdę bardzo dobre i niezależnie od tego, na którym miejscu siedzimy, dźwięk jest przyjemny i odpowiednio mocny.

Trzeba tylko mieć na uwadze, że menu nie zostało przetłumaczone na język polski. Ze wszystkimi funkcjami trzeba więc radzić sobie po angielsku. Na szczęście interfejs jest na tyle intuicyjny, że już po kilku chwilach można się w nim bez problemu odnaleźć.
Hongqi H6 prowadzi się pewnie i komfortowo. Skrzynia dobrze współpracuje z silnikiem
Pod maską Hongqi H6 pracuje 2-litrowy silnik benzynowy z turbodoładowaniem, który rozwija 245 KM i 380 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Moc trafia na przednie koła za pośrednictwem 8-biegowej skrzyni automatycznej. I muszę przyznać, że ten zestaw naprawdę dobrze ze sobą współpracuje. Samochód przyspiesza płynnie, skrzynia sprawnie zmienia biegi, a mocy nie brakuje właściwie w żadnej sytuacji. Pierwsza setka pojawia się na liczniku już po 7 sekundach, natomiast prędkość maksymalna wynosi aż 230 km/h. To akurat pewne zaskoczenie, bo chińscy producenci często ograniczają swoje samochody do 180–190 km/h. Dla porównania nawet 537-konna Omoda 9 nie pojedzie szybciej niż 180 km/h.
Bardzo dobrze wypada również zawieszenie. Jest na tyle komfortowe, że nawet przejeżdżanie przez progi zwalniające z prędkością 30 km/h nie stanowi większego problemu. Jednocześnie Hongqi H6 pewnie trzyma się drogi i nie przechyla się przesadnie w zakrętach. Z przodu zastosowano kolumny McPhersona, a z tyłu zawieszenie wielowahaczowe. Całość charakterystyką prowadzenia przypomina mi trochę Lexusa GS sprzed 10 lat, którym miałem okazję jeździć. I jest to zdecydowanie komplement.

A jak wygląda spalanie? Tutaj cudów nie ma, bo mamy do czynienia z dużym samochodem i tradycyjnym silnikiem benzynowym. Importer podaje średnie zużycie paliwa na poziomie 6,6 l/100 km, ale warto zaznaczyć, że jest to wynik uzyskany według chińskiej procedury WLTC, a nie europejskiej WLTP. W moim teście średnia wynosiła zazwyczaj 9–10 l/100 km. Przy spokojnej jeździe z prędkością 80–90 km/h można zejść do około 7 litrów, natomiast na autostradzie trzeba już liczyć się ze spalaniem przekraczającym 10 litrów.
Czy to dużo? Biorąc pod uwagę, że mówimy o niemal 5-metrowym liftbacku z 245-konnym silnikiem benzynowym, nie uważam tych wyników za szczególnie zaskakujące. Oczywiście mogłoby być oszczędniej, ale przy takich gabarytach i bez żadnego wsparcia choćby miękkiej hybrydy trudno oczekiwać lepszej ekonomii.
Ale Hongqi H6 wcale nie jest idealnym samochodem. Oto lista rzeczy, nad którymi powinni popracować
Hongqi H6 robi naprawdę dobre pierwsze wrażenie. Czuć, że Chińczycy chcieli dopracować ten samochód i w wielu miejscach rzeczywiście im się to udało. Nie wszystko jednak działa tak, jak powinno. Co wymaga poprawy?
Na pierwszy ogień idzie system start/stop. Działa po prostu słabo i często reaguje z wyraźnym opóźnieniem. W efekcie ruszenie po zatrzymaniu przed skrzyżowaniem potrafi być opóźnione o 1–2 sekundy, a do tego czasami pojawia się nieprzyjemne szarpnięcie. Działa to trochę tak, jak pierwsze wersje systemów start/stop wprowadzanych przez producentów kilkanaście lat temu. Na szczęście można go wyłączyć jednym przyciskiem znajdującym się po lewej stronie kierownicy.

Reflektory LED-owe bardzo dobrze oświetlają drogę w nocy, a na światłach drogowych naprawdę widać bardzo dużo. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy włączymy ich adaptacyjne działanie. W nocy nie minąłem kierowcy, który nie zamrugałby mi światłami, żebym go nie oślepiał. I nie miało większego znaczenia, w jakiej odległości znajdował się przede mną. Ostatecznie musiałem wyłączyć tę funkcję. W tym przypadku zdecydowanie lepiej sprawdziłoby się zwykłe rozwiązanie zero-jedynkowe: światła drogowe są włączone albo wyłączone.
Z jakiegoś powodu w moim egzemplarzu testowym nie działało USB-C, przez co nie mogłem sprawdzić działania Apple CarPlay. Na szczęście bezprzewodowa ładowarka jest wystarczająco szybka (15W), bo samochód odbierałem z mocno rozładowanym telefonem, a przede mną była jeszcze kilkugodzinna trasa.
Nie odpowiada mi również działanie adaptacyjnego tempomatu, choć trzeba przyznać, że i tak działa on dużo lepiej niż w wielu innych chińskich samochodach. Dobrze utrzymuje odstęp i nie robi dziwnych rzeczy z przyspieszaniem czy hamowaniem, jak zdarzało mi się w Exlantixie. Problem pojawia się, gdy zmieniamy pas na szybszy. Samochód potrzebuje zdecydowanie zbyt dużo czasu, żeby zorientować się, że przed nim jest wolna droga i może przyspieszyć. Zanim to zrobi, potrafi minąć nawet kilka sekund. Poza tym działa tylko do 140 km/h.
Hongqi H6 w całokształcie to ciekawy samochód. Każdy się za nim ogląda
Podsumowując Hongqi H6, to naprawdę ciekawy i zaskakująco udany samochód. Przyjemnie się nim jeździ, a największe wpadki dotyczą przede wszystkim działania poszczególnych systemów. W tej kwestii europejscy producenci nadal są górą, choć myślę, że część problemów, takich jak te z adaptacyjnymi reflektorami, zostanie rozwiązanych aktualizacjami. Same światła mają zresztą naprawdę duży potencjał (można zmieniać grafikę jak w Audi!), tylko na razie nie działają tak, jak powinny.

Dawno nie jeździłem też samochodem, za którym ludzie oglądaliby się tak często. Hongqi H6 zdecydowanie przyciąga uwagę, szczególnie w tym zielonym, choć moim zdaniem bardziej turkusowym kolorze. Dla jednych będzie to dodatkowy argument przy wyborze samochodu, dla innych wręcz przeciwnie.
Jeśli więc Hongqi H6 komuś się podoba, zdecydowanie warto się nim zainteresować. Przy cenie 178 900 zł jest to ciekawa propozycja, choć ja osobiście chyba poczekałbym do stycznia i polował na samochód z rocznika 2026. Podejrzewam, że wtedy cena może być niższa o 25–30 tys. zł.

Trzeba tylko pamiętać, że kupujemy samochód marki, która dopiero buduje swoją pozycję w Polsce. Nie wiemy jeszcze, jak za kilka lat będzie wyglądała kwestia serwisowania czy dostępności części. Prognoza jest dobra, bo za importem stoi duża grupa AADC. W przypadku elektrycznych SUV-ów Hongqi w Skandynawii pojawiały się już jednak doniesienia o ekstremalnie drogich częściach, więc pewne ryzyko tutaj istnieje.
Tak czy owak, Hongqi H6 to wyjątkowe auto. Wyróżnia się z tłumu i jest czymś zupełnie innym niż większość samochodów spotykanych na naszych drogach. I dobrze, bo dzięki takim motoryzacyjnym wynalazkom dzisiejsza motoryzacja nie jest nudna jak flaki z olejem.
Źródło: motofilm.pl



