MG HS, które w okresie od stycznia do sierpnia 2026 roku znalazło w Polsce 5720 nabywców, stając się najpopularniejszym chińskim modelem w naszym kraju, wcale nie zamierza zwalniać. Pierwszy dealer zaczął oferować ten samochód w oszczędnej wersji hybrydowej i najbogatszej odmianie za 118 900 zł.
To ogromna różnica w stosunku do ceny katalogowej. Mówimy bowiem o wariancie Exclusive, który katalogowo kosztuje 148 900 zł. Faktem jest, że w przypadku HS często było tak, że gdy oferta była dobra, haczyk tkwił w starszym roczniku. Tym razem chodzi jednak o świeżo wyprodukowane samochody w 2026 roku.
Zobacz również
Przecenili hybrydę plug-in ze 120 800 do 89 900 zł. Na prądzie przejedzie do 60 km i zaskakuje bagażnikiem 425 l
Hybryda kosztuje już mniej niż benzynowa wersja rok temu. Spalanie? 5,3 l na 100 km
Za 92 900 zł nie ma już mowy o ubogim wyposażeniu. Dacia Striker zmienia znaczenie wersji Essential i ma ponad 1800 km zasięguTak duża obniżka ceny to nie tylko zła wiadomość dla europejskich i japońskich marek. Przykładowo konkurencyjna Toyota Corolla Cross w najbogatszej wersji Executive i z hybrydą o podobnej mocy kosztuje nawet po rabatach 179 200 zł. Nawet inne chińskie propozycje, takie jak Omoda 5 Hybrid, są wyraźnie droższe. W tym przypadku porównywalnie wyposażona wersja Premium kosztuje 129 900 zł. Różnica wynosi więc 11 tys. zł na korzyść MG, a mówimy przy tym o znacznie większym SUV-ie.
Co ważne, dealer deklaruje, że podana cena jest „dostępna dla każdego”. Nie trzeba należeć do żadnej grupy zawodowej, prowadzić firmy ani decydować się na finansowanie. Przyjrzyjmy się więc bliżej temu, co oferuje MG HS Exclusive.

MG HS Exclusive to dobrze wyposażony SUV z jednym nieoczywistym brakiem
Hybrydowy HS występuje tylko w dwóch wersjach wyposażenia: Excite i Exclusive. Ta druga jest bardzo bogato wyposażona i obejmuje między innymi:
- wiele poduszek powietrznych, w tym przednie, boczne i kurtynowe
- tempomat adaptacyjny
- liczne systemy wspomagające kierowcę
- asystenta jazdy w korku
- kamerę 360 stopni z czujnikami parkowania
- bezkluczykowe otwieranie
- reflektory LED
- 12,3-calowy ekran dotykowy
- 12,3-calowy wirtualny zestaw wskaźników
- bezprzewodową obsługę Apple CarPlay i Android Auto
- nawigację satelitarną
- bezprzewodową ładowarkę do telefonu
- elektrycznie regulowany fotel kierowcy
- tapicerkę z imitacji skóry
- podgrzewane przednie siedzenia
- dwustrefową automatyczną klimatyzację
- wielofunkcyjną kierownicę obszytą skórą
Jedynym dość rażącym minusem jest brak podgrzewanej kierownicy. Jeśli zależy nam na tym rozwiązaniu, trzeba najpierw zapytać dealera o jej dostępność, a następnie dopłacić 1000 zł.
Tak czy owak, mówimy o bardzo dobrze wyposażonym SUV-ie, który powinien spełnić wymagania większości rodzin. Na plus zasługuje również bagażnik, którego pojemność nie zmieniła się względem wersji benzynowej. To w hybrydach wcale nie jest oczywiste. Nadal mamy do dyspozycji 507 litrów, a po złożeniu tylnych siedzeń przestrzeń rośnie do 1484 litrów.

Napęd hybrydowy oparty jest na turbodoładowanym silniku o pojemności 1,5 litra
HS Hybrid skrywa pod maską silnik spalinowy o mocy 143 KM, jednostkę elektryczną o mocy 198 KM oraz akumulator o pojemności 1,83 kWh. Producent podaje, że cały układ rozwija 224 KM. Nie sumujemy bowiem maksymalnych wartości obu silników jak przed kilkoma laty. To całkiem żwawa konstrukcja, która pozwala na osiągnięcie 100 km/h w 7,9 sekundy.
Wspomniana wcześniej Toyota Corolla Cross o mocy 180 KM jest tylko delikatnie szybsza. Na osiągnięcie setki potrzebuje 7,7 sekundy. Wynika to również z tego, że jest ogólnie mniejszym samochodem. Ma 4460 mm długości, podczas gdy HS mierzy aż 4670 mm. Różnica wynosi więc 21 cm.

No dobrze, a jak wygląda sprawa ze spalaniem? Według danych WLTP średnie zużycie paliwa wynosi 5,5 l na 100 km. Nie miałem jeszcze okazji testować MG HS Hybrid, ale do Chorwacji pojechałem konkurencyjną Omodą 5 Hybrid, która pod względem parametrów ma niemal identyczny układ napędowy. Na całej trasie uzyskałem średnie spalanie na poziomie 7,5 l na 100 km. To wynik, który przyjąłem z zadowoleniem, szczególnie że jechałem po prostu „normalnie”, również z prędkością 150 km/h na czeskich autostradach.
Źródło: motofilm.pl



