Mimo że na polskim rynku mamy już blisko 30 chińskich marek samochodowych, wciąż pojawiają się kolejne. Jedną z nich jest Changan, który ma na swoim koncie m.in. współpracę z Mazdą. Nowa elektryczna „szóstka” to w rzeczywistości Changan Deepal L07. To ważne, bo takie powiązania mogą pomóc chińskiej marce w budowaniu wiarygodności. Mazda od lat kojarzy się bowiem z samochodami, które rzadko sprawiają problemy.
Na szczególną uwagę w ofercie Changana zasługuje model CS75 Plus. To duży SUV z bagażnikiem o pojemności aż 725 litrów. Na pokładzie ma m.in. dwa ekrany, jak w Audi, na których można nawet pograć.
Zobacz również
Przecenili hybrydę plug-in ze 120 800 do 89 900 zł. Na prądzie przejedzie do 60 km i zaskakuje bagażnikiem 425 l
Hybryda kosztuje już mniej niż benzynowa wersja rok temu. Spalanie? 5,3 l na 100 km
Za 92 900 zł nie ma już mowy o ubogim wyposażeniu. Dacia Striker zmienia znaczenie wersji Essential i ma ponad 1800 km zasięguAuto oferowane jest w cenie 141 400 zł, co jak na SUV-a mierzącego blisko 4,8 m długości jest nie tylko niewygórowaną, ale wręcz atrakcyjną kwotą. Przyjrzyjmy mu się bliżej.

Changan CS75 Plus występuje tylko w jednej wersji wyposażenia. „Daje wszystko”, choć są nieoczywiste braki
Jak w przypadku wielu innych chińskich marek, również Changan proponuje CS75 Plus tylko w jednej wersji wyposażenia. Teoretycznie dostajemy w niej „wszystko”, ale w praktyce okazuje się, że niektórych elementów zabrakło. Nie ma na przykład systemu BLIS, który informuje kierowcę o pojazdach znajdujących się w martwym polu. To rozwiązanie, które w samochodach tej klasy raczej zawsze jest, dlatego jego brak może zaskakiwać. Są za to całkowicie normalne klamki, a nie chowane, jak np. w Chery Tiggo 8.
Nie do końca zrozumiała jest też dla mnie kwestia rozmieszczenia portów USB. Z przodu znajdziemy tylko USB-A, podczas gdy pasażerowie z tyłu mają do dyspozycji USB-C. Poza tym wyposażenie wygląda jednak sensownie i obejmuje między innymi:
- przednie i boczne poduszki powietrzne oraz kurtyny powietrzne
- reflektory LED z automatycznym włączaniem
- podwójne, dźwiękoszczelne szyby przednie
- podgrzewaną przednią szybę i dysze spryskiwaczy
- relingi dachowe
- dach panoramiczny
- elektrycznie otwieraną klapę bagażnika
- podgrzewaną kierownicę i przednie fotele
- dwustrefową klimatyzację automatyczną
- 10,25-calowy zestaw wskaźników
- 14,6-calowy ekran dotykowy
- system audio z 14 głośnikami
- bezprzewodową obsługę Apple CarPlay i Android Auto
- ładowarkę indukcyjną o mocy 15 W
- asystenta jazdy w korku
- asystenta utrzymania pasa ruchu
- system automatycznego hamowania awaryjnego
- system kamer 540 stopni
Na szczególną uwagę zasługują jakość wykończenia wnętrza i spasowanie poszczególnych elementów. Pod tym względem Changan CS75 Plus wypada naprawdę dobrze. W wielu miejscach, których dotykamy podczas jazdy, znajdziemy miękkie i przyjemne w dotyku materiały. Kabina nie sprawia wrażenia przypadkowo złożonej i nie doświadczymy tutaj „chińskiego zapachu”.

Ciekawym elementem kokpitu są dwa ekrany umieszczone obok siebie, co znamy chociażby z nowszych modeli Audi. Drugi wyświetlacz przeznaczono dla pasażera, który może podczas jazdy skorzystać między innymi z kilku dostępnych gier. Czy takie rozwiązanie ma sens? To już kwestia indywidualnych preferencji, ale z pewnością wyróżnia Changana na tle części konkurentów.
Na plus należy też zaliczyć polskie tłumaczenie systemu multimedialnego. Nie wszystko zostało dobrze przetłumaczone, ale sam fakt, że producent przygotował polską wersję interfejsu, jest dobrą informacją. To również sygnał, że Changan traktuje wejście na nasz rynek poważnie.
To nie jest SUV idealny. Ale mało który takim jest
Changanem CS75 Plus przejechałem kilkaset kilometrów po różnych drogach, więc mogę powiedzieć o nim nieco więcej z perspektywy użytkownika. To chyba jeden z najlepiej wyciszonych SUV-ów w tej klasie. Naprawdę, nawet przy 120 km/h można rozmawiać szeptem.
Chińscy producenci często stawiają na przestrzeń na tylnej kanapie kosztem bagażnika, ale tutaj zarówno pasażerowie, jak i bagaże mają bardzo dobre warunki. Sam za sobą mam mnóstwo miejsca, a do bagażnika zmieszczą się aż 725 litry. Wygospodarowaniu takiej przestrzeni nie przeszkodziła nawet obecność koła zapasowego.

Kilka rzeczy wymaga jednak dopracowania. Przede wszystkim mało intuicyjne jest uruchamianie tempomatu. Aby go włączyć, najpierw trzeba aktywować odpowiednią funkcję na ekranie dotykowym, a dopiero później wybrać pozycję D za pomocą dźwigni zmiany biegów. Zajęło mi kilka minut, zanim w ogóle udało mi się go uruchomić.
Apple CarPlay jest dostępne i działa bezprzewodowo. W praktyce po kilku minutach system się zawiesił, a wraz z nim również telefon (iPhone 16 Pro z najnowszym oprogramowaniem). Po ponownym podłączeniu sytuacja się powtórzyła. Nie mogłem zweryfikować połączenia przewodowego, ponieważ nie dysponowałem kablem USB-A. Sam ekran dotykowy działa zaś z opóźnienieniem.
Co więcej, Changan CS75 Plus jest sprzedawany na podstawie homologacji jednostkowej, podobnie jak modele marek należących do grupy AADC, takich jak Hongqi, SWM czy BAIC. Czy to problem? Takie rozwiązanie ma swoje wady i zalety. Z jednej strony kierowca nie musi przy każdym uruchomieniu samochodu wyłączać różnych nadaktywnych systemów wspomagających, które w niektórych modelach, takich jak Geely Starray, potrafią być wręcz irytujące. Z drugiej strony są też konsekwencje, w tym brak systemu SOS. Jeśli więc, odpukać, dojdzie do wypadku, samochód nie zgłosi go automatycznie za pośrednictwem takiego systemu.

Silnik jest zaskakująco dynamiczny. Można spalić 7 l na 100 km
Jeśli chodzi o napęd, dostępna jest tylko jedna opcja. To czterocylindrowy silnik benzynowy o pojemności 1,5 litra, połączony z ośmiobiegową automatyczną skrzynią biegów. Jednostka rozwija 181 KM i 280 Nm maksymalnego momentu obrotowego.
Muszę przyznać, że bardzo podoba mi się reakcja na gaz. Samochód reaguje niemal natychmiast, a skrzynia płynnie zmienia biegi. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 8,1 s, a prędkość maksymalna wynosi 190 km/h. Jak na dużego SUV-a z silnikiem o tej pojemności, osiągi są więc całkiem przyzwoite.
Do samego prowadzenia i zachowania samochodu podczas normalnej eksploatacji nie mam większych zastrzeżeń. Układ kierowniczy pracuje „mięsiście”, z wyczuwalnym oporem, który przypomina mi układ kierowniczy BMW. Zawieszenie komfortowo wybiera nierówności, a podczas przejeżdżania przez progi zwalniające z prędkością około 30 km/h nie pojawiają się niepokojące stuki, które zdarzało mi się słyszeć w Omodzie 9.
Spalanie to już inna historia. Oczywiście udało mi się zejść do 7 l na 100 km, bo dla chcącego nic trudnego. Przy normalnej jeździe po mieście wyniki zbliżają się jednak do 10 l na 100 km. W dzisiejszych czasach to sporo, choć po klasycznym silniku benzynowym bez żadnego wsparcia układu hybrydowego trudno oczekiwać cudów.

W przyszłości ofertę najprawdopodobniej uzupełni znacznie oszczędniejsza hybryda plug-in, zapewne wykorzystująca układ znany z modeli Deepal. Jego łączna moc systemowa wynosi 258 KM. W takim wariancie pierwsze 100 km będzie można pokonać nawet wyłącznie w trybie elektrycznym.
Changan CS75 Plus robi bardzo dobre pierwsze wrażenie i w dużej mierze utrzymuje je podczas dalszej eksploatacji. Ma przestronne wnętrze, ogromny bagażnik, świetne wyciszenie i przyzwoite osiągi. Jeśli producent dopracuje działanie systemu multimedialnego i łączności, CS75 Plus stanie się naprawdę sensowną alternatywą dla Chery Tiggo 8, Nissana X-Trail czy Skody Kodiaq. Sam nie wyobrażam sobie jazdy bez Google Maps w CarPlay, dlatego liczę, że te kwestie zostaną szybko poprawione.

Źródło: motofilm.pl



