Większość dużych SUV-ów poniżej 100 tys. zł pochodzi dziś z Chin, ale nie oznacza to, że trzeba ograniczać się do tamtejszych marek. KGM Korando to koreański SUV, który w trwającej wyprzedaży rocznika 2025 kosztuje 95 320 zł.
U dealerów wciąż dostępnych jest przynajmniej kilkadziesiąt egzemplarzy w różnych kolorach, a wiele osób może się zdziwić, jak rodzinna jest to propozycja. KGM Korando mierzy dokładnie 4450 mm długości. Jest więc dłuższy chociażby od Omody 5, a jednocześnie tak samo długi jak Cupra Formentor. W przeciwieństwie do Cupry ma jednak bardziej praktyczne proporcje, nastawione na funkcjonalność i przestronność wnętrza.
Zobacz również
Przecenili hybrydę plug-in ze 120 800 do 89 900 zł. Na prądzie przejedzie do 60 km i zaskakuje bagażnikiem 425 l
Hybryda kosztuje już mniej niż benzynowa wersja rok temu. Spalanie? 5,3 l na 100 km
Za 92 900 zł nie ma już mowy o ubogim wyposażeniu. Dacia Striker zmienia znaczenie wersji Essential i ma ponad 1800 km zasięguI to oczywiście przełożyło się na bagażnik, który ma aż 551 litrów. Żaden z tych dwóch modeli nawet nie zbliża się do wyniku Korando, oferując bagażniki o pojemności znacznie poniżej 500 litrów. Ba, nawet MG HS, najpopularniejszy chiński SUV w Polsce, wypada słabiej z wynikiem 507 litrów.
Co więcej, Korando nie zostało zaprojektowane wyłącznie z myślą o jeździe po asfalcie. Ma 182 mm prześwitu, a producent podaje w katalogu nawet kąty natarcia, zejścia i rampowy, które wynoszą odpowiednio 18, 24,5 i 15,9 stopnia. Co jeszcze znajdziemy w koreańskim SUV-ie za 95 320 zł?

KGM Korando nie oszczędza na bezpieczeństwie. W bazowej wersji znajdziemy kompletny zestaw systemów
Z chińskimi propozycjami bywa różnie. Niektóre modele, jak Baic 5 w wersji Business, kuszą bardzo dobrą ceną, ale kosztem ograniczenia asystentów kierowcy i systemów bezpieczeństwa. W KGM Korando lista systemów bezpieczeństwa w podstawowej wersji jest znacznie bardziej rozbudowana.
W bazowej wersji Joy znajdziemy między innymi 6 poduszek powietrznych, system rozpoznawania znaków drogowych, system automatycznego hamowania, asystenta pasa ruchu, asystenta zmęczenia kierowcy oraz system eCall. Na tym lista wyposażenia się nie kończy.
Podstawowe Korando oferuje również:
- kamerę cofania z tylnymi czujnikami parkowania
- czujnik zmierzchu i deszczu
- immobiliser i alarm
- nawigację z 9-calowym ekranem dotykowym
- 10,25-calowy cyfrowy wyświetlacz z Android Auto i Apple CarPlay
- dwustrefową automatyczną klimatyzację
- tempomat
- sterowanie radiem z kierownicy
- elektrycznie sterowane szyby
- 17-calowe felgi aluminiowe
Tak naprawdę są tylko dwie rzeczy, do których można się przyczepić. USB jest tylko zwykłe, bez nowszego standardu USB-C. Korando w bazowej wersji nie posiada też reflektorów LED, które w chińskich markach stały się już niemal standardem. Z drugiej strony niektórzy kierowcy nadal preferują klasyczne halogeny, ponieważ ich ewentualna wymiana jest nieporównywalnie tańsza niż w przypadku reflektorów LED. Wybór zależy więc od indywidualnych preferencji.

Silnik ma „niewysiloną” pojemność 1.5 l. Opcjonalnie współpracuje z instalacją gazową
Jeśli chodzi o kwestie mechaniczne, pod maską Korando pracuje silnik 1.5 l T-GDI o mocy 163 KM z 6-biegową skrzynią manualną. To jednostka obecna na rynku od kilku lat, o prostej konstrukcji, która dobrze znosi współpracę z instalacją LPG. Na osiągi nie ma co narzekać. Około 10 sekund do setki i prędkość maksymalna 191 km/h to wartości, z którymi można spokojnie żyć na co dzień.
Jednostka ta charakteryzuje się jednak bardzo wysokim zużyciem paliwa. Testując ją pod maską Torresa, zwróciłem uwagę na średnie spalanie wynoszące około 11 litrów. Korando jest nieco mniejsze, więc spodziewam się wyniku w okolicach 10 litrów. To wciąż sporo więcej niż podawane w katalogu 7,6 l/100 km w cyklu mieszanym, ale z takimi różnicami trzeba się liczyć, wybierając silnik, który nie jest wspomagany żadnym układem elektrycznym.
Nie bez powodu zresztą producent oferuje instalację gazową już na etapie konfiguracji pojazdu. To rozwiązanie, które warto przemyśleć, jeśli ktoś pokonuje więcej niż 10 tys. km rocznie.

Źródło: motofilm.pl



