Chińskie marki namieszały wielu tradycyjnym producentom. Na przykład Hyundai został na placach z kilkudziesięcioma egzemplarzami Kony w różnych specyfikacjach z poprzedniego rocznika, a biorąc pod uwagę, że mamy już wrzesień, zostały niecałe 4 miesiące, żeby sprzedać je jeszcze jako zeszłoroczne. Tylko w jednym serwisie ogłoszeniowym naliczyłem ich aż 45 sztuk.
Co robią dealerzy, żeby znaleźć zainteresowanych? Oczywiście obniżają ceny. I tak najtańszy obecnie oferowany egzemplarz kosztuje 90 900 zł, choć katalogowo wyceniany jest na 120 900 zł. Wcale nie mówimy tutaj o kompletnie bazowym modelu, bo mamy tutaj ważny dodatek w postaci pakietu Comfort.
Zobacz również
Przecenili hybrydę plug-in ze 120 800 do 89 900 zł. Na prądzie przejedzie do 60 km i zaskakuje bagażnikiem 425 l
Hybryda kosztuje już mniej niż benzynowa wersja rok temu. Spalanie? 5,3 l na 100 km
Za 92 900 zł nie ma już mowy o ubogim wyposażeniu. Dacia Striker zmienia znaczenie wersji Essential i ma ponad 1800 km zasięguI choć Kona wielu osobom kojarzy się raczej z małym SUV-em, to wcale taka mała nie jest. Przede wszystkim mierzy 4350 mm długości i ma bagażnik o pojemności 466 litrów. To więcej niż np. w przypadku chińskiej benzynowej Omody 5, która ma 442 litry. Przyjrzyjmy się bliżej najtańszemu oferowanemu obecnie egzemplarzowi.

W czerwonej stockowej sztuce nie pożałowano pakietu Comfort. Z nim Hyundai Kona jest znacznie lepszym samochodem
Hyundai w 2025 roku oferował Konę w czterech wersjach wyposażenia: Smart, Executive, Platinum oraz N Line. Za najniższą cenę oferowana jest oczywiście ta pierwsza, ale tak jak w przypadku najtańszej dostępnej sztuki, ma ona pakiet Comfort. Tak więc oprócz standardowego wyposażenia, w skład którego wchodzą m.in.:
- Reflektory LED (MFR)
- Felgi aluminiowe 16”
- System multimedialny z 12,3” ekranem dotykowym, cyfrowym radiem DAB, nawigacją z usługami Hyundai LIVE i systemem Bluelink, łącznością Android Auto i Apple CarPlay
- Tapicerka materiałowa
- Klimatyzacja manualna
- Cyfrowe zegary z 4,2” wyświetlaczem
- Przednie i tylne czujniki parkowania
- Kamera cofania
- Fotel kierowcy z regulacją wysokości
- Asystent unikania kolizji czołowych (FCA 1.5) z wykrywaniem pieszych i rowerzystów
- Podążanie na pasie ruchu (LFA)
- Szyby sterowane elektrycznie (przednie z funkcją Auto Down i funkcją Safety)
Dochodzą również:
- Fotel kierowcy z elektryczną regulacją podparcia lędźwiowego
- Fotel pasażera z regulacją wysokości
- Fotele przednie podgrzewane
- Schowek pod podłogą bagażnika
- Siatka do mocowania bagaży
- Podgrzewana kierownica
To naprawdę przydatne wyposażenie dodatkowe, które szczególnie docenia się zimą, gdy temperatury spadają poniżej zera.

Pod maską pracuje silnik 1.0, ale gwarancja jest bez limitu kilometrów
Jeśli chodzi o napęd, niektórych może trochę boleć fakt, że najtańszą opcją jest trzycylindrowy silnik o pojemności 1,0 l. Na wstępie trzeba jednak zaznaczyć, że jest to ogólnie chwalona jednostka i jeśli ktoś na coś narzeka, to na głośną pracę „na zimno”. Hyundai jest jej zresztą na tyle pewien, że przez 5 lat oferuje gwarancję bez limitu kilometrów. To rzadkość, bo zazwyczaj gwarancja kończy się na 150–160 tys. km, jak w przypadku chińskich producentów.
A jak z osiągami? Silnik generuje 100 KM i 200 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Pozwala to przyspieszyć do 100 km/h w 13,3 sekundy oraz osiągnąć prędkość maksymalną 169 km/h. Dla wielu osób takie parametry będą w zupełności wystarczające.

Zwłaszcza że jednostka ta odpłaca się przy dystrybutorze. Średnio potrzebuje od 5,7 do 6,0 l na 100 km, co jest bardzo dobrym wynikiem jak na ten segment i to bez żadnego wsparcia ze strony hybrydy.
Na koniec warto wspomnieć o jeszcze jednym parametrze technicznym, którym Kona się wyróżnia. Jej maksymalna ładowność wynosi aż 565 kg. Pomijając już fakt, że to nierzadko dwukrotnie więcej niż w przypadku chińskich konkurentów, Kona wypada pod tym względem lepiej nawet od znacznie większego MG HS. Jego ładowność wynosi od 400 do 475 kg, w zależności od wersji.
Źródło: motofilm.pl



