W dobie, gdy chińska motoryzacja notuje coraz lepsze wyniki w naszym kraju, tradycyjni producenci muszą reagować. Jedni robią to poprzez zwiększenie poziomu wyposażenia, inni stawiają na bardzo mocne cięcia cen. Kia natomiast postanowiła połączyć jedno z drugim, przygotowując naprawdę niezłą ofertę na Sportage’a.
Ten sprawdzony SUV z bagażnikiem o pojemności 591 litrów jest dzisiaj oferowany za 108 900 zł. Nie jest to żadna cena zarezerwowana dla grup zawodowych czy firm, tylko oferta skierowana do wszystkich – również tych, którzy chcieliby kupić auto za gotówkę.
Zobacz również
Przecenili hybrydę plug-in ze 120 800 do 89 900 zł. Na prądzie przejedzie do 60 km i zaskakuje bagażnikiem 425 l
Hybryda kosztuje już mniej niż benzynowa wersja rok temu. Spalanie? 5,3 l na 100 km
Za 92 900 zł nie ma już mowy o ubogim wyposażeniu. Dacia Striker zmienia znaczenie wersji Essential i ma ponad 1800 km zasięguNaturalnie nasuwa się jednak pytanie, co właściwie oferuje taki Sportage. Wszak cena niższa od katalogowej o kilkadziesiąt tysięcy złotych może sugerować jakieś poważne braki. Tutaj jednak nie chodzi ani o egzemplarz z poprzedniego rocznika, ani o kompletnie gołą wersję. Na pokładzie znalazł się nawet dodatkowy pakiet Smart. Przyjrzyjmy mu się bliżej.

Kia Sportage za 108 900 zł ma wyposażenie, za które kiedyś się dopłacało
Jeszcze kilka lat temu takie elementy wyposażenia jak kamera cofania czy indukcyjna ładowarka do telefonu znajdowały się na liście opcjonalnego wyposażenia. Dzisiaj wchodzą w skład podstawowej wersji M, która w tym przypadku została dodatkowo wzbogacona o pakiet Smart. W tej cenie otrzymujemy więc SUV-a wyposażonego m.in. w:
- Fotochromatyczne lusterko wsteczne
- Przyciemniane szyby tylne
- Podgrzewane fotele przednie
- Podgrzewaną kierownicę
- Elektryczną regulację foteli przednich
- Regulację wysokości fotela pasażera
- Duży ekran dotykowy
- Cyfrowy zestaw wskaźników
- Elektryczną regulację podparcia lędźwiowego odcinka kręgosłupa w fotelu kierowcy
- Tapicerkę materiałowo-skórzaną (skóra syntetyczna)
- Indukcyjną ładowarkę do telefonu
- System monitorowania martwego pola z automatyczną korektą toru jazdy oraz ruchu pojazdów podczas cofania z funkcją automatycznego zatrzymania (BCA)
- Czujnik deszczu z automatycznymi wycieraczkami
- Klimatyzację automatyczną dwustrefową z nawiewami dla drugiego rzędu
- Funkcję automatycznego odparowywania przedniej szyby
Samochód nie jest też stary. Mówimy tutaj o sztuce po liftingu przeprowadzonym we wrześniu zeszłego roku. To właściwie „świeżynka” z nową kierownicą, lepszą jakością materiałów i nowoczesnymi portami USB-C.

Jednostka ma rozsądną pojemność i moc. Szkoda, że w standardzie jest manualna skrzynia
Najsłabszym punktem tej oferty pozostaje niewątpliwie sposób przekazywania napędu. Choć odpowiada za niego sprawdzona, turbodoładowana jednostka o naprawdę przyzwoitej pojemności 1,6 l, to moc trafia na przednie koła za pośrednictwem 6-biegowej skrzyni manualnej. Dzisiaj coraz mniej osób decyduje się na mechaniczną przekładnię w rodzinnym SUV-ie, szczególnie jeśli auto ma służyć głównie do codziennej jazdy po mieście. Najtańsza wersja z automatem to z kolei wydatek rzędu 119 tys. zł. Oznacza to dopłatę prawie 10 proc.

Nie ma za to na co narzekać, jeśli chodzi o osiągi. 150-konny silnik o maksymalnym momencie obrotowym wynoszącym 250 Nm pozwala na przyspieszenie do pierwszej setki w 9,7 sekundy. Również spalanie jest w pełni akceptowalne, bo średnie zużycie paliwa waha się w granicach 7–7,5 l na 100 km.
Jeśli ktoś jednak nie może znieść braku automatu, a jego budżet wynosi około 110 tys. zł, jest jeszcze inna opcja. Przejrzałem stocki dealerów i nadal można znaleźć przedliftowe (ale nowe) egzemplarze z automatem za około 110–111 tys. zł. Najłatwiej rozpoznać je po reflektorach.

Źródło; motofilm.pl



