Gdy Chery Tiggo 7 debiutowało pod koniec 2025 roku, trzeba było mieć przygotowane minimum 124 900 zł, żeby o nim myśleć. Później było już tylko lepiej, bo w kwietniu 2026 roku cena spadła do 99 900 zł, a w lipcu do 95 300 zł. Nadal jednak nie wyprzedano wszystkich egzemplarzy, więc cena po raz kolejny spadła – do 92 700 zł. Chodzi o rocznik 2025 w wersji wyposażenia Essential.
I co najważniejsze, oferta nie dotyczy SUV-a marki w stylu „no name”, która daje auto pełne niedociągnięć czy na homologacji jednostkowej. Chery jest akurat bezpieczną, w pełni homologowaną propozycją, która ma pod sobą Jaecoo i Omodę. Testując to auto kilka miesięcy temu, zrobiło zresztą na mnie pozytywne wrażenie.
Zobacz również
Przecenili hybrydę plug-in ze 120 800 do 89 900 zł. Na prądzie przejedzie do 60 km i zaskakuje bagażnikiem 425 l
Hybryda kosztuje już mniej niż benzynowa wersja rok temu. Spalanie? 5,3 l na 100 km
Za 92 900 zł nie ma już mowy o ubogim wyposażeniu. Dacia Striker zmienia znaczenie wersji Essential i ma ponad 1800 km zasięguTo zdecydowanie lepsza propozycja w stosunku do Omody 5 – zwłaszcza dla rodzin. Tiggo 7 daje bowiem nieporównywalnie większy bagażnik i po prostu więcej przestrzeni w kabinie.

Cena dotyczy wersji Essential, ale już ta ma kamerę cofania czy pakiet systemów ADAS
Chińczycy proponują Tiggo 7 w trzech wersjach wyposażenia: Essential, Comfort oraz Prestige. Jeśli ktoś może żyć bez systemu kamer 540 stopni, dachu panoramicznego czy elektrycznie otwieranej klapy bagażnika, podstawowy wariant naprawdę wystarczy. Zwłaszcza że w skład jego wyposażenia wchodzą m.in.:
- Pakiet systemów ADAS
- 7 poduszek powietrznych
- 18-calowe obręcze kół ze stopów lekkich
- 12,3-calowy ekran systemu multimedialnego
- 12,3-calowy cyfrowy zestaw wskaźników
- Reflektory LED ze światłami do jazdy dziennej LED
- Czujniki parkowania z tyłu
- Kamera cofania
- Szyby boczne sterowane elektrycznie
- Lusterka boczne sterowane elektrycznie
- System audio z 6 głośnikami
- Fotel kierowcy sterowany elektrycznie
- Klimatyzacja automatyczna, dwustrefowa
- System bezkluczykowy
- Asystent głosowy
Co warto odnotować, to Tiggo 7 jest jednym z nielicznych chińskich samochodów, w których nie ma odpychającego zapachu „chińskiego sklepu”. Wystarczy wsiąść chociażby do jakiegokolwiek modelu SWM czy GAC-a Emzoom, żeby zrozumieć, o co chodzi. Samo spasowanie i jakość materiałów też są zaskakująco dobre jak na samochód do 100 tys. zł. Najlepiej przejść się do salonu i zobaczyć na własne oczy.

Silnik zawsze współpracuje z automatyczną skrzynią biegów
Jeśli chodzi o kwestie mechaniczne, Chery w ogóle nie oferuje skrzyń manualnych. Ich samochody zawsze występują z automatem, a to bardzo dobra informacja dla zdecydowanej większości klientów.
Pod maską bazowego Tiggo 7 pracuje 1,6-litrowy silnik z turbodoładowaniem o mocy 147 KM zesparowany z 7-biegowym automatem. To identyczna jednostka, która znajduje zastosowanie również w Omodzie 5 czy Jaecoo 7. Przyspieszenie do pierwszej setki trwa 10,3 sekundy, natomiast prędkość maksymalna to 180 km/h.
Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, co mówi się o chińskich jednostkach benzynowych – że dużo palą. Podczas testu tego auta, nawet w wersji z napędem na cztery koła AWD, udało mi się jednak zejść ze spalaniem do 7,2 l na 100 km. W wariancie z napędem na przednią oś wynik powinien być więc jeszcze niższy i spokojnie zejść poniżej 7 litrów. Czy to dużo? Mówimy wszak o naprawdę dużym SUV-ie, który mierzy ponad 4,55 m długości i pomieści 500 litrów bagażu.

Moim zdaniem to jedna z najbezpieczniejszych, najbardziej praktycznych i teraz również najtańszych opcji na wejście do świata chińskiej motoryzacji. Taniej już chyba nie będzie, zwłaszcza że nawet znacznie mniejsza Omoda 5 kosztuje minimum 89 tys. zł.
Źródło: motofilm.pl



