132 900 zł za tego SUV-a to dobra cena. Ma 7 miejsc, hybrydę i solidne wnętrze

Dealerzy Chery nadal mają na stockach Tiggo 8 z 2025 roku, w tym wersje PHEV. Można je kupić kilkadziesiąt tys. zł taniej od ceny katalogowej.

Poszukujący 7-osobowego SUV-a z napędem hybrydowym mają teraz ciekawą opcję w postaci Chery Tiggo 8 z napędem PHEV. Jest to hybryda z możliwością podładowywania jej z gniazdka, która umożliwia przejechanie do 90 km na samym prądzie.

Gdy Tiggo 8 PHEV wchodziło na polski rynek rok temu, kosztowało minimum 169 900 zł za wersję Comfort. I jak się łatwo domyślić, Polacy nie byli gotowi do wyłożenia tak dużej sumy za model kompletnie nowej marki z Chin, czego efektem jest to, że na stockach pozostało sporo egzemplarzy z 2025 roku..

Te sukcesywnie przeceniano, aż w końcu u niektórych dealerów osiągnęły poziom 132 900 zł. To daje łączny rabat wynoszący aż 34 500 zł i historycznie najniższą cenę za tę wersję silnikową.

Zrzut ekranu oferty na Chery Tiggo 8 PHEV za 132 900 zł, fot. motofilm.pl / Otomoto
Zrzut ekranu oferty na Chery Tiggo 8 PHEV za 132 900 zł, fot. motofilm.pl / Otomoto

Cena dotyczy wariantu Comfort, ale to bardzo dobrze wyposażona wersja

Chery dzieli gamę Tiggo 8 na dwie wersje: Comfort oraz Prestige, a wspomniana oferta dotyczy tej pierwszej. I choć jest bazowa, wcale nie oznacza to, że biednie wyposażona. Na pokładzie posiada wiele rzeczy, których spodziewalibyśmy się raczej w topowej wersji. Mowa tutaj m.in. o:

  • systemach bezpieczeństwa ADAS
  • 7 poduszkach powietrznych
  • 19-calowych obręczach kół ze stopów lekkich
  • reflektorach LED ze światłami do jazdy dziennej
  • czujnikach parkowania z przodu i z tyłu
  • systemie kamer 540°
  • elektrycznie sterowanych szybach bocznych
  • podgrzewanych i elektrycznie składanych lusterkach bocznych
  • czarnej tapicerce ze skóry ekologicznej
  • elektrycznie regulowanym fotelu kierowcy w 6 kierunkach
  • systemie multimedialnym z ekranem o przekątnej 15,6 cala
  • systemie audio SONY® z 8 głośnikami
  • ładowarce indukcyjnej o mocy 50 W
  • dwustrefowej klimatyzacji automatycznej
  • systemie bezkluczykowym
  • ambientowym oświetleniu wnętrza

Tiggo 8 jest do tego świetnie złożone i wykonane z bardzo dobrych materiałów. Fakt, że większością funkcji steruje się za pomocą centralnie zamontowanego, ogromnego ekranu dotykowego, co nie każdemu pasuje, ale są dwie ważne informacje. Choć to Chińczyk, menu jest w pełni spolszczone. Obsługa jest też prosta i intuicyjna. Nie ma tutaj ani chińskiego zapachu, ani dziwnych przypadłości, do których można byłoby się przyczepić.

Chery Tiggo 8 PHEV - wnętrze, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Chery Tiggo 8 PHEV – wnętrze, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Napęd doskonale odnajduje się w trasie. Pojechałem nim w Europę, żeby to sprawdzić

Pora więc zgłębić, z jaką właściwie hybrydą mamy tutaj do czynienia. A więc jest to hybryda typu plug-in, która po rozładowaniu działa jak po prostu hybryda. Gdy jednak ją naładujemy, mamy możliwość jazdy na samym prądzie.

Napęd składa się z 1,5-litrowego silnika benzynowego, jednostki elektrycznej o mocy 204 KM oraz akumulatora o pojemności 18,3 kWh. Całość daje 279 KM i umożliwia przyspieszenie do setki w 9,0 sekundy.

Niektórzy słusznie zauważą, że to bardzo słaby czas – i trudno się z tym nie zgodzić. Ale testując ten samochód w drodze do Szwajcarii, przez całe Niemcy, przekonałem się, że napęd opracowano kompletnie do czego innego. Nie do tego, żeby zrywać „kapcia” spod świateł, ale żeby mieć sporo mocy przy prędkościach, przy których przeważnie jeździ się w trasie, czyli 90–150 km/h. I w tym przedziale rzeczywiście czuć te 279 KM.

Chery Tiggo 8 PHEV - przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Chery Tiggo 8 PHEV – przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Producent chwali się, że średnie zużycie paliwa wynosi 2,4 l na 100 km. Jest to możliwe, ale tylko przez pierwsze 100 km. Później, bez ładowania, należy już przyjąć wartość około 7-7,5 litra, co i tak jest niezłym wynikiem jak na tak dużego SUV-a.

Jeśli szukałbym 7-osobowego samochodu w jak najlepszej cenie, na pewno bym się nad nim zastanowił. Owszem, to „Chińczyk”, więc trzeba się liczyć z niepewną utratą wartości w przyszłości. Z drugiej strony marka jest pewna w kontekście tego, czy zostanie w Polsce na dłużej (to matka Omody i Jaecoo), a same samochody są jakościowe i czuć to przy bliższym spotkaniu. Najlepiej jednak odbyć dłuższą jazdę próbną, bo jeśli ktoś już widzi problem w Tiggo 8, to najczęściej w niemożliwości doboru odpowiedniej pozycji za kierownicą.

Źródło: motofilm.pl