Jeśli o którymś modelu VW można powiedzieć, że przeżywa właśnie drugą młodość, to z pewnością jest to Volkswagen Taigo. Zadebiutował w 2020 roku, więc jest już od sześciu lat na rynku. Mimo to dziś należy do najchętniej rejestrowanych samochodów w Polsce.
Tylko w lipcu polscy klienci zarejestrowali 790 egzemplarzy, czyli średnio 26 samochodów dziennie. To wynik, którego nie powstydziłaby się nawet najbardziej wyczekiwana nowość. Skąd więc taki sukces Taigo?
Zobacz również
To przede wszystkim efekt mocnego obniżenia ceny tego modelu. Najpierw do 77 tys. zł, a przy finansowaniu nawet do 73 tys. zł, dziś natomiast do około 80-83 tys. zł. Sama cena nie odegrała jednak kluczowej roli, bo podobnie wycenionych samochodów na rynku nie brakuje. Taigo jest jednak niemałym SUV-em w stylu coupe, a dodatkowo w tej cenie oferuje automatyczną skrzynię biegów. To właśnie najbardziej przekonało klientów.

Wyposażenie też nie odstrasza. Volkswagen Taigo już w podstawie ma reflektory LED i cyfrowe wskaźniki
Niemcy wreszcie przestali skąpić na wyposażeniu i nie wymagają dopłat za takie elementy jak reflektory LED czy cyfrowy zestaw wskaźników. Nawet podstawowa wersja Pure oferuje między innymi:
- Asystenta utrzymania pasa ruchu Lane Assist
- System mocowania fotelików Isofix
- System Front Assist z funkcją awaryjnego hamowania w mieście
- System sygnalizacji spadku ciśnienia w oponach
- Tylne czujniki parkowania
- Klimatyzację manualną Climatic
- System Start Stop z odzyskiwaniem energii podczas hamowania
- Opony 205/60 R16 o obniżonym oporze toczenia
- Dwa gniazda USB-C z przodu oraz dwa gniazda USB-C do ładowania z tyłu
- System rozpoznawania znaków drogowych
- Cyfrowy zestaw wskaźników Digital Cockpit o przekątnej 8 cali
- Funkcję indukcyjnego ładowania telefonu
- 16-calowe obręcze aluminiowe Belmopan
- Panel deski rozdzielczej Lava Stone Black
- Dźwignię hamulca ręcznego obszytą skórą
- Automatycznie przyciemniane lusterko wsteczne
- Trójramienną, wielofunkcyjną kierownicę obszytą skórą z funkcją Tiptronic
- Czarne relingi dachowe
- Reflektory oraz tylne światła LED wraz ze światłami do jazdy dziennej LED
Pod względem praktyczności Taigo również nie ma się czego wstydzić. Może pochwalić się choćby 440-litrowym bagażnikiem. To bardzo dobra wartość, nieosiągalna choćby dla hybrydowej Omody 5, która oferuje 372 litry.

Silnik zużywa niewiele paliwa, a do tego uchodzi za trwały
W przeciwieństwie do wielu chińskich propozycji pod maską Taigo pracuje 1-litrowy silnik benzynowy z turbodoładowaniem. Na pierwszy rzut oka taka pojemność może niektórych zniechęcić. Jedni uznają, że będzie zbyt mała do napędzania blisko 4,3-metrowego SUV-a, inni obawiają się trwałości i tego, że po 100 tys. km jednostka będzie nadawała się do remontu.
Nic bardziej mylnego. W Taigo silnik rozwija 116 KM, co pozwala rozpędzić samochód od 0 do 100 km/h w 10,2 sekundy i osiągnąć 196 km/h. To bardzo zbliżone wartości do wielu azjatyckich SUV-ów wyposażonych w silniki 1.5 i 1.6 l. Spalanie? Około 5,5 l na 100 km.
Trudno znaleźć mechanika, który źle wypowiadałby się o tej jednostce. Odpowiednio eksploatowana, na przykład z wymianą oleju co 10-15 tys. km, potrafi odwdzięczyć się bardzo długą żywotnością. Potwierdzają to również egzemplarze wykorzystywane we flotach. Ten sam silnik trafia choćby do Skody Fabii, której egzemplarze wykorzystywane jako taksówki często osiągają przebiegi rzędu kilkuset tysięcy kilometrów.
Wisienką na torcie pozostaje jednak automatyczna skrzynia biegów. Jeszcze kilka lat temu w Volkswagenie wymagała dopłaty kilkunastu tysięcy złotych, przez co oferta przestawała być atrakcyjna. Dziś, widząc co robią chińscy producenci, którzy automat oferują już niemal standardowo, Volkswagen również przestał na nim oszczędzać i proponuje go w wersji Pure. A że mówimy o sprawdzonej 7-biegowej przekładni, która działa szybko i płynnie, tylko zwiększyło to zainteresowanie klientów. Około 80 tys. zł za taki samochód to dziś po prostu rozsądna cena.

Źródło: motofilm.pl






