Mazda mocno rozkręciła się w ostatnich tygodniach z obniżkami cen. Dopiero co Japończycy zaproponowali CX-60 z korzyściami sięgającymi 60 tys. zł, a kilka dni temu Mazdę 3 z automatem za 125 400 zł. Teraz przecenili kolejnego SUV-a, który rywalizuje między innymi z Cuprą Formentor, Toyotą C-HR czy Kią XCeed. Mowa o Maździe CX-30, która dostała nową cenę katalogową wynoszącą 120 400 zł. Jeden z dealerów dorzucił do tego kolejne 9516 zł rabatu, dzięki czemu fabrycznie nową CX-30 z opcjonalnym lakierem za 2900 zł można teraz wyjechać z salonu za dokładnie 113 684 zł.
Co istotne, chodzi o egzemplarz z rocznika 2026, nierejestrowany. Na pokładzie znajdziemy całkiem niezłe wyposażenie, a pod maską pracuje silnik o pojemności aż 2,5 l, niespotykanej w chińskich propozycjach. Oferta jest bardzo świeża. W zeszłym tygodniu sprawdzałem ceny tego modelu u dealerów i takich propozycji jeszcze nie było. 119 tys. zł było wtedy najniższą ceną.
Zobacz również

Wyposażenie obejmuje wyświetlacz head-up Display na przedniej szybie i LED-owe reflektory
Mazda dzieli gamę CX-30 na 7 wersji wyposażenia, a opisywana przeze mnie oferta dotyczy tej najtańszej, czyli Prime-Line. Na pierwszy rzut oka można więc założyć, że podstawowa odmiana będzie dość skromnie wyposażona. Czy rzeczywiście tak jest? Jeśli przyjrzymy się bliżej temu, co Mazda oferuje już w bazie, okazuje się, że niekoniecznie. Lista wyposażenia potrafi wręcz pozytywnie zaskoczyć, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę cenę samochodu. Oto wybrane elementy wyposażenia standardowego:
- poduszki powietrzne, w tym kurtynowe oraz kolanowa dla kierowcy
- tempomat
- felgi aluminiowe 16″
- tapicerka materiałowa w kolorze Dark Grey z tylnym podłokietnikiem oraz dwoma uchwytami na kubki
- bezprzewodowy interfejs Apple CarPlay i Android Auto
- czujniki parkowania tylne
- kamera cofania
- elektrycznie składane, podgrzewane lusterka boczne z wbudowanymi kierunkowskazami
- klimatyzacja manualna
- Mazda Connect z wyświetlaczem 10,25″
- nagłośnienie standardowe z 6 głośnikami oraz wejściem USB-C
- reflektory przednie LED i światła do jazdy dziennej LED ze spryskiwaczami
- wyświetlacz head-up na przedniej szybie
- skórzana kierownica
Jeszcze lepiej prezentują się aspekty praktyczne. CX-30 oferuje bagażnik o pojemności 430 litrów, czyli identycznej jak chociażby Dacia Duster z silnikiem mild hybrid 140. To sporo więcej także od wielu chińskich i większych SUV-ów, takich jak BAIC 5, który ma 350 litrów, czy Omoda 5 z napędem hybrydowym, oferująca 372 litry.

Mazda CX-30 ma 2,5-litrowy silnik. Takiej pojemności trudno szukać u konkurencji
Zdecydowanie największą zaletą CX-30 jest silnik. Pod maską pracuje 2,5-litrowa jednostka benzynowa e-SKYACTIV G o mocy 140 KM połączona z 6-biegową skrzynią manualną. To pojemność, której próżno szukać w chińskich samochodach. Nawet takie modele jak Jetour T2, nazywany „chińskim Defenderem”, czy luksusowy Hongqi H9 mają silniki o pojemności 2,0 l.
Dlaczego pojemność silnika ma znaczenie dla wielu kierowców? Jednym z argumentów jest stopień jego wysilenia. Jeśli większa jednostka osiąga tę samą moc co mniejsza, przy założeniu podobnej konstrukcji może pracować z mniejszym obciążeniem, co potencjalnie sprzyja jej trwałości. A czy to oznacza, że będzie znacznie więcej palić? Niekoniecznie. Mazda chwali się zużyciem paliwa na poziomie około 6 l na 100 km. W trasie spokojnie można jednak zejść nawet do 5,1 l na 100 km.
Jeśli chodzi o osiągi, pierwsza setka pojawia się na liczniku po 9,7 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 194 km/h. Dla porównania możemy postawić obok Jaecoo 7 z napędem spalinowym. Choć ma 147 KM, setkę osiąga w 10,1 sekundy, a jego prędkość maksymalna to 180 km/h.

Mazda zaczęła w końcu aktywniej konkurować ceną i wychodzić naprzeciw oczekiwaniom klientów. Wcześniej nie była to mocna strona marki, a wyniki sprzedaży w 2025 roku wyglądały naprawdę słabo. W porównaniu z 2024 rokiem Mazda zanotowała spadek o 46 proc. Impuls do zmiany polityki cenowej dała CX-5, która dzięki atrakcyjnej cenie sprzedawała się tak dobrze, że klienci często decydowali się na zakup praktycznie bez jazdy testowej.
Źródło: motofilm.pl






