Cena 55 tys. zł za Fiata Pandinę nie jest żadną nowością. Od kilku miesięcy można kupić ten model właśnie za taką kwotę. Tym razem są jednak dwie istotne różnice. Po pierwsze, mówimy o egzemplarzach z rocznika 2026, podczas gdy wcześniej chodziło o auta z 2025 roku. Po drugie, Fiat dorzuca coś, czego wcześniej w tej ofercie nie było.
Fiat Pandina to prosty, ale funkcjonalny samochód. Ma całkiem spory prześwit wynoszący 165 mm, dzięki któremu można bez większych obaw pokonywać wyższe krawężniki. Do tego maksymalna pojemność bagażnika wynosi 870 litrów po złożeniu tylnych foteli.
Zobacz również
Fiat Pandina kosztuje dokładnie 55 890 zł, czyli o 8210 zł mniej niż wynosi cena katalogowa na poziomie 64 100 zł. Fiat dodaje do tego 8-letnią gwarancję, a za symboliczną „złotówkę” można dobrać dodatkowe wyposażenie.

Fajerwerków za tę cenę nikt nie powinien oczekiwać
Pandina w wersji Pop, bo o taką dokładnie chodzi, nie rozpieszcza wyposażeniem. Ale w porównaniu z poprzednimi ofertami na ten samochód dealer oferuje teraz dodatkową opcję.
Za 1 zł można dołożyć radio z 7-calowym ekranem, Bluetooth oraz obsługą Apple CarPlay i Android Auto. Poza tym samochód posiada między innymi:
- klimatyzację manualną
- tylne czujniki parkowania
- elektryczne przednie szyby
- aktywny system utrzymania pasa ruchu
- elektryczne progresywne wspomaganie kierownicy
- inteligentny ogranicznik prędkości ISA
- system ESC
- system hamowania awaryjnego
- system wykrywania zmęczenia kierowcy
- poduszkę powietrzną kierowcy
- poduszkę powietrzną pasażera
- poduszki powietrzne kurtynowe
- przednie boczne poduszki powietrzne
- kierownicę z regulacją wysokości
- manualnie regulowane lusterka boczne
- osłonę przeciwsłoneczną pasażera z lusterkiem
- system Start&Stop
- zderzaki w kolorze nadwozia
- gniazdo 12 V
- zestaw naprawczy Fix&Go
Jeśli ktoś nie oczekuje od auta niczego poza sprawnym transportem z punktu A do punktu B, Pandina spełni to zadanie. Do tego można liczyć na całkiem przyzwoity komfort, a podczas upałów kierowca nie będzie musiał się męczyć, bo klimatyzacja jest tutaj na wyposażeniu i nawet działa.

Fiat Pandina ma silnik oznaczony jako Hybrid, ale to w rzeczywistości miękka hybryda
Pod maską Pandiny pracuje 1,0-litrowy silnik o mocy 70 KM i maksymalnym momencie obrotowym wynoszącym 92 Nm. Został oznaczony jako „Hybrid”, co na pewno skusi wiele osób. Warto jednak wiedzieć, że nie jest to klasyczna hybryda, jaką znamy chociażby z Toyoty. Tutaj mamy po prostu technologię miękkiej hybrydy, czyli znacznie prostszy układ z niewielkim silnikiem elektrycznym.
Po co on tutaj w ogóle jest? Oczywiście po to, żeby obniżyć emisję CO2 oraz zużycie paliwa. I to się udało, bo według danych WLTP średnie spalanie wynosi 5,0 l na 100 km, a emisja CO2 to 112 g/km.

Silnik współpracuje z 6-biegową manualną skrzynią i pozwala na przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 13,9 sekundy. To długo, ale przecież nikt nie kupuje tego auta, żeby ścigać się nim spod świateł. Co ciekawe, prędkość maksymalna wynosi 164 km/h. To wartość nawet o 14 km/h wyższa niż w przypadku Chery Tiggo 4 ze 163-konnym napędem hybrydowym.
Źródło: motofilm.pl






