Mercedes Klasy E w „czarnej edycji” jeszcze tańszy. Ceną jest o krok od terytorium Chińczyków

Mercedes Klasy E w ładnej specyfikacji „Night Edition” potaniał o kolejne tysiące złotych. Najlepsze jest to, że nie trzeba było długo czekać.

Na początku sierpnia, gdy ktoś chciał jak najtaniej wyjechać z salonu Mercedesem Klasy E w bardzo atrakcyjnej wersji „Night Edition”, musiał przygotować minimum 255 tys. zł. Już wtedy była to wręcz sensacyjna cena, biorąc pod uwagę, że katalogowo za taki samochód trzeba zapłacić ponad 317 tys. zł. Minęły zaledwie trzy tygodnie i jest jeszcze taniej.

Autoryzowany dealer tej marki wyszedł z propozycją transakcji za 237 804 zł, co oznacza, że w porównaniu do poprzedniej oferty jest o kolejne 17 tys. zł taniej. To znacząca kwota, która wpływa już nie tylko na wysokość rat przy finansowaniu, ale zbliża Klasę E coraz bardziej do poziomu chińskich samochodów. Przypomnijmy, że np. popularne Jaecoo 8 kosztuje 219 900 zł, więc jest tylko o 18 tys. zł tańsze od Mercedesa.

Oczywiście jeden jest SUV-em, drugi limuzyną. Prawda jest jednak taka, że Chińczycy mają niewiele limuzyn, które mogą konkurować z Klasą E. Owszem, mamy na rynku Hongqi H6, które kosztuje 184 900 zł. Ale po pierwsze nie ma tak ekonomicznego silnika jak Mercedes, a po drugie jest sprzedawane na homologacji jednostkowej. Mercedes Klasy E to w pełni homologowany model w Europie, który dodatkowo nie ma się czego wstydzić pod względem wykonania ani wyposażenia. Co więcej, można się też zaskoczyć, jak prezentuje się pojemność jego bagażnika przy komplecie pięciu pasażerów – jest ona wyższa niż w niejednym dużym SUV-ie z Chin, w tym również w Jaecoo 8.

Zrzut ekranu oferty na Mercedesa E200 d za 237 tys. zł, fot. motofilm.pl / Otomoto
Zrzut ekranu oferty na Mercedesa E200 d za 237 tys. zł, fot. motofilm.pl / Otomoto

Mercedes Klasy E jest w najnowszej generacji wykończony lepiej niż Audi A6 i BMW serii 5

Niemal codziennie słyszy się, jak słabo i plastikowo wykonane są Audi A6 albo BMW serii 5. I trzeba przyznać, że faktycznie tak jest, choć pod każdym innym względem pozostają one pełnoprawnymi modelami klasy premium. Szczególnie pod względem właściwości jezdnych czy komfortu podróżowania są świetne. Mercedes zaś, do którego przy poprzednich generacjach kierowano podobne zastrzeżenia, znacząco poprawił się w kwestii jakości wykonania i moim zdaniem najlepiej reprezentuje europejskie marki premium w starciu z Chińczykami.

Mercedes E200d - wnętrze, fot. Mercedes
Mercedes E200d – wnętrze, fot. Mercedes

Wystarczy zresztą pójść do salonu i podotykać to auto. Ja miałem wystarczająco dużo okazji podczas jego testów, które odbyłem rok temu.

Inna sprawa, że Mercedes Klasy E w oferowanej wersji nie ma się czego wstydzić, nawet jeśli chodzi o wyposażenie. Posiada m.in.:

  • Całą gamę systemów bezpieczeństwa i systemów wspomagających kierowcę
  • Kamerę 360 stopni
  • Linię wyposażenia Avantgarde
  • Pakiet Asystenta Jazdy Plus
  • Podświetlane listwy progowe z napisem Mercedes-Benz
  • Pakiet Night
  • Komfortowe fotele
  • Reflektory Digital Light
  • 20-calowe czarne felgi aluminiowe
  • Przyciemniane szyby z funkcją termoizolacji
  • Podświetlaną osłonę chłodnicy
  • Skórzaną tapicerkę
  • Podgrzewane przednie fotele
  • Wielofunkcyjną kierownicę obszytą skórą Nappa
  • Zdalnie zamykaną pokrywę bagażnika
  • Duży centralny wyświetlacz oraz cyfrowy zestaw wskaźników
  • System Keyless Go

Limuzyna Mercedesa pomieści 5 osób i, uwaga, aż 540 litrów ich bagażu. I to kolejny powód, dla którego porównuję to auto z Jaecoo 8 – ten ma mniejszy bagażnik o pojemności 480 litrów.

Pod maską „ideał” w dalekie trasy. Elastyczność i zużycie robią robotę

Oczywiście niemal każdy chiński samochód wypadnie lepiej od E 200 d pod względem mocy, bo tutaj jest jej 186 KM i 380 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Ale czy aby na pewno jej brakuje? Pierwsza setka pojawia się na liczniku po 8,5 sekundy, a prędkość maksymalna to 222 km/h. Takie parametry osiągają blisko 300-konne chińskie hybrydy typu plug-in.

Mercedes E 200 d ma za to przewagę tam, gdzie żadna hybryda nawet się nie zbliży – w realnym zasięgu w trasie. Przy spalaniu około 4,8 l na 100 km można spokojnie planować trasy rzędu 1000 km bez tankowania.

Mercedes Klasy E - wnętrze, fot. Mercedes
Mercedes Klasy E – wnętrze, fot. Mercedes

Z hybrydami PHEV jest inaczej. Jeśli są naładowane, palą mało. Ale gdy rozładują się po 100-150 km jazdy, spalanie drastycznie wzrasta. Zwłaszcza, gdy samochód przechodzi w tryb inteligentny, który stara się ładować akumulator. Nie wspominając już o znacznie niższej mocy spowodowanej trybami żółwia.

Źródło: motofilm.pl