Ma identyczną długość jak Mazda CX-60, a kosztuje o 90 tys. zł mniej. W standardzie ten SUV oferuje nawet masaż

Na stockach dealerów Baica wciąż znajdują się egzemplarze modelu Baic 7 z 2025 roku. Samochody są obecnie oferowane za 136 tys. zł, a w tej cenie klient otrzymuje SUV-a z bardzo bogatym wyposażeniem.

Baic 7 nie jest tak popularny jak MG HS czy Omoda 5, co wynika między innymi z tego, że początkowo kosztował 170 700 zł. Taka cena jak za chińskiego SUV-a siłą rzeczy utrudniała mu przebicie się na rynku.

Teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Na stockach dealerów wciąż znajdują się egzemplarze z rocznika 2025, których nie udało się sprzedać. Dzięki temu cena została mocno obniżona i obecnie Baic 7 kosztuje dokładnie 136 tys. zł. W porównaniu z ceną katalogową oznacza to rabat wynoszący aż 34 700 zł.

Mówimy przy tym o naprawdę sporym samochodzie. Baic 7 mierzy dokładnie 4745 mm długości, czyli dokładnie tyle samo co Mazda CX-60. Co więcej, w cenie otrzymujemy bogate wyposażenie, obejmujące elementy, których w Maździe i nie tylko nie dostaniemy nawet za dopłatą.

Baic 7 - przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Baic 7 – przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Każdy egzemplarz Baica 7 ma funkcję masażu i kamerę 360

Baic nie dzielił gamy modelu 7 na kilka wersji wyposażenia. Jest jedna i nazywa się Luxury Comfort. Dzięki temu każdy egzemplarz jest tak samo wyposażony i może różnić się jedynie kolorem. Do tego wyposażenie jest bardzo bogate i w cenie obejmuje kamerę 360 stopni oraz funkcję masażu. To istotne, ponieważ pierwsza opcja w Maździe CX-60 oferowana jest za dopłatą, choć auto kosztuje 226 700 zł, natomiast masażu w ogóle w japońskim aucie nie można domówić. Czym jeszcze może pochwalić się Baic 7? Oto wybrane elementy wyposażenia standardowego:

  • 19-calowe felgi aluminiowe
  • elektrycznie sterowana klapa bagażnika z zabezpieczeniem przed przyciśnięciem
  • panoramiczny dach
  • asystent podjazdu
  • automatyczne reflektory LED
  • dwustrefowa klimatyzacja automatyczna
  • centralny podłokietnik
  • podgrzewane przednie fotele
  • wentylowane przednie fotele
  • 7-calowy ekran za kierownicą
  • ładowarka indukcyjna
  • adaptacyjny tempomat ACC
  • przednie i tylne czujniki parkowania

Baic 7 od konkurencji odstaje tylko w jednej kwestii – pojemności bagażnika. Producent podaje, że pomieści on od 410 do 450 litrów, gdy Mazda CX-60 oferuje już 570 litrów. To znaczna różnica, którą można jednak częściowo nadrobić za pomocą relingów dachowych. Te również są standardowym wyposażeniem Baica 7, dzięki czemu w każdej chwili jesteśmy w stanie zamontować bagażnik dachowy.

Zrzut ekranu dwóch ofert na Baica 7, fot. motofilm.pl
Zrzut ekranu dwóch ofert na Baica 7, fot. motofilm.pl

Silnik to zdecydowanie najsłabsza strona Baica 7 i nie chodzi o osiągi

Jeśli chodzi o to, co pracuje pod maską Baica 7, to w żaden sposób nie można go porównywać z Mazdą CX-60, która dysponuje 3,3-litrowym dieslem zużywającym średnio około 5,5 l oleju napędowego na 100 km. W Baicu, jak na chińskie auto przystało, pracuje motor o pojemności 1,5 l i mocy 177 KM.

Osiągi nie są złe. 9,9 sekundy to wystarczający czas do osiągnięcia pierwszej setki, lepszy chociażby od benzynowego Jaecoo 7. Problem w tym, że jednostka ta bardzo dużo pali. Nawet według WLTP jest to 8,4 l paliwa na 100 km, ale realnie trzeba przyjąć wartości powyżej 10 litrów.

BAIC Beijing 7
BAIC 7 – wnętrze, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Można oczywiście obniżyć koszty eksploatacji poprzez montaż instalacji LPG, która co ciekawe oferowana jest fabrycznie za 1 zł. Problem w tym, że zabiera kolejne litry z i tak już małego bagażnika.

Całościowo patrząc, oferta na Baica 7 i tak wygląda atrakcyjnie. 136 tys. zł za tak duży i bogato wyposażony samochód jeszcze kilka lat temu wydawałoby się ceną wręcz nieprawdopodobną. Dzisiaj to już rzeczywistość, z którą europejskie, koreańskie i japońskie marki muszą się mierzyć.

Źródło: motofilm.pl