Ford Kuga w automacie stał się opłacalnym SUV-em. Za 131 900 zł daje 186 KM i wyposażenie ST-Line

W historii nie było lepszego momentu na zakup Forda Kugi niż teraz. Tego SUV-a produkowanego w Hiszpanii można dzisiaj nabyć w zaskakująco niskiej cenie.

Poprzedni post na temat Kugi za niecałe 117 tys. zł ze skrzynią manualną spotkał się z dużym zainteresowaniem. Postanowiłem więc sprawdzić, ile trzeba dopłacić do wersji z automatem. Okazuje się, że różnica wcale nie jest duża – za zaledwie 15 tys. zł więcej można mieć nie tylko automatyczną skrzynię, ale również mocniejszy silnik i jeszcze lepsze wyposażenie.

Za dokładnie 131 900 zł jeden z dealerów proponuje Kugę z automatem i w wersji ST-Line. To usportowiona odmiana, która właściwie nie wpływa na komfort jazdy, a zdecydowanie upiększa nadwozie. Taki egzemplarz stoi m.in. na znacznie ładniejszych, przyciemnianych felgach o cal większych, ma estetyczniejsze zderzaki i ogólnie jest lepiej wyposażony.

Co istotne, w przypadku tej oferty chodzi o egzemplarz wyprodukowany w 2026 roku, nie ma więc mowy o aucie z parkingu, na które miesiącami nikt się nie decydował. Przyjrzyjmy mu się bliżej, bo zdecydowanie warto.

Ford Kuga ST-Line - przód, fot. Ford CityCar Sp. z o.o.
Ford Kuga ST-Line – przód, fot. Ford CityCar Sp. z o.o.

Wariant ST-Line dużo zmienia. Ford Kuga z nim to ładny i bogato wyposażony SUV

Wcześniejsza oferta dotyczyła wersji Titanium – nieźle wyposażonej (tutaj lista), ale nie tak dobrze jak ST-Line. W ST-Line otrzymujemy cały zestaw wyposażenia znany z Titanium, a dodatkowo dochodzą takie elementy jak:

  • 18-calowe obręcze kół ze stopów lekkich w stylizacji ST-Line
  • Zawieszenie sportowe
  • Unikalna górna i dolna krata wlotu powietrza
  • Zderzaki w stylizacji ST-Line
  • Nakładki na progi oraz dolna krawędź drzwi bocznych lakierowane w kolorze nadwozia
  • Nakładki na nadkola lakierowane w kolorze nadwozia
  • Szyby boczne z obramowaniem w kolorze czarnym
  • Końcówki układu wydechowego w sportowej stylizacji
  • System nawigacji satelitarnej z ograniczonym czasowo dostępem do funkcji sieciowych
  • Tapicerka materiałowa z czerwonymi akcentami
  • Kierownica spłaszczona u dołu z czerwonymi przeszyciami
  • Ciemna podsufitka
  • Dywaniki podłogowe w stylizacji ST-Line, welurowe

Już na pierwszy rzut oka widać, że mamy do czynienia ze znacznie bardziej sportowym SUV-em. Nie wpłynęło to jednak w żaden sposób na praktyczność, bo bagażnik nadal oferuje imponujące 645 litrów. Sportowe zawieszenie również nie oznacza, że nagle na każdej dziurze powybija nam zęby. Moim zdaniem to złoty środek – nadal jest wystarczająco komfortowe, a przy wyższych prędkościach zapewnia lepsze prowadzenie.

Warto też dodać, że ST-Line jest o 6 mm dłuższy od Titanium.

Zrzut ekranu oferty na Forda Kugę ST-Line za 131 900 zł, fot. motofilm.pl / Otomoto
Zrzut ekranu oferty na Forda Kugę ST-Line za 131 900 zł, fot. motofilm.pl / Otomoto

Silnik 1.5 l ma w automacie jeszcze więcej mocy

Absolutnie podstawowy silnik 1.5 l generuje w Kudze z manualem 150 KM, a w wersji z automatem już 186 KM. Moment obrotowy pozostaje jednak bez zmian i wynosi 240 Nm. Samochód w tej wersji jest o 60 kg cięższy.

Co jednak ciekawe, wyższa moc nie oznacza tutaj lepszego przyspieszenia do pierwszej setki. Według danych producenta jest to 9,9 sekundy, w porównaniu do 9,5 sekundy w przypadku mniejszej jednostki. Automat ma jednak tę przewagę nad manualem, że osiąga wyższą prędkość maksymalną o 5 km/h – 200 km/h – i jest bardziej żwawy przy prędkościach autostradowych.

A jak ze spalaniem? Do automatu należy doliczyć średnio 0,4-0,6 l paliwa na 100 km w stosunku do manuala. To nie jest dużo, jak na znacznie wyższy komfort podróżowania dzięki braku konieczności ręcznej zmiany biegów.

Źródło: motofilm.pl