Jeśli ktoś do tej pory wstrzymywał się z zakupem samochodu elektrycznego, wychodząc z założenia, że taki wariant musi być znacznie droższy od wersji spalinowej, dzisiaj może się mocno zdziwić. Różnica w cenie między oboma rodzajami napędu potrafi być niewielka, a oferta na Audi A6 e-tron jest tego bardzo dobrym przykładem.
Najtańsza wersja spalinowa niemieckiej limuzyny kosztuje obecnie 212 696 zł po rabacie z 241 700 zł. Tymczasem elektryczne Audi A6 Sportback e-tron można kupić od kilku dni za 212 924 zł. W tym przypadku cena została obniżona aż o 86 967 zł z katalogowych 299 900 zł.
Zobacz również
Oznacza to, że różnica między bazowym Audi A6 z silnikiem spalinowym a elektrycznym e-tronem wynosi zaledwie 228 zł. Co więcej, elektryczny wariant oferuje nie tylko bogatsze wyposażenie, ale również wyraźnie lepsze osiągi.

Audi A6 e-tron jest bogato wyposażone już w standardzie
Elektryczne Audi A6 nawet w podstawowej wersji oferuje elementy wyposażenia, których próżno szukać w standardzie spalinowego odpowiednika. W e-tronie standardem jest między innymi trzystrefowa klimatyzacja, podczas gdy wariant z silnikiem 2.0 korzysta z układu dwustrefowego. Na wyposażeniu elektrycznej wersji znalazła się również klimatyzacja postojowa, która pozwala przygotować temperaturę w kabinie jeszcze przed rozpoczęciem jazdy.
Oto wybrane elementy wyposażenia standardowego Audi A6 Sportback e-tron:
- System ostrzegający przed opuszczeniem pasa ruchu
- Adaptacyjny asystent prędkości
- Przedni asystent hamowania awaryjnego
- Kamera cofania
- Przedni asystent ruchu poprzecznego
- Asystent postoju na wzniesieniach
- Asystent omijania przeszkód i asystent skrętu
- Kluczyk cyfrowy
- Diody w lusterkach zewnętrznych wyświetlające grafikę na podłożu
- 4 kierunkowa regulacja podparcia odcinka lędźwiowego dla przednich siedzeń
- Schowek na telefon z funkcją indukcyjnego ładowania
- Audi Application Store i smartphone interface
- Ogrzewanie przednich foteli
- 3 strefowa komfortowa klimatyzacja automatyczna
- Klimatyzacja postojowa
- Pompa ciepła
- Lusterko wewnętrzne automatycznie przyciemniane
- Lusterka zewnętrzne elektrycznie regulowane, ogrzewane i składane, z automatycznym przyciemnianiem
- Audi sound system
- Złącza USB z funkcją ładowania w pierwszym i drugim rzędzie siedzeń
- Reflektory LED
- Światła tylne LED
- Obręcze kół ze stopu metali lekkich, 19-calowe
To oczywiście tylko wybrane elementy. Już na podstawie tej listy widać jednak, że elektryczne A6 nie jest samochodem, w którym producent ograniczył wyposażenie do minimum, aby obniżyć cenę.

Warto również zwrócić uwagę na przestrzeń bagażową. Audi A6 Sportback e-tron oferuje 502 litry pojemności bagażnika, a dodatkowo pod przednią maską ma tzw. „frunk” na bagaż. Na korzyść elektrycznej wersji przemawia również sposób otwierania bagażnika. W Sportbacku klapa unosi się razem z tylną szybą, co ułatwia wkładanie większych przedmiotów. Spalinowe A6 jest limuzyną, więc otwiera się w nim wyłącznie sama klapa bagażnika. Tylny bagażnik jest też nieco mniejszy, a z przodu w ogóle nie przewidziano dodatkowego miejsca.
Wersja elektryczna ma znacznie lepsze osiągi
Na korzyść elektrycznego A6 przemawia też dynamika. Samochód wyposażono w silnik elektryczny o mocy 286 KM, który pozwala rozpędzić auto od 0 do 100 km/h w 7 sekund.
Najtańsze spalinowe Audi A6 z silnikiem 2.0 o mocy 204 KM potrzebuje na to 8,2 sekundy. Różnica wynosi więc 1,2 sekundy, co w codziennej jeździe jest już wyraźnie odczuwalne.
Elektryczne A6 oferuje przy tym akumulator o pojemności 83 kWh. Według danych producenta średnie zużycie energii w cyklu mieszanym wynosi 13,8 kWh na 100 km, a deklarowany zasięg sięga 630 km.

Nie trzeba długo czekać na uzupełnienie energii, gdy bateria się rozładuje. Na odpowiednio szybkiej ładowarce Audi A6 e-tron może przyjąć moc do 270 kW. Naładowanie akumulatora od 10 do 80 procent zajmuje około 21 minut.
To wynik porównywalny z Porsche Macanem Turbo, którym kilka dni temu pojechałem do Szwajcarii. Tak krótki czas potrzebny na uzupełnienie energii sprawia, że elektryczne A6 jest rozsądną opcją na dłuższe podróże. W przypadku trasy liczącej blisko 1600 km cała podróż zajęłaby tylko około 2 godziny więcej niż samochodem spalinowym, zakładając, że ten drugi zatrzymywałby się wyłącznie na tankowanie.

Źródło: motofilm.pl






