Duży SUV za 103 660 zł z automatem i silnikiem 1.5 l. Wcale nie jest z Chin, a z Korei

Dysponując kwotą około 100 tys. zł i szukając nowego dużego SUV-a z automatem, wcale nie trzeba ograniczać się tylko do chińskich propozycji. KGM Korando po ostatnich obniżkach też kosztuje podobnie.

Koreańska marka KGM, czyli dawny SsangYong, cały czas ma się dobrze mimo tego, że na rynku pojawiło się blisko 30 marek samochodowych z Chin. Jest to zasługa m.in. bardzo dobrej polityki cenowej, która pozwala kupić ich samochody w niektórych przypadkach nawet taniej niż u Chińczyków.

Na przykład Korando, które jest dużym SUV-em mierzącym 4,45 m długości, można nabyć w podstawowej wersji za 95 820 zł. Ale nawet wybierając model z automatem, wcale nie zapłacimy jakoś dużo więcej – 103 660 zł, co cały czas jest bardzo rozsądną ceną. Zwłaszcza jeśli popatrzymy na wyposażenie, bo KGM Korando oferowane jest już tylko w dwóch wersjach, więc nawet ta bazowa musiała otrzymać sensowny zestaw wyposażenia.

Oczywiście cena za Korando nie zawsze była taka sama. Nowa jest efektem obniżki wraz z wejściem cennika z 27 lipca. Katalogowo to auto kosztowało z automatem 116 490 zł.

Zrzut ekranu cennika na KGM Korando z 27 lipca 2026 roku, fot. motofilm.pl
Zrzut ekranu cennika na KGM Korando z 27 lipca 2026 roku, fot. motofilm.pl

KGM Korando nie oszczędza na bezpieczeństwie. Ma wszystko, co może mieć

KGM Korando z rocznika 2026 jest dostępne w dwóch wersjach wyposażenia: Joy oraz Adventure. Już ta pierwsza oferuje naprawdę sensowny zestaw wyposażenia, w tym wszystkie dostępne w tym modelu systemy bezpieczeństwa i wsparcia kierowcy. Na wyposażenie składają się m.in.:

  • 6 poduszek powietrznych (przednie, boczne w fotelach przednich, kurtyny)
  • asystent pasa ruchu
  • asystent zmęczenia kierowcy
  • system kontroli zjazdu ze wzniesienia
  • kamera cofania z czujnikami z tyłu
  • 9-calowy ekran dotykowy z nawigacją
  • 10,25-calowy cyfrowy zestaw wskaźników
  • Android Auto / Apple CarPlay
  • tempomat
  • dwustrefowa klimatyzacja automatyczna
  • 17-calowe felgi aluminiowe

Jest jedna rzecz, która może niektórych razić. Otóż w Joy zabrakło reflektorów LED-owych. Ale to nie zawsze musi oznaczać wadę, bo niektórzy wręcz wolą halogenowe żarówki ze względu na późniejszą, bardzo prostą i tanią wymianę. Gdy natomiast LED się przepali albo z innych powodów dojdzie do jego wymiany, cena idzie w tysiące.

Na osłodę można za to potraktować pojemność bagażnika. W wersji z napędem na przód pomieści on 551 litrów bagaży, to więcej niż np. w MG HS (507 litrów) czy Nissanie Qashqai’u (504 litry).

KGM Korando - przód, fot. KGM
KGM Korando – przód, fot. KGM

Silnik swoje spali i należy mieć to na uwadze. Ma za to sensowną pojemność

Jeśli chodzi o to, co pracuje pod maską Korando, to nie różni się w tej kwestii od chińskich marek. Zainstalowano tutaj motor 1.5 T-GDI o mocy 163 KM oraz 280 Nm maksymalnego momentu obrotowego, który umożliwia przyspieszenie do pierwszej setki w około 10,5 sekundy. O samej jednostce krążą głównie dobre opinie, a niejeden egzemplarz z rynku wtórnego przejechał ponad 100 tys. km i wciąż jest w stanie technicznym „jak nowy”.

Jednostka ta ma jednak ten sam problem, który dotyka chińskie konstrukcje. Otóż dużo pali – według WLTP średnio 8,1 l na 100 km, ale według opinii rzeczywistych klientów 9,5-10 litrów. W połączeniu z bakiem paliwa o pojemności 50 litrów należy więc planować postój na tankowanie co średnio 400-500 kilometrów.

KGM Korando - bok, fot. KGM
KGM Korando – bok, fot. KGM

Ratować można się instalacją gazową, która fabrycznie kosztuje około 7000 zł. Zabiera jednak miejsce z bagażnika, na co nie każdy będzie chciał przystać. Dlatego na koniec wspomnijmy jeszcze, że Korando ma relingi dachowe nawet w bazie, a to też nie jest oczywistość.

Źródło: motofilm.pl