Najpopularniejszy SUV Hyundaia, czyli Tucson, dołącza do SUV-ów segmentu C, które można kupić za mniej niż 110 tys. zł. Wcześniej na podobny krok zdecydował się między innymi Nissan, obniżając cenę Qashqaia. Od wielu miesięcy w podobnym budżecie można też kupić chińską Omodę 5.
Dokładnie na 109 900 zł Tucsona w wersji Modern Plus zaczął wyceniać jeden z autoryzowanych dealerów marki. Co istotne, nie chodzi o niesprzedany egzemplarz z 2025 roku. W tym przypadku mowa o samochodzie wyprodukowanym w tym roku.
Zobacz również
Hyundai tym samym wysyła ważny sygnał do konkurencji, że nie zamierza się poddawać w walce o klienta. Choć początek roku wyglądał mało optymistycznie pod względem sprzedaży, z miesiąca na miesiąc jest coraz lepiej. Jest to efektem obniżania cen, czego dobrym przykładem jest właśnie Tucson. Inna sprawa, że Koreańczycy nie obcinają przy tym wyposażenia. Już w podstawowej wersji Tucson oferuje sporo, co widać po bliższym przyjrzeniu się liście wyposażenia w katalogu.

Wersja Modern Plus to podstawowa wersja. Ale Hyundai Tucson nawet z nią jest przyzwoicie wyposażony
Hyundai w 2026 roku dzieli gamę Tucsona na siedem wersji wyposażenia. Co ciekawe, to jeszcze o dwie wersje więcej niż w przypadku Nissana i jego konkurencyjnego Qashqaia. Są to dokładnie: Modern Plus, Smart, Smart Black, Executive, N Line Plus, Platinum oraz N Line Ultimate. Omawiana oferta dotyczy tej pierwszej i posiada między innymi:
- Poduszki bezpieczeństwa boczne i kurtynowe oraz centralną
- Wiele systemów i asystentów bezpieczeństwa, w tym asystent unikania kolizji czołowych czy asystent podążania na pasie ruchu
- Reflektory LED
- Fotele przednie podgrzewane
- Podgrzewaną kierownicę
- Klimatyzację automatyczną dwustrefową
- Tempomat
- Bezkluczykowy dostęp
- Kamerę cofania z dynamicznymi liniami pomocniczymi
- Sterowanie radiem na kierownicy
- System multimedialny z 12,3 calowym ekranem dotykowym, cyfrowym radiem DAB, nawigacją z usługami Hyundai LIVE i systemem telematycznym Bluelink oraz łącznością Android Auto i Apple CarPlay
W żadnym wypadku nie można powiedzieć, że to goły samochód. Zresztą nie sugeruje tego nawet jego wygląd. Tucson stoi na 17-calowych felgach aluminiowych i ma klamki w kolorze nadwozia z kierunkowskazami. Całość pomalowano również niestandardowym lakierem o nazwie Ecotronic Gray Pearl (wart 3,300 zł, ale tu już w cenie).
Tucson wyróżnia się także jednym z największych bagażników w klasie. Jego pojemność to dokładnie 620 litrów i jest większy nie tylko od bagażnika Omody 5, która ma niecałe 450 litrów, oraz MG HS z wynikiem 507 litrów, ale także od europejskich i japońskich rywali. Wspomniany na początku artykułu Nissan Qashqai oferuje 507 litrów, a na przykład Renault Austral 555 litrów.

Pod maską Tucsona pracuje silnik z turbodoładowaniem
Bazową opcją silnikową w Tucsonie pozostaje 1,6 litrowy motor T GDI o mocy 150 KM oraz 250 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Taka moc pozwala mu osiągnąć pierwszą setkę w 9,5 sekundy oraz prędkość maksymalną 196 km/h. Napęd jest przekazywany na przednie koła za pomocą 6 biegowej skrzyni manualnej.
Według danych WLTP średnie zużycie paliwa wynosi około 6,8 l na 100 km, a w trasie można zejść do 6,1 l na 100 km. W mieście należy już liczyć się z wartościami rzędu 9 do 10 litrów, w zależności od stylu jazdy kierowcy. Nie jest to najlepszy wynik w klasie, ale nie mamy tu nawet miękkiej hybrydy. To prosta konstrukcja, która emituje aż 158 g/km CO2, ale potencjalnie jest też mniej awaryjna.
Dobrze chociaż, że Tucson dysponuje dość sporym zbiornikiem paliwa. Ma on pojemność 54 litrów, więc przy spokojnej jeździe pozwoli na przejechanie około 700 km bez tankowania.

Źródło: motofilm.pl






