Jeśli ktoś bacznie obserwuje rynek dużych SUV-ów premium, to z pewnością widział, jak duże przeceny pojawiły się teraz na takie modele jak Audi Q7 czy BMW X5. Oba auta są oferowane z rabatami wynoszącymi około 100 tys. zł, co sprowadziło ceny nawet dobrze wyposażonych wersji do około 330 – 350 tys. zł.
Volvo, chcąc nie chcąc, musiało odpowiedzieć czymś podobnym, żeby utrzymać konkurencyjność. I choć XC90 to najświeższy SUV z tej trójki, bo większe zmiany przeprowadzono pod koniec 2024 roku, to dzisiaj rabaty przekraczają 20%.
Zobacz również
Jeden z klientów otrzymał nawet rabat wynoszący 21,5% na egzemplarz, którego cena katalogowa wynosiła 399 197 zł. Finalna cena takiego auta obniżyła się więc o 85 827 zł, do 313 369 zł. I trzeba przyznać, że taka obniżka sporo zmienia, bo XC90 znów jest najtańszym SUV-em premium.

W tej cenie oferowana jest najwyższa specyfikacja Volvo XC90 o nazwie Ultra
Volvo XC90 dostępne jest w trzech wersjach wyposażenia: Core, Plus i Ultra. Przy tak dużym rabacie można dostać właśnie tę ostatnią, czyli topową odmianę. Posiada ona bardzo bogate wyposażenie obejmujące m.in.:
- całą masę systemów bezpieczeństwa oraz asystentów kierowcy
- dach panoramiczny
- kamerę 360 stopni
- wyświetlacz przezierny HUD
- nubukową podsufitkę
- hartowane szyby boczne i tylne
- centralny wyświetlacz o przekątnej 11,2 cala
- wyświetlacz kierowcy o przekątnej 12,3 cala
- klimatyzację czterostrefową
- podgrzewaną kierownicę
- funkcję oczyszczania kabiny
- elektrycznie otwieraną klapę bagażnika
- fotele przednie Comfort
- podgrzewane siedzenia z przodu i z tyłu
- elektryczną regulację foteli
- bezprzewodowy Android Auto i Apple CarPlay
- 21-calowe felgi aluminiowe
- reflektory matrycowe LED
- kryształową dźwignię zmiany biegów od Orrefors
To tylko kilka z ogromnej listy wyposażenia standardowego tej wersji, a już widać, z jak luksusowym SUV-em mamy do czynienia. Oprócz tego jest również przestronnie. XC90 pomieści nawet 7 osób, a po złożeniu ostatniego rzędu siedzeń do bagażnika zmieści się 709 litrów do linii rolety.

Silniki benzynowe z miękką hybrydą stały się znacznie bardziej oszczędne
Gdy XC90 wchodziło na rynek w 2014 roku, w pamięci zostało mi przede wszystkim jedno. Silniki benzynowe potrafiły wtedy spalać kosmiczne ilości paliwa. Ba, podobnie było w kolejnych latach nawet w przypadku hybryd typu plug-in.
Dzisiaj sytuacja wygląda już zupełnie inaczej. Pod maską podstawowej wersji pracuje 2,0-litrowy silnik o mocy 250 KM, który z pomocą układu miękkiej hybrydy może chwilowo wygenerować dodatkowe 14 KM. Średnie zużycie paliwa wynosi około 8,6 l na 100 km. Mówimy przecież o potężnym SUV-ie ważącym około 2,1 tony, który w każdej wersji ma napęd na cztery koła. Jak na takie auto jest to naprawdę dobry wynik.

A jak z osiągami? Tutaj również jest dobrze. Pierwsza setka pojawia się na liczniku po 7,7 sekundy. Prędkość maksymalna została oczywiście ograniczona do 180 km/h, tak jak w każdym nowym Volvo od 2020 roku.
Dużą zaletą XC90, o której mówi się zdecydowanie za mało, jest też jego dopracowanie. Obecna generacja jest na rynku już od 2014 roku, czego patrząc na samochód z dzisiejszej perspektywy właściwie w ogóle nie czuć. Przez te lata Volvo miało mnóstwo czasu, żeby dopracować zarówno sam samochód, jak i jego elektronikę. Przy odpowiedniej eksploatacji XC90 potrafi odwdzięczyć się bezproblemową jazdą, a elektronika nie powinna być źródłem większych problemów.
Sam miałem zresztą okazję niedawno podróżować takim XC90 do Szwajcarii i byłem naprawdę pozytywnie zaskoczony jakością tej podróży.

Źródło: motofilm.pl






