Gdy w poniedziałek około godziny 11 odbierałem Multivana, którym później pojechałem do Chorwacji, a tydzień później oddawałem go o podobnej porze, rzuciło mi się w oczy jedno. Klienci wręcz masowo oglądali Tiguana. Zupełnie jakby była sobota.
Prawdę mówiąc, dawno nie zaglądałem do cennika Tiguana. Byłem przekonany, że nawet po rabatach najtańsze egzemplarze kosztują około 150 tys. zł. Jakie było moje zdziwienie, gdy sprawdziłem rzeczywiste oferty dealerów.
Zobacz również
Okazuje się, że proponują oni to auto za znacznie mniej niż katalogowe 166 390 zł. U jednego z dealerów dostałem ofertę na egzemplarz katalogowo wyceniony nawet wyżej, bo na 167 190 zł, za… 133 800 zł. Co prawda była to oferta dla leasingu i wybranych grup zawodowych (lista jest szeroka i obejmuje m.in. nauczycieli, pracowników służby zdrowia czy rolników), ale w praktyce bardzo podobne warunki można uzyskać także przy zakupie za gotówkę.

To naprawdę dobra cena za tego niemieckiego SUV-a. Przede wszystkim dlatego, że mówimy w końcu o dużym samochodzie. Tiguan mierzy 4539 mm długości i oferuje bagażnik o pojemności aż 652 litrów lub nawet 1650 litrów po złożeniu tylnej kanapy. Niewiele SUV-ów tej klasy może pochwalić się takim wynikiem.
Wyposażenie najtańszego Tiguana pozytywnie zaskakuje
Volkswagen oferuje Tiguana w pięciu wersjach wyposażenia: Life, Life Plus, Elegance, R-Line oraz R-Line Plus. Wspomnianą wcześniej cenę można spokojnie wynegocjować za drugą z nich, czyli Life Plus. Już ona oferuje wiele przydatnych elementów wyposażenia, między innymi:
- system awaryjnego hamowania oraz rozpoznawania pieszych i rowerzystów
- Travel Assist, Lane Assist i Emergency Assist
- kamerę 360 stopni
- adaptacyjny tempomat ACC
- trzystrefową klimatyzację automatyczną
- bezdotykowe otwieranie i zamykanie pokrywy bagażnika
- bezkluczykowy dostęp
- cyfrowy zestaw wskaźników
- duży ekran systemu multimedialnego
- reflektory LED Plus
- oświetlenie ambientowe
Mówimy więc praktycznie o w pełni wyposażonym samochodzie, który pod tym względem niczym nie straszy. A nie doszliśmy jeszcze do tego, co jest jedną z jego największych zalet, czyli napędu.

W Tiguanie nie ma już manuala. Automat to standard
Klienci doceniają, że Volkswagen całkowicie zrezygnował z manualnej skrzyni biegów w Tiguanie. Zresztą mało kto miał dziś ochotę zmieniać biegi ręcznie w rodzinnym SUV-ie. Automat to standard.
Bazowym silnikiem jest natomiast jednostka o pojemności 1,5 l i mocy 130 KM. Ktoś mógłby powiedzieć: „To i tak prawie 20 KM mniej niż w chińskich SUV-ach, takich jak Jaecoo 7”. To prawda, ale osiągi wcale tego nie zdradzają. Tiguan z tym silnikiem osiąga 100 km/h w 10,2 sekundy, podczas gdy wcześniej wspomniane Jaecoo 7 potrzebuje na to 10,3 sekundy. Prędkość maksymalna również jest wyższa i wynosi 209 km/h.
Na tym nie koniec. Tiguan wykorzystuje także układ miękkiej hybrydy. Niewielki silnik elektryczny i akumulator pomagają obniżyć zużycie paliwa. Według danych WLTP średnio wynosi ono 5,8 l/100 km, a w trasie bez większego problemu można zobaczyć wynik zaczynający się bliżej równej „piątki”.
Przy takich parametrach, wyposażeniu i cenie trudno dziwić się, że klienci znów zaczęli odwiedzać salony Volkswagena. Różnica cen między niemieckimi i chińskimi SUV-ami jest dziś znacznie mniejsza niż jeszcze kilka lat temu, a w niektórych przypadkach praktycznie przestała istnieć.

Źródło: motofilm.pl






