Jeśli ktoś dziś chce kupić dobrą, ale niedrogą terenówkę, zazwyczaj rozgląda się za „chińczykiem”. I prawdę mówiąc, trudno się temu dziwić, bo na polskim rynku pojawiły się naprawdę ciekawe propozycje, takie jak Jetour T2 czy BAIC BJ40.
Nie wszyscy są jednak gotowi na eksperymentowanie z chińskimi modelami i wolą postawić na coś sprawdzonego. Toyota Land Cruiser? Dziś zdecydowanie za droga, bo trzeba dysponować kwotą około 400 tys. zł, aby w ogóle myśleć o zakupie. Land Rover Defender? Podobnie. Bez blisko pół miliona złotych również trudno o zakup. Osoby szukające prawdziwej terenówki z ramą i znacznie mniejszym budżetem powinny zainteresować się ofertą Forda.
Zobacz również
Na placach dealerów wciąż można znaleźć fabrycznie nowe egzemplarze Bronco z rocznika 2023. Samochody zostały sprowadzone do Polski z rynków, na których nie znalazły nabywców. Choć perspektywa zakupu czteroletniego samochodu może nie każdego przekonywać, dealerzy rekompensują to wysokimi rabatami. W niektórych przypadkach ceny obniżono o blisko 120 tys. zł. Dzięki temu za fabrycznie nowe Bronco trzeba dziś zapłacić 260 tys. zł. Co ważne, mówimy o bardzo dobrze wyposażonej wersji z mocnym silnikiem V6. Przyjrzyjmy się jej bliżej.

Ford Bronco Outer Banks terenu się nie boi. Na co dzień też potrafi zaskoczyć
Nie jest tak, że prawdziwa terenówka musi być niewygodna. Oferowany za 260 tys. zł egzemplarz to wersja Outer Banks, która zapewnia naprawdę bogate wyposażenie. W jego skład wchodzą między innymi:
- 18-calowe felgi aluminiowe z oponami A/T 255/70
- Kamera 360°
- Reflektory LED z automatycznymi światłami drogowymi i czujnikiem zmierzchu
- Zawieszenie H.O.S.S. (High-speed Offroad Suspension System)
- Malowane proszkowo stopnie boczne
- Elektrycznie sterowane i podgrzewane lusterka
- System BLIS z Cross Traffic Alert
- Przednie i tylne czujniki parkowania
- Podgrzewana tylna szyba ze spryskiwaczem
- Dwustrefowa klimatyzacja automatyczna
- System audio B&O z SYNC 4 i 12-calowym ekranem dotykowym
- Skórzana kierownica i skórzany uchwyt dźwigni zmiany biegów
- Konsola sufitowa z uchwytem na okulary
- Wysuwana podłoga bagażnika o nośności do 136 kg
- Podgrzewane przednie fotele
- Elektrycznie regulowany fotel kierowcy w 10 kierunkach i fotel pasażera w 8 kierunkach
Z Bronco spokojnie da się żyć na co dzień, zwłaszcza w w tej wersji. Nie jest tajemnicą, że wielu fanów tego modelu najchętniej wybrałoby odmianę Badlands. Ta oferuje jeszcze lepsze właściwości terenowe, głównie za sprawą bardziej agresywnego ogumienia AT i kilku dodatkowych rozwiązań przeznaczonych do jazdy poza asfaltem. Trzeba jednak pamiętać, że takie opony wyraźnie podnoszą też zużycie paliwa, a podczas codziennej jazdy po drogach utwardzonych są głośne i mniej komfortowe. Dla większości kierowców Outer Banks będzie więc po prostu bardziej rozsądnym wyborem. Warto również wspomnieć o bagażniku. Ma 562 litry pojemności, czyli mniej więcej tyle, ile oferują rodzinne SUV-y pokroju Hyundaia Tucsona.

Silnik swoje wypije, ale odwdzięcza się osiągami i przyjemnym brzmieniem
Pod maską oferowanego Bronco pracuje 2,7-litrowy silnik V6 o mocy 335 KM, współpracujący z 10-biegową skrzynią automatyczną. Szerzej opisywałem go już w teście, dlatego tutaj tylko przypomnę, że ze spalaniem na poziomie około 10 l/100 km trzeba się niestety liczyć. Na szczęście zbiornik paliwa ma pojemność aż 79 litrów, więc zasięg pozostaje całkiem przyzwoity.
W zamian otrzymujemy bardzo dobre osiągi. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h trwa zaledwie 6,7 sekundy, co jest wynikiem lepszym od wielu 300-konnych SUV-ów. Prędkość maksymalna wynosi 160 km/h, ale trudno uznać to za wadę. Nie zapominajmy, że Bronco jest prawdziwą terenówką zbudowaną na ramie, stworzoną przede wszystkim do jazdy poza autostradami.

Według moich informacji w polskich salonach można jeszcze znaleźć przynajmniej kilka egzemplarzy Bronco z rocznika 2023. Na oficjalnej stronie Forda widnieje natomiast informacja o trzech dostępnych samochodach.

Źródło: motofilm.pl






