Omoda, wchodząc do Polski w 2024 roku, mocno namieszała w segmencie popularnych SUV-ów. Nagle okazało się, że za niewygórowane pieniądze można kupić samochód z wyposażeniem, które do tej pory było zarezerwowane dla znacznie droższych modeli. Tradycyjni producenci długo przyglądali się tej sytuacji, ale dziś widać, że zaczęli odpowiadać przede wszystkim rabatami.
Jednym z najlepszych przykładów jest Kia Sportage po liftingu. Mocniejszą, 239-konną odmianę HEV można dziś kupić za 142 500 zł zamiast katalogowych 182 700 zł (rocznik 2025). Co prawda sprzedawcy często informują, że taka oferta skierowana jest do przedsiębiorców lub wybranych grup zawodowych. W praktyce wystarczy dobrze porozmawiać z dealerem, aby podobną propozycję otrzymał również klient indywidualny.
Zobacz również
Sama atrakcyjna cena to jednak za mało. Największym atutem chińskich SUV-ów od początku pozostawało przecież bogate wyposażenie. Sprawdźmy więc, czy Kia Sportage po liftingu również ma w tej kwestii mocne argumenty.

Kia Sportage już w standardzie oferuje sporo. Ten egzemplarz ma jeszcze więcej
Kia oferuje Sportage’a w czterech wersjach wyposażenia: M, L, Business Line oraz GT Line. Już podstawowa odmiana M zapewnia naprawdę sporo. W standardzie znajdziemy między innymi dwustrefową klimatyzację automatyczną, reflektory LED oraz 12,3-calowy ekran dotykowy. Omawiany egzemplarz to jednak wersja L z pakietem Anniversary, która oferuje dodatkowo:
- Fotochromatyczne lusterko wsteczne
- Dwa porty USB-C w oparciach przednich foteli
- Przyciemniane tylne szyby
- Podgrzewane przednie fotele z trzystopniową regulacją oraz podgrzewane skrajne siedzenia tylne
- Podgrzewaną kierownicę
- Elektryczną regulację przednich foteli
- Regulację wysokości fotela pasażera
- Elektryczną regulację podparcia lędźwiowego fotela kierowcy
- Tapicerkę materiałowo-skórzana
- Indukcyjną ładowarkę do telefonu
- Łopatki przy kierownicy do sterowania siłą rekuperacji
- System monitorowania martwego pola z automatyczną korektą toru jazdy oraz asystent ruchu poprzecznego podczas cofania
- Pokrętło wyboru biegów Shift By Wire
- Czujnik deszczu z automatycznymi wycieraczkami
- Dwustrefową klimatyzację automatyczną z nawiewami dla drugiego rzędu
- 18-calowe felgi aluminiowe
- Kameralne oświetlenie wnętrza
- 12,3-calowy cyfrowy zestaw wskaźników zintegrowany z 12,3-calowym ekranem systemu multimedialnego
- 10-calowy wyświetlacz Head-up Display
- Elektrycznie otwieraną i zamykaną pokrywę bagażnika
Warto wspomnieć również o jednej rzeczy, której na pierwszy rzut oka nie widać. W przeciwieństwie do Omody 5 Hybrid zastosowanie napędu hybrydowego w Sportage’u nie oznacza obniżenia prześwitu. O ile w chińskim SUV-ie wersja hybrydowa ma 145 mm prześwitu, o tyle Kia Sportage HEV zachowuje 170 mm, czyli dokładnie tyle samo co odmiana benzynowa. Jedynym kompromisem jest nieco mniejszy bagażnik. Zamiast 591 litrów oferuje 587 litrów, więc różnica jest praktycznie niezauważalna.

Hybryda Kii jest szybsza niż mocniejsze hybrydy plug-in z Chin
Jeśli chodzi o napęd, pod maską pracuje klasyczna hybryda (HEV), która nie wymaga ładowania z gniazdka. Układ łączy turbodoładowany silnik benzynowy 1.6 T-GDi z jednostką elektryczną, osiągając łącznie 239 KM. Za przeniesienie napędu odpowiada 6-biegowa automatyczna skrzynia biegów, a moc trafia na przednie koła.
Osiągi również nie dają powodów do narzekań. Sprint od 0 do 100 km/h trwa 7,9 sekundy. Dla porównania Jaecoo 7 PHEV o mocy 282 KM potrzebuje na ten sam manewr 8,5 sekundy. Taki sam wynik osiąga również Omoda 7 Super Hybrid. Pokazuje to, że wyższa moc nie zawsze oznacza lepsze osiągi.
A jak wygląda zużycie paliwa? Według danych WLTP średnio wynosi ono 5,7 l na 100 km, a emisja CO₂ to 115 g/km. Jak na 239-konnego SUV-a są to bardzo dobre wartości.

Oczywiście nie każdy potrzebuje takich osiągów i nie każdy dysponuje budżetem przekraczającym 140 tys. zł. Dla takich klientów Kia przygotowała również benzynową wersję po liftingu. Po uwzględnieniu rabatu jej cena nie przekracza 110 tys. zł.
Źródło: motofilm.pl






