Gdy w 2024 roku narzekałem na potwornie wysoką cenę Civica, nie spodziewałem się, że dwa lata później będę pisał o nim w zupełnie innym tonie. Honda w końcu ucywilizowała ceny, a efekty widać nie tylko w cenniku, ale także w wynikach sprzedaży. W pierwszych pięciu miesiącach 2026 roku na europejskie drogi wyjechało 33 527 nowych Hond (+6,3%). To więcej niż sprzedał Lexus (29 899) i niemal trzykrotnie więcej niż Mitsubishi (12 156).
Po kilku dniach za kierownicą Civica wcale mnie to nie dziwi. Już za około 132 tys. zł można kupić wersję Elegance, a za około 142 tys. zł najlepiej wyglądającą odmianę Sport. W tej cenie dostajemy bogato wyposażonego kompakta z oszczędnym napędem hybrydowym, dużą ilością miejsca i osiągami, których trudno się czepiać. Przyjrzyjmy się temu, co dokładnie oferuje.
Zobacz również

Honda Civic w wersji Sport to dobrze wykonany i bogato wyposażony samochód
Honda dzieli gamę Civica na trzy wersje: Elegance, Sport oraz Advance. Wreszcie miałem okazję przejechać się tą najładniejszą i chyba najbardziej pożądaną przez klientów odmianą Sport. Nie zawiodłem się. Ten wariant nie tylko wygląda najlepiej, ale oferuje także między innymi:
- wiele poduszek powietrznych, w tym centralną i kurtynowe
- system awaryjnego hamowania
- system utrzymywania pasa ruchu
- asystenta jazdy w korku
- adaptacyjny tempomat
- dwustrefową klimatyzację automatyczną
- czujniki parkowania z przodu i z tyłu
- kamerę cofania
- podgrzewane przednie fotele
- podgrzewaną kierownicę
- system multimedialny z 9-calowym ekranem dotykowym
- bezprzewodowy Apple CarPlay
- bezprzewodową ładowarkę indukcyjną
- tapicerkę łączącą materiał i skórę
- sportowe akcenty stylistyczne
- 10,2-calowy cyfrowy wyświetlacz kierowcy i-MID
- przednie reflektory LED
- tylne światła LED
- 18-calowe felgi aluminiowe
Jedną z rzeczy, która w Civicu niezmiennie robi na mnie wrażenie, jest bagażnik. Katalogowe 415 litrów nie brzmi imponująco, ale w praktyce przestrzeni jest wyraźnie więcej. Spokojnie zapakowałbym się tutaj na dwutygodniowy wyjazd i nawet nie pomyślał o bagażniku dachowym. Zdjęcia niestety nie oddają tego w pełni. Bardzo podoba mi się także roleta, która przesuwa się na bok. To prosty, ale naprawdę praktyczny patent.


Napęd hybrydowy to mistrz ekonomii. Wyniki poniżej 5 litrów są tutaj normą
Najciekawsze w Civicu jest jednak to, co znajduje się pod maską. Niezależnie od wersji wyposażenia otrzymujemy ten sam układ hybrydowy. W odmianie Sport dostępny jest dodatkowo dźwięk emitowany z głośników w trybie Sport. Muszę przyznać, że brzmi całkiem przyjemnie i nie sprawia wrażenia taniego efektu.
Napęd oparto na 2-litrowym silniku benzynowym współpracującym z jednostką elektryczną o mocy 184 KM. W praktyce to właśnie silnik elektryczny odpowiada za napędzanie samochodu, a jednostka spalinowa przez większość czasu pełni rolę generatora energii. Efekt jest bardzo ciekawy. Civic prowadzi się jak samochód elektryczny, ale nie trzeba przejmować się ładowaniem ani zasięgiem. Osiągi również nie rozczarowują. Przyspieszenie do 100 km/h w 7,8 sekundy w zupełności wystarcza do codziennej jazdy. Całość współpracuje z automatyczną przekładnią i przekazuje napęd na przednią oś.

Równie dobrze wypada zużycie paliwa. Producent deklaruje średnio 5,0 l/100 km, a w trasie nawet 4,1 l/100 km. Po własnych testach uważam, że utrzymanie wyniku na poziomie 4,7-4,8 l/100 km nie stanowi większego problemu. Wystarczy po prostu jechać płynnie. Nie oznacza to jednak spokojnego toczenia się za ciężarówkami.
Najważniejsze jest jednak to, że za 142 700 zł trudno dziś wskazać wiele równie kompletnych kompaktów. A Civic właśnie takim jest. A jak jeździ? Tak, jak można oczekiwać od Hondy. Układ kierowniczy jest precyzyjny, zawieszenie dobrze trzyma nadwozie w zakrętach, a samochód pozostaje stabilny nawet przy wyższych prędkościach. Nie jest to hot hatch, ale po każdej trasie wysiada się z niego z przekonaniem, że inżynierowie Hondy wiedzieli, co robią.

Źródło: motofilm.pl






