Po Maździe CX-60, Toyocie Land Cruiser i Omodzie 5 Volkswagen Multivan jest kolejnym samochodem, którego zabrałem do Chorwacji. Uważam, że to świetna trasa do testowania rodzinnych aut. Co roku dokładnie tą samą drogą do Chorwacji ruszają dziesiątki tysięcy polskich rodzin, więc trudno o lepszy scenariusz dla samochodu stworzonego z myślą o takich podróżach. Po drodze można sprawdzić auto praktycznie w każdych warunkach. Na autostradach, drogach lokalnych, krętych odcinkach i stromych podjazdach.
Multivan był zdecydowanie największym autem, jakie zabrałem na taki wyjazd. Właśnie na tym najbardziej mi zależało, bo chciałem sprawdzić, jak wygląda podróż, gdy priorytetem jest maksymalny komfort. Nie tylko się nie zawiodłem, ale na koniec pozytywnie zaskoczył mnie także jego realny koszt. Ale po kolei.
Zobacz również
Volkswagen Multivan to rodzinne auto z zupełnie innym podejściem
Podróż rozpocząłem w Warszawie. Tym razem jechałem w pięć osób, w tym z dzieckiem. Już po kilku kilometrach zwróciłem uwagę na rzecz, której wcześniej nie doceniałem. W żadnym SUV-ie, nawet siedmioosobowym, nie mielibyśmy tyle miejsca. Trzeci rząd siedzeń zazwyczaj jest przeznaczony dla małych dzieci albo na krótkie odcinki. W Multivanie wygląda to zupełnie inaczej.
Mój egzemplarz był siedmioosobowy i każdy pasażer miał tyle samo przestrzeni. Nikt nie siedział na „gorszym” miejscu. To właśnie odróżnia ten samochód od dużych SUV-ów.

Jedną z największych zalet Multivana jest możliwość dowolnej konfiguracji wnętrza. Ja zdecydowałem się wyjąć środkowe siedzenie w trzecim rzędzie. Dzięki temu powstał wygodny korytarz między wszystkimi rzędami, a jednocześnie zyskałem więcej miejsca na bagaże. Moje dziecko mogło bez problemu przechodzić przez całe auto, a w razie potrzeby równie swobodnie zrobi to także dorosły. Doceniłem to zwłaszcza podczas postojów, gdy trzeba było sięgnąć po coś z bagażnika, nie wysiadając z samochodu.

To jednak tylko jedna z możliwości. Fotele można przesuwać i obracać, ustawiając je choćby naprzeciw siebie. Mój egzemplarz został wyposażony także w opcjonalny, przesuwany stolik z dwoma rozkładanymi blatami. W czasie postoju można przy nim zjeść posiłek, popracować na laptopie albo rozłożyć planszówkę. To dodatek, z którego korzystałem znacznie częściej, niż początkowo zakładałem.
Nie wszystko jest miękkie w dotyku. Po kilku dniach zrozumiałem dlaczego
Wykończenie wnętrza jest bardziej praktyczne niż efektowne. Volkswagen świadomie w niektórych miejscach postawił na twardsze i mniej przyjemne w dotyku materiały. Nie jest to jednak przypadek. Po kilku dniach rodzinnej podróży łatwo zrozumieć, dlaczego producent zdecydował się na takie rozwiązanie. Piasek z plaży, okruszki, rozlane napoje czy ślady po butach nie robią na tych materiałach większego wrażenia, a utrzymanie wnętrza w czystości jest po prostu znacznie łatwiejsze. W samochodzie, który ma przede wszystkim służyć rodzinie podczas codziennej eksploatacji i długich wyjazdów, taki kompromis ma pełne uzasadnienie.

Pozytywnie zaskoczyła mnie także elektronika. Przez całą podróż nie zawiesił się żaden system i nie pojawił się żaden komunikat o błędzie. Wspominam o tym nieprzypadkowo, bo podczas wcześniejszych testów samochodów z grupy VAG zdarzały mi się różne problemy. Dobrym przykładem jest mój wyjazd Audi Q5 do Szwajcarii, podczas którego nagle przestało działać kilkanaście systemów asystujących. W Multivanie przez cały wyjazd wszystko działało bez zarzutu. Jedynie raz, już na postoju po zgaszeniu silnika, otworzyły się automatyczne drzwi przesuwne. Do dziś nie wiem, czy przypadkiem nie nacisnąłem przycisku, czy rzeczywiście zrobiły to same.

Mimo swoich gabarytów Multivan prowadzi się zaskakująco lekko. Gdybym miał porównać go z dużym SUV-em, różnice nie są duże. W niektórych sytuacjach jest nawet wygodniejszy. Bardzo dobra widoczność i podłokietniki po obu stronach fotela kierowcy sprawiły, że nawet po wielu godzinach jazdy nie czułem większego zmęczenia.
Dość sceptycznie podchodziłem do wjazdu na Biokovo. To wąska i momentami wymagająca droga. Mimo że jechałem przedłużoną wersją Multivana, samochód poradził sobie bez problemu. Jeżeli będziecie w tej części Chorwacji, naprawdę warto tam wjechać. Widoki wynagradzają każdą minutę jazdy.

Volkswagen Multivan z hybrydą plug-in mile mnie zaskoczył
Pierwotnie do Chorwacji miałem pojechać dieslem 2.0 TDI, którego nadal uważam za najlepszy silnik do auta tego typu. Ostatecznie dostałem jednak hybrydę plug-in opartą na benzynowym silniku 1.5 o łącznej mocy 245 KM.
O dynamikę nie trzeba się martwić. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje około 9 sekund, a wyprzedzanie nawet przy wyższych prędkościach nie stanowi problemu.
Największe obawy miałem jednak o spalanie. Szczerze mówiąc, spodziewałem się wyniku grubo przekraczającego 10 l/100 km. Tymczasem podczas spokojniejszej jazdy z prędkościami do około 100 km/h komputer pokazywał nawet 5,8 l/100 km.
Jeszcze większym zaskoczeniem było średnie spalanie z całej trasy liczącej prawie 4100 kilometrów. Wyniosło 7,8 l/100 km. Co ważne, osiągnąłem taki wynik bez ładowania akumulatora. Gdybym regularnie korzystał z ładowarki, sporą część codziennych przejazdów można byłoby pokonać wyłącznie na prądzie.

Jedyną rzeczą, do której mogę się przyczepić, jest 45-litrowy zbiornik paliwa. W praktyce oznacza to tankowanie mniej więcej co 500 kilometrów.
Realna cena Multivana jest niższa, niż sądziłem
Jeżeli ktoś wejdzie do konfiguratora Volkswagena, może dojść do wniosku, że Multivan jest po prostu bardzo drogi. Cennik rzeczywiście potrafi zrobić wrażenie (negatywne).
Sam byłem przekonany, że Volkswagen Multivan to wydatek rzędu ćwierć miliona złotych. Okazało się jednak, że nowy egzemplarz można dziś kupić za około 199 tys. zł. To kwota zbliżona do tego, ile kosztują dziś duże chińskie SUV-y, takie jak Chery Tiggo 9 czy Jaecoo 8. Różnica polega na tym, że żaden z nich nie oferuje takiej przestrzeni ani możliwości konfiguracji wnętrza.

Co istotne, już podstawowa wersja jest sensownie wyposażona. Na liście standardowego wyposażenia znajdziemy między innymi:
- Kierownicę multifunkcyjną obszytą skórą z łopatkami do zmiany biegów
- Trzystrefowa klimatyzacja automatyczna
- Dwa gniazda USB-C o mocy 45 W
- Podłokietniki dla kierowcy i pasażera z elektryczną regulacją odcinka lędźwiowego oraz stoliki
- Dogrzewacz
- Aktywny tempomat ACC z funkcją Stop & Go
- System rozpoznawania znaków drogowych
- System monitorowania uwagi kierowcy
- System eCall
- Front Assist z wykrywaniem pieszych i rowerzystów
- Lane Assist
- Komplet poduszek powietrznych wraz z centralną poduszką
- Asystenta unikania kolizji i asystenta skrętu
- Radio Ready 2 Discover z 10-calowym ekranem oraz ośmioma głośnikami
- Apple CarPlay i Android Auto
- Keyless Start
- Reflektory LED
- Tylne lampy LED
- Automatycznie przyciemniane lusterko
- Szuflady pod fotelami, pojemniki na śmieci oraz liczne schowki
Czy wybrałbym go jeszcze raz?
Po wyjeździe do Chorwacji wiem już, dlaczego Multivan od lat cieszy się tak dużą popularnością. Nie jest to samochód dla każdego, bo nie każdy potrzebuje aż tyle przestrzeni. Jeżeli jednak regularnie podróżujecie z rodziną, zwłaszcza na dłuższych trasach, to moim zdaniem nie ma dziś lepszej propozycji.
Po przejechaniu ponad 4000 kilometrów w zaledwie sześć dni mogę powiedzieć jedno. Multivan sprawdził się dokładnie tak, jak oczekiwałem od rodzinnego samochodu na dalekie podróże. Gdybym jutro ponownie ruszał z rodziną do Chorwacji, bez wahania wybrałbym właśnie Volkswagena Multivana. To jeden z niewielu samochodów, w którym po tak intensywnej podróży ani razu nie marzyłem o końcu jazdy.


Na koniec warto wspomnieć jeszcze o gwarancji. Volkswagen obejmuje Multivana ochroną do 250 tys. km. Według mojej wiedzy obecnie żaden producent nie oferuje wyższego limitu przebiegu w ramach gwarancji. W większości przypadków kończy się on w okolicach 150 tys. km. Jeżeli planujecie użytkować taki samochód przez wiele lat, również warto wziąć to pod uwagę.
*Samochód został udostępniony przez producenta na potrzeby testu. Producent nie miał wpływu na treść artykułu ani przedstawione w nim wnioski.


Źródło: motofilm.pl






