Nowego 7-osobowego SUV-a Nissana nie trzeba ładować, żeby palił 5,7 l na 100 km. Tak zamierza walczyć z Chińczykami

Nissan nie zrobił rewolucji, ale X-Trail na 2026 rok zyskał kilka przydatnych nowości. Wśród nich są usługi Google i trzeci rząd siedzeń. Nie zmieniło się za to jedno. Japończycy wciąż stawiają na napęd e-Power.

Chińskie marki mocno namieszały w segmencie dużych, 7-osobowych SUV-ów. Od niedawna dostępne są u nas chociażby Jaecoo 8, Chery Tiggo 9 czy MGS9. Wszystkie te samochody mają jednak jedną wspólną cechę. Są to hybrydy plug-in, które, aby w pełni wykorzystać ich możliwości, należy regularnie ładować. Dopiero wtedy realne staje się osiągnięcie wartości deklarowanych przez producentów.

Tymczasem Nissan obrał zupełnie inny kierunek. W przypadku X-Traila nadal nie zdecydował się na wprowadzenie wersji PHEV, ponieważ uważa, że nie jest ona potrzebna. Zamiast tego oferuje autorski układ hybrydowy e-Power, w którym za napęd kół odpowiada również głównie silnik elektryczny. Samochodu nie trzeba jednak podłączać do ładowarki.

W praktyce rozwiązanie sprawdza się bardzo dobrze. Po pierwsze nie ma tu mowy o żadnym trybie żółwia, a po drugie zużycie paliwa pozostaje na podobnym poziomie niezależnie od sposobu użytkowania. Według danych WLTP wynosi ono średnio od 5,7 do 6,1 l na 100 km. A mówimy o SUV-ie o długości 4680 mm, który oferuje tyle miejsca, że opcjonalnie można zamówić trzeci rząd siedzeń i przewozić nawet siedem osób. Przyjrzyjmy się więc bliżej temu, co dokładnie oferuje.

Nissan X-Trail (2026) - przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Nissan X-Trail (2026) – przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Nissan X-Trail na 2026 rok zyskał kilka ważnych nowości. Wśród nich są usługi Google

Usługi Google od dłuższego czasu są dostępne między innymi w samochodach marki Volvo i moim zdaniem to jedno z najlepszych rozwiązań multimedialnych na rynku. Trudno dziś znaleźć lepszą nawigację niż Google Maps, a teraz jest ona wbudowana również w Nissana X-Traila. To jednak nie wszystko. Za pomocą komendy „Hej Google” można porozmawiać z samochodem, zapytać o kurs dolara, przepis na zupę wiosenną czy po prostu poprosić o włączenie podgrzewania foteli. Takich rzeczy w „chińczykach” nie mamy, a jeśli już pojawia się sterowanie głosowe, to nie działa ono nawet w 50 proc. tak dobrze jak w przypadku Google.

A jak z wyposażeniem? Podstawowa wersja Nissana X-Traila nie jest już tak skromna jak kiedyś. W standardzie znajdziemy między innymi:

  • 19-calowe felgi aluminiowe
  • Trzystrefową klimatyzację automatyczną
  • System multimedialny NissanConnect z ekranem dotykowym 12,3 cala
  • Inteligentny system kamer 360 stopni
  • Cyfrowe zegary TFT o przekątnej 12,3 cala
  • Elektrycznie i bezdotykowo sterowaną pokrywę bagażnika
  • System ProPILOT Assist

Warto również zaznaczyć, że w modelu na 2026 rok można zamówić trzeci rząd siedzeń. Dopłata wynosi 5 tys. zł. Cieszy także stosunkowo niewielka dopłata do napędu na cztery koła e-4ORCE, która wynosi 10 tys. zł.

Nissan X-Trail (2026) - fotele, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Nissan X-Trail (2026) – fotele, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Kosztuje tyle co chińskie hybrydy plug-in, ale nie trzeba go ładować

Hybryda szeregowa zastosowana w X-Trailu to bardzo ciekawe rozwiązanie. Kierowca ma wrażenie, jakby prowadził samochód elektryczny, ponieważ reakcja na gaz jest natychmiastowa. Jednocześnie nie trzeba pamiętać o ładowaniu, aby samochód zachował pełną sprawność (w ogóle nie ma gniazda ładowania). To właśnie jedna z rzeczy, która przeszkadza wielu klientom w przypadku chińskich hybryd plug-in. Teoretycznie również powinny działać sprawnie po rozładowaniu akumulatora, ale w praktyce np. zimą stosunkowo łatwo doprowadzić do pojawienia się trybu żółwia. Na autostradzie po nawet krótkotrwałej jeździe z wysoką prędkością ograniczają również moc.

Nissan X-Trail (2026) - tył, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Nissan X-Trail (2026) – tył, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

W X-Trailu nie ma takich problemów. Pod maską pracuje turbodoładowany silnik benzynowy o pojemności 1,5 litra, który pełni rolę generatora energii i współpracuje z silnikiem elektrycznym o mocy 204 KM lub 213 KM, w zależności od wersji napędu, oraz niewielkim akumulatorem litowo-jonowym. Wersja z napędem na jedną oś przyspiesza od 0 do 100 km/h w 8 sekund, a odmiana z napędem na cztery koła potrzebuje na ten sam sprint 7 sekund.

Ile trzeba dziś za niego zapłacić? Cennik otwiera kwota 206 500 zł za wersję e-Power o mocy 204 KM z pięcioma miejscami. Najtańszy wariant siedmiomiejscowy kosztuje 221 500 zł i od razu oferuje napęd na cztery koła. Na szczycie oferty znajduje się natomiast X-Trail Tekna+ e-Power 213 KM e-4ORCE, którego cena wynosi 251 600 zł.

Spodziewam się, że w ciągu najbliższych 3-4 miesięcy pojawią się pierwsze znaczące obniżki. Zresztą już dziś u niektórych dealerów można znaleźć oferty opiewające na około 190 tys. zł. Walka o klienta w tym segmencie jest dziś wyjątkowo zacięta.

Nissan X-Trail (2026) - bagażnik, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Nissan X-Trail (2026) – bagażnik, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Źródło: motofilm.pl