Jeśli ktoś zastanawia się, jak to możliwe, że Audi jest w tym roku szóstą najchętniej wybieraną marką w Polsce, z wynikiem 14 241 rejestracji do końca czerwca, wyprzedzając nawet tak masowych producentów jak Hyundai (12 994) czy Dacia (11 220), to ta oferta jest jedną z odpowiedzi.
Audi od kilku miesięcy wyraźnie obniża ceny swoich samochodów. Niedawno można było kupić Audi A3 z silnikiem 1.5 TFSI za około 110 tys. zł, a teraz do budżetu około 200 tys. zł trafił duży SUV z nadwoziem w stylu coupe, przypominającym BMW X6. Owszem, to samochód elektryczny, ale w tym przypadku mówimy o modelu, który według danych WLTP potrafi przejechać do 683 km na jednym ładowaniu.
Zobacz również
Warto przy tym zaznaczyć, że początkowo nie był tak atrakcyjnie wyceniony. Ten egzemplarz oferowany przez autoryzowanego dealera kosztował katalogowo 285 380 zł. Dealer obniżył jednak jego cenę o 83 491 zł, dzięki czemu dziś kosztuje dokładnie 201 889 zł. Co istotne, mówimy o samochodzie z roku produkcji 2026. Przyjrzyjmy się więc bliżej temu, co oferuje.

Samochód elektryczny prawie zawsze oznacza bogate wyposażenie. W przypadku Audi Q6 Sportback e-tron również
Niektórzy, widząc taką cenę za tak duży samochód, mogą doszukiwać się haczyka w wyposażeniu. W tym przypadku nie ma jednak większych powodów do narzekań. Już w standardzie znajdziemy między innymi:
- System ostrzegający przed opuszczeniem pasa ruchu z Emergency Assist
- Adaptacyjny asystent jazdy plus
- Adaptacyjny asystent prędkości
- Przedni asystent hamowania awaryjnego
- Pakiet systemów ochronnych i ostrzegawczych plus
- System rozpoznający spadek koncentracji i zmęczenie kierowcy z funkcją obserwacji kierowcy
- Kamery obserwujące otoczenie
- Kamera współpracująca z systemami asystującymi kierowcy
- System ostrzegający przy zmianie pasa ruchu i wysiadaniu, asystent ruchu poprzecznego z tyłu oraz tylny asystent skrętu
- System rozpoznawania znaków drogowych współpracujący z kamerą
- Asystent skrzyżowań
- Proaktywny system ochrony pasażerów przedni, boczny i tylny
- Asystent postoju na wzniesieniach
- Ogrzewanie przednich i tylnych siedzeń
- Przednie fotele z elektryczną regulacją
- Kluczyk cyfrowy
- Komfortowy podłokietnik z przodu
- Diody w lusterkach zewnętrznych wyświetlające grafikę na podłożu
- Ogrzewanie kierownicy
- Czterokierunkowa regulacja podparcia odcinka lędźwiowego kręgosłupa przednich foteli
- Trzystrefowa klimatyzacja automatyczna
- Dodatkowe elektryczne ogrzewanie powietrzne
- Komfortowa klimatyzacja postojowa
- Pompa ciepła
Na szczególną uwagę zasługuje właśnie pompa ciepła. Dzięki niej Audi Q6 Sportback e-tron pozostaje efektywnym samochodem nie tylko latem, ale również zimą, gdy zużycie energii w elektrykach zwykle wyraźnie rośnie. Nie każdy konkurent oferuje takie rozwiązanie. Dobrym przykładem jest chociażby Honda e:Ny1, w której zmarzłem. Warto też wspomnieć o praktycznej stronie tego modelu. Bagażnik ma pojemność 511 litrów, a po złożeniu tylnej kanapy rośnie do 1373 litrów. Samo nadwozie mierzy 4771 mm długości.

Napęd elektryczny Audi Q6 Sportback e-tron zapewnia wystarczającą dynamikę
Pod maską pracuje pojedynczy silnik elektryczny o mocy 252 KM, współpracujący z akumulatorem o pojemności 83 kWh. Napęd trafia na tylne koła, a jak przystało na samochód elektryczny, nie zabrakło automatycznej przekładni. Według danych producenta przyspieszenie od 0 do 100 km/h trwa 7,6 sekundy, natomiast prędkość maksymalna wynosi 210 km/h. To wartość, która nadal wyróżnia ten model na tle wielu elektrycznych SUV-ów, ponieważ większość z nich osiąga maksymalnie około 170-180 km/h.
Warto również pamiętać, że mówimy o egzemplarzu z roku produkcji 2026, który otrzymał kilka istotnych zmian technicznych. Dzięki nim średnie zużycie energii według producenta wynosi 11,6 kWh na 100 km w mieście oraz 17 kWh na 100 km w cyklu mieszanym. Przekłada się to na maksymalny zasięg do 683 km w mieście oraz do 503 km według cyklu WLTP.
Oczywiście pod względem efektywności można znaleźć jeszcze lepsze elektryczne SUV-y. Chociażby BMW iX3 czy Volvo EX60 mają jeszcze niższe zużycie energii i większe baterie. Ale żaden z nich nie kosztuje 200 tys. zł.

Źródło: motofilm.pl






