Zrobili go już z wiedzą, że chińskie są niezłe i sami zaproponowali lepsze wykonanie. Za 79 900 zł to ciekawa propozycja

Dealerzy Seata po raz kolejny obniżają ceny Arony po liftingu. Jeszcze w maju najtańsza wersja kosztowała o 5 tys. zł więcej.

Arona po liftingu, która weszła na rynek pod koniec 2025 roku, ma jeden główny cel: stać się dobrą alternatywą dla chińskich pojazdów. W tym celu hiszpańska marka zdecydowała się poprawić jakość wykończenia wnętrza, dać lepsze wyposażenie w standardzie i maksymalnie uatrakcyjnić wygląd wizualny tego modelu. Efekt jest bardzo dobry, co widać po zainteresowaniu klientów.

Gdy jednak ten mały SUV debiutował na rynku, trzeba było się liczyć z wydatkiem rzędu co najmniej 95 300 zł. To była niezła cena, ale i tak za wysoka na tle chińskich modeli. W następnych miesiącach regularnie więc spadała, do 85 tys. zł w maju. Dzisiaj najtańsze oferty zaczynają się poniżej 80 tys. zł.

Seat Arona po liftingu przebiła psychologiczną barierę cenową

Dokładnie 79 900 zł. Za taką kwotę dealerzy Seata w całej Polsce zaczynają oferować Aronę po lifcie. Oznacza to rabat w wysokości 15 560 zł. Co najważniejsze, cena obowiązuje zarówno przy finansowaniu, jak i zakupie gotówkowym. A to akurat ważna informacja w kontekście marek grupy VW, bo często podają niższe ceny, a dopiero potem klient dowiaduje się, że musi brać kredyt, żeby taką uzyskać.

A co w ogóle oferuje taka Arona? Czy ma jakiekolwiek podejście do chińskich propozycji? Przede wszystkim podstawową wersją stał się wariant Style, który niegdyś był tym lepszym. Oznacza to, że wyposażenie standardowe jest dobre. Przyjrzymy mu się bliżej.

Seat Arona Style - wnętrze, fot. Seat
Seat Arona Style – wnętrze, fot. Seat

Duży ekran dotykowy i reflektory LED-owe są w standardzie

Seat nie mógł sobie pozwolić na biedne wyposażenie w Aronie, jeśli na poważnie myślał o rywalizacji z Chińczykami. Dlatego podstawowy Style obejmuje zaskakująco dużo wyposażenia. Składają się na nie m.in.:

  • 16-calowe felgi aluminiowe
  • pełne reflektory LED
  • tylne światła LED
  • światła przeciwmgielne z doświetlaniem zakrętów
  • automatyczna aktywacja świateł i czujnik deszczu
  • czarne relingi dachowe
  • elektrycznie regulowane, składane i podgrzewane lusterka
  • lusterko wsteczne z automatycznym przyciemnianiem
  • 8-calowe wirtualne zegary
  • 8,25-calowy ekran dotykowy
  • Android Auto i Apple CarPlay
  • ładowarka indukcyjna
  • klimatyzacja manualna
  • wielofunkcyjna kierownica
  • tempomat
  • tylne czujniki parkowania
  • systemy bezpieczeństwa i eCall

W tym miejscu dodajmy, że Arona to nie jest jakiś mały, niepraktyczny SUV. Pojemność bagażnika wynosi 400 litrów, a to np. więcej niż w przypadku hybrydowej Omody 5 za około 116 tys. zł.

Zrzut ekranu oferty na Seata Aronę za 79 900 zł, fot. motofilm.pl / Otomoto
Zrzut ekranu oferty na Seata Aronę za 79 900 zł, fot. motofilm.pl / Otomoto

Silnik jest dobry, ale brakuje jednego przełożenia

Jeśli chodzi o motor, to pod maską Arony pracuje silnik 1.0 TSI o mocy 95 KM, zesparowany z 5-biegową manualną skrzynią biegów. To znana jednostka, która spokojnie jest w stanie przejechać kilkaset tysięcy kilometrów przy odpowiedniej eksploatacji. Szkoda, że brakuje szóstego biegu, bo ten znacząco podwyższyłby komfort jazdy w trasie.

Osiągi są za to całkiem niezłe. 9,9 sekundy do pierwszej setki to czas identyczny, jaki osiąga Volkswagen Golf z motorem 1.5 eTSI o mocy 116 KM. Prędkość maksymalna to zaś 195 km/h, czyli zdecydowanie więcej od wszystkich chińskich propozycji.

Użytkownicy chwalą Aronę 1.0 TSI za bardzo niskie zużycie paliwa. Nawet według norm WLTP średnia wynosi 5,8 l na 100 km. A przypomnijmy, że przecież nie jest to żadna hybryda.

Seat Arona (2026) - tył, fot. Seat
Seat Arona (2026) – tył, fot. Seat

Źródło: motofilm.pl