Jeśli miałbym wskazać SUV-a bez napędu na cztery koła, który najlepiej odnajduje się w terenie, to w ścisłej czołówce bez wątpienia znalazłby się nowy Jeep Compass. Ten model kompletnie różni się od poprzednika. Jest lepszy właściwie pod każdym względem, a nowoczesna technologia pozwoliła stworzyć samochód, który radzi sobie na trudniejszej nawierzchni bez utraty atutów w postaci niskiego spalania i dobrego prowadzenia na autostradzie.
Owszem, da się taniej kupić SUV-a z prawdziwym napędem 4×4, choćby od koreańskiego KGM-a, ale wtedy trzeba liczyć się ze znacznie wyższym zużyciem paliwa i wyraźnie gorszymi właściwościami jezdnymi podczas codziennego podróżowania.
Zobacz również
Tymczasem elektronika i selektor trybów jazdy Selec-Terrain w Compassie sprawdzają się świetnie. Auto wyposażono w tryby jazdy na śnieg, piasek i błoto, a rozwiązanie to naprawdę działa, co sprawdziliśmy w jednym z ostatnich odcinków Moto Kombatu.
Co klientów zniechęca do tego samochodu? Cena katalogowa. Ta jest wywindowana w okolice 160 tys. zł, przez co niektórzy zainteresowani po jej usłyszeniu nawet nie brną dalej i wracają do znacznie tańszych chińskich propozycji. Tymczasem katalog w przypadku Jeepa to jedno, a realna transakcja to drugie. Jeep potrafi bardzo mocno zejść z ceny. W tym przypadku mówimy o obniżce z 165 tys. zł do 135 654 zł, również przy zakupie za gotówkę. Przyjrzymy mu się bliżej, bo naprawdę warto. Choćby ze względu na duży bagażnik o pojemności 550 litrów i wysoki prześwit wynoszący równe 20 cm.

Już w podstawie jest bogato, a tu mamy dodatkowe pakiety w cenie
Jeep opracowywał nowego Compassa, wiedząc już o napływie chińskich marek i o tym, co mają do zaoferowania. Dlatego gama została podzielona tylko na dwie wersje: Altitude oraz Summit. Nie mogło być więc tak, że ta pierwsza będzie ogołocona, bo nikt by jej nie wybierał. Standardowe wyposażenie obejmuje więc między innymi:
- Reflektory LED
- Lakier metalizowany
- 18-calowe aluminiowe obręcze kół z letnimi oponami
- Lusterka w kolorze czarnym Gloss Black
- Elektrycznie składane i podgrzewane lusterka boczne
- Lusterka boczne z oświetleniem powitalnym
- Fotele z tapicerką materiałową i regulacją podparcia lędźwiowego w dwóch kierunkach
- Elektrochromatyczne lusterko wsteczne
- System bezkluczykowego otwierania i uruchamiania pojazdu
- Automatyczna dwustrefowa klimatyzacja
- Jednokolorowe oświetlenie ambientowe
- System multimedialny z ekranem o przekątnej 16 cali
- Cyfrowy zestaw wskaźników 10,25 cala
- Przednie i tylne czujniki parkowania
- System zarządzania trakcją Selec-Terrain
- Bezprzewodowe Apple CarPlay i Android Auto
- System nawigacji
- System ostrzegania o możliwości kolizji z przodu
- Adaptacyjny tempomat
- System utrzymania pojazdu na pasie ruchu
- Automatyczny system hamowania awaryjnego
- Jazda autonomiczna poziomu 2
- System zapobiegania ruszeniu przy wykrytej przeszkodzie, na przykład pieszym lub ścianie
- Aktywny system monitorowania martwego pola dalekiego zasięgu do 75 m
- System półautomatycznej zmiany pasa ruchu
- Przednie światła przeciwmgielne z funkcją doświetlania zakrętów
We wspomnianej cenie 135 tys. zł dealer doposażył auto również w pakiety Comfort, Convenience oraz lakier Yosemite. Ich łączna wartość wynosi katalogowo około 14 tys. zł. W skład tych dodatków wchodzą podgrzewana kierownica i fotele, system odmrażania przedniej szyby, ładowarka bezprzewodowa, kamera 360 stopni, elektrycznie otwierana klapa bagażnika, monitorowanie martwego pola oraz boczne czujniki parkowania.

Temu zespołowi napędowemu mocy nie brakuje i zadowala się niewielkimi ilościami paliwa
Pod maską oferowanego Compassa znajduje się 1,2-litrowy, turbodoładowany, trzycylindrowy silnik benzynowy. Ta zelektryfikowana jednostka wykorzystuje 48-woltową technologię mild hybrid MHEV, generując moc 145 KM i 230 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Silnik współpracuje z sześciobiegową, dwusprzęgłową automatyczną skrzynią biegów i napędem na przednie koła.
Na papierze przyspieszenie do 100 km/h trwa 10 sekund, ale w praktyce odczucia są znacznie lepsze. Prędkość maksymalna wynosi 195 km/h.

Pomimo dużego prześwitu i sporego nadwozia średnie zużycie paliwa według WLTP plasuje się między 5,6 a 5,8 l na 100 km. To nie jest dobry wynik. To kapitalny rezultat, którego konkurencja nie jest w stanie osiągnąć w połączeniu z takimi samymi właściwościami terenowymi. Wcześniej wspomniany KGM pali średnio niemal dwa razy więcej, a chińskie MG HS nie radzi sobie nawet w jednej trzeciej tak dobrze jak Compass na błotnistej drodze.
Na koniec dodam, że okazjonalnie da się kupić Compassa za około 129 tys. zł. Trzeba jednak dość często odświeżać oferty dealerów na oficjalnej stronie Jeepa i szybko reagować, bo takie okazje znikają błyskawicznie.
Źródło: motofilm.pl






