Zakup nowego samochodu nie jest dziś prostą sprawą. Można wydać duże pieniądze i nadal trafić na model, który będzie irytował błędami elektroniki, niedopracowanym napędem czy innymi niedoróbkami. Dotyczy to nawet marek, które przez lata wypracowały sobie opinię niezawodnych. Mam tutaj na myśli np. Mazdę.
Dlatego część kierowców zamiast gonić za nowościami wybiera konstrukcje obecne na rynku od kilku lat. Niektórzy powiedzą nawet, że leciwe i opatrzone. Z drugiej strony właśnie dzięki temu są dopracowane. Jednym z najlepszych przykładów jest Volvo V60.
Zobacz również
Volvo V60 zdążyło się już opatrzyć. I bardzo dobrze
Szwedzkie kombi w obecnej generacji jest produkowane od 2018 roku. W motoryzacji to niemal wieczność. Nic więc dziwnego, że V60 nie przyciąga dziś uwagi tak jak kilka lat temu. Model zdążył się opatrzyć, a wielu kierowców zwyczajnie przestało go zauważać.
Paradoksalnie właśnie to jest jedną z jego największych zalet. Przez lata wyeliminowano problemy wieku dziecięcego i dopracowano samochód w detalach. Dzisiaj trudno znaleźć równie praktyczną propozycję, o której można powiedzieć to samo.
Dodatkowym argumentem są wysokie rabaty na egzemplarze z rocznika 2025, które dealerzy nadal mają na placach. Cena niektórych z nich spadła o prawie 70 tys. zł. Dobrym przykładem jest ten egzemplarz. Jeszcze niedawno wyceniano go na 276 700 zł, a dziś kosztuje 207 525 zł. Przyjrzyjmy się bliżej, co klient dostaje za te pieniądze.


Volvo V60 Plus ma wszystko, czego potrzebuje współczesny kierowca
Volvo dzieli gamę V60 na cztery wersje: Essential, Core, Plus oraz Ultra. Tą pierwszą można wyjechać z salonu już za około 150-160 tys. zł, ale nie ukrywajmy, że trochę brakuje jej do bogatszych odmian pod względem wyposażenia. W tym przypadku mówimy o wersji Plus, czyli egzemplarzu posiadającym m.in.:
- wiele poduszek powietrznych
- komplet systemów bezpieczeństwa i wsparcia kierowcy
- 9-calowy ekran centralny
- kamerę cofania z czujnikami parkowania
- reflektory LED
- 12,3-calowy wyświetlacz kierowcy
- dwustrefową klimatyzację automatyczną z funkcją klimatyzacji postojowej
- elektrycznie sterowaną klapę bagażnika
- elektrycznie regulowane fotele kierowcy i pasażera
- bezprzewodową obsługę Apple CarPlay i Android Auto
- Asystenta Google
- system audio Harman Kardon
- 18-calowe felgi aluminiowe
- skórzaną tapicerkę
Przyczepić można się właściwie tylko do pojemności bagażnika. Wynosi ona 519 litrów, co jak na kombi jest przeciętną wartością. Dla porównania, Volkswagen Passat zmieści prawie 700 litrów. Czteroosobowa rodzina powinna się jednak bez problemu spakować na wakacyjny wyjazd, a w razie potrzeby zawsze można skorzystać z seryjnych relingów dachowych i zamontować box.

Nie bez powodu skupiłem się na hybrydzie plug-in
Uważam, że jest po prostu świetna. Po raz pierwszy przekonałem się o tym podczas wyjazdu Volvo S60 Polestar do Szwajcarii. Przez całą trasę ani razu nie udało mi się doprowadzić samochodu do tzw. trybu żółwia, czyli ograniczenia osiągów spowodowanego przegrzaniem lub wyczerpaniem możliwości układu elektrycznego. To zjawisko dobrze znane użytkownikom chińskich hybryd plug-in. Wystarczy dłuższa i szybsza jazda autostradą, aby samochód zaczął ograniczać moc.
W wersji T6 napęd opiera się na 2-litrowym, czterocylindrowym silniku benzynowym współpracującym z jednostką elektryczną. Łączna moc układu wynosi 335 KM. To bardzo rozsądna wartość jak na rodzinne kombi, zwłaszcza że pierwsza setka pojawia się na liczniku po 5,9 s.

Jeszcze większe wrażenie robi zużycie paliwa. Oczywiście deklarowane 2,1 l jest realne tylko przez pierwsze 100 km, gdy podróż rozpoczynamy z w pełni naładowanym akumulatorem. Ale nawet po jego rozładowaniu spalanie pozostaje zaskakująco niskie. Bez większego wysiłku można uzyskiwać wyniki na poziomie około 6 l/100 km.
I właśnie dlatego Volvo V60 nadal jest warte uwagi. Nie imponuje już świeżością, nie przyciąga wzroku jak najnowsze modele z Chin i nie próbuje zaskakiwać gadżetami. Zamiast tego oferuje coś znacznie cenniejszego: dopracowany napęd, wysoki komfort i święty spokój podczas codziennej eksploatacji.
Źródło: motofilm.pl






