Lexus RX w tej cenie to efekt „trojaczków” z Chin. U dealerów wciąż są auta z 2025 roku

Choć kończy się już pierwsze półrocze 2026 roku, dealerzy Lexusa nie wyprzedali jeszcze RX-ów z rocznika 2025. Nawet w najtańszych wersjach rabaty sięgają niemal 100 tys. zł. Wpływ na to ma m.in. rosnąca popularność tzw. „trojaczków z Chin”, które mocno namieszały w segmencie dużych SUV-ów.

Lexus dość szybko zareagował na napływ chińskiej motoryzacji, obniżając ceny RX-a już w trzecim kwartale 2025 roku. Mimo to dealerzy wciąż mają w ofercie sporo egzemplarzy wyprodukowanych w ubiegłym roku.

Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy są duże chińskie SUV-y. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu niewielu spodziewało się, że Polacy będą gotowi wydawać ponad 200 tys. zł na samochody marek, które dopiero zaczynały budować swoją pozycję na naszym rynku.

Tymczasem Omoda 9, Chery Tiggo 9 i Jaecoo 8 szybko znalazły uznanie wśród klientów. W mediach społecznościowych niemal codziennie pojawiają się zdjęcia kolejnych odbiorów, a dealerzy regularnie chwalą się wydawanymi samochodami. Tylko w marcu 2026 roku klienci zarejestrowali 721 egzemplarzy Omody 9 z napędem plug-in hybrid. Był to wynik lepszy od Audi, które zanotowało 407 rejestracji, oraz Volvo z wynikiem 473 aut.

I właśnie tutaj pojawia się największe wyzwanie dla Lexusa RX. Chińskie „trojaczki” kosztują dziś od 200 do 220 tys. zł, podczas gdy bazowy RX 350h jeszcze niedawno wyceniany był na około 390 tys. zł. Mówimy więc o różnicy sięgającej nawet 180 tys. zł. Przy takich kwotach wielu klientów zaczęło zadawać sobie pytanie, czy Lexus rzeczywiście oferuje aż tyle więcej, by uzasadnić tak dużą dopłatę. Oczywiście RX pozostaje samochodem, któremu trudno cokolwiek zarzucić. Pod względem jakości wykonania, wyciszenia czy dopracowania napędu hybrydowego to najwyższa półka. Ale Omoda 9, Chery Tiggo 9 i Jaecoo 8 nie są pozycjonowane jako budżetowe alternatywy. Wręcz przeciwnie. Producenci otwarcie mówią o wyposażeniu klasy premium, wysokiej jakości wykończenia i komforcie podróżowania. Co więcej, Jaecoo 8 i Chery Tiggo 9 oferują nawet siedem miejsc, podczas gdy Lexus RX pozostaje autem pięcioosobowym.

Dziś bazowy RX 350h z roku 2025 jest przeceniany o niemal 96 tys. zł. Oznacza to, że zamiast około 390 tys. zł kosztuje niespełna 295 tys. zł. To nadal wyraźnie więcej niż trzeba zapłacić za chińskich rywali, ale różnica stopniała już do około 70 tys. zł. Przyjrzyjmy się więc dokładnie, co Japończycy oferują za tę kwotę.

Lexus RX - bok, fot. Lexus
Lexus RX – bok, fot. Lexus

Wersja Business obejmuje skórzane fotele i wiele udogodnień

Tak jak w przypadku Lexusa ES 300h, najtańszą odmianą RX-a jest obecnie wersja Business. Najtańsza nie oznacza jednak ubogo wyposażona. Już w standardzie klient otrzymuje m.in.:

  • Skórę Tahara
  • Napęd 4×4 E-FOUR
  • Obręcze kół ze stopów lekkich 21 cali z oponami 235/50 R21
  • Przyciemniane szyby tylnej części nadwozia
  • Reflektory Full LED
  • System automatycznych świateł drogowych AHB
  • 3-strefową automatyczną klimatyzację
  • Elektryczną regulację kierownicy
  • System inteligentnego kluczyka
  • Lexus Concierge z usługami Connected na 4 lata
  • Elektryczną regulację przednich siedzeń
  • Podparcie lędźwiowe kierowcy i pasażera
  • Aktywny tempomat DRCC
  • Inteligentne wycieraczki z czujnikiem deszczu
  • Czujniki parkowania z przodu i z tyłu
  • Kamerę cofania
  • Elektrycznie sterowaną pokrywę bagażnika
  • Podgrzewane i elektrycznie składane lusterka
  • Bezprzewodowy Apple CarPlay
  • Przewodowy Android Auto
    Nawigację Lexus Link Pro
  • System audio z 12 głośnikami
  • 14-calowy ekran dotykowy
  • System monitorowania martwego pola BSM
  • Asystent autrzymania pasa ruchu LKA

Jeśli szukać różnic względem chińskich konkurentów, to oczywiście je znajdziemy. W Lexusie próżno szukać kamer 360 stopni czy wentylowanych foteli w standardzie. Takie elementy pojawiają się dopiero w wyższych wersjach wyposażenia. Mimo wszystko trudno mówić o ubogiej specyfikacji.

Lexus RX - wnętrze, fot. Lexus
Lexus RX – wnętrze, fot. Lexus

Napęd hybrydowy jest znacznie słabszy, ale za to sprawdzony

250 KM w Lexusie RX na tle 537 KM w Omodzie 9 wygląda na pierwszy rzut oka jak przepaść. W praktyce sytuacja jest jednak bardziej skomplikowana. Omoda nie zawsze dysponuje pełną mocą systemową, ponieważ zależy ona m.in. od poziomu naładowania akumulatora. Tymczasem 250 KM w RX-ie 350h w praktyce okazuje się w zupełności wystarczające. Sprint do 100 km/h trwa 7,9 sekundy.

Nie ma też dużej różnicy pod względem zużycia paliwa. RX 350h jest klasyczną hybrydą, podczas gdy chińscy konkurenci korzystają z napędów plug-in hybrid. Lexus nie przejedzie kilkudziesięciu kilometrów wyłącznie na prądzie, ale według danych WLTP zużywa średnio około 6,3 l/100 km.

Plug-iny rzeczywiście potrafią spalać mniej, a nawet nie zużywać paliwa wcale, jeśli są regularnie ładowane. Potrafią przejechać realnie blisko 100 km w trybie całkowicie elektrycznym. Kluczowe jest jednak właśnie ładowanie. Gdy właściciel przestaje korzystać z gniazdka, spalanie rośnie do 9-10 l/100 km, ponieważ silnik spalinowy musi dodatkowo wspierać rozładowany akumulator. W Lexusie sytuacja wygląda znacznie prościej. Niezależnie od warunków RX 350h oferuje zbliżone osiągi i podobne zużycie paliwa. Kierowca nie musi też martwić się poziomem naładowania akumulatora ani tym, że po jego rozładowaniu samochód straci część swoich możliwości.

Czy 70 tys. zł różnicy wystarczy?

RX wciąż pozostaje wyraźnie droższy od chińskich rywali, ale dziś wybór pomiędzy tymi samochodami nie jest już tak oczywisty jak jeszcze rok temu. Pytanie brzmi jednak, czy klientów będzie wystarczająco wielu, by szybko zniknęły wszystkie egzemplarze z rocznika 2025. Aktualnie tylko w jednym z serwisów ogłoszeniowych można znaleźć około 30 takich aut.

Jednego można być pewnym. Chińskie SUV-y wywarły na Lexusa większą presję, niż wielu spodziewało.

Zrzut ekranu oferty na Lexusa RX za 294 tys. zł, fot. motofilm.pl / Otomoto
Zrzut ekranu oferty na Lexusa RX za 294 tys. zł, fot. motofilm.pl / Otomoto

Źródło: motofilm.pl