Audi Q7 przeżywa drugą młodość. Ten już właściwie leciwy SUV z Ingolstadt, produkowany w formie drugiej generacji od 2015 roku i po dużym liftingu przeprowadzonym w 2019 roku, zawdzięcza rosnące zainteresowanie znacznie niższym cenom. Ale nie tylko. Q7 to obok A8 jedno z najmniej zawodnych Audi, i to z prostego powodu. Tutaj inżynierowie skupiają się na dopracowywaniu sprawdzonych rozwiązań, a nie na wprowadzaniu rewolucji, jak miało to miejsce chociażby w przypadku A5 czy Q5.
Ponadto, o ile często można usłyszeć narzekania na jakość materiałów w niektórych modelach Audi, zwłaszcza A5 czy A6, o tyle w Q7 trudno powiedzieć na ten temat złe słowo. To właśnie ten poziom jakości, z którego marka była znana przez lata. Podobny można znaleźć właściwie jeszcze tylko w A8.
Zobacz również
Jeszcze 3-4 lata temu, żeby w ogóle pomyśleć o zakupie Audi Q7, trzeba było mieć odłożone pół miliona złotych na sensowną wersję. Tymczasem dziś nawet hybryda typu plug-in z dobrym wyposażeniem kosztuje na tyle rozsądne pieniądze, że zaczynają się nad nią zastanawiać osoby z budżetem na Audi Q5 lub podobnych rozmiarów modeli konkurencji.

Audi Q7 to teraz wydatek rzędu około 300 tys. zł
Żeby nie bazować wyłącznie na najtańszych wersjach, weźmy pod lupę lepiej wyposażoną odmianę. A tą jest model Q7 55 TFSI e quattro o mocy 394 KM. Taka moc wygląda imponująco i brzmi drogo, ale jak jest w rzeczywistości?
Faktem jest, że katalogowo taka wersja z kilkoma dodatkami nadal przekracza 400 tys. zł. Na przykład ten egzemplarz kosztuje według cennika dokładnie 434 200 zł. Inna sprawa, że ceny te nie mają dziś wiele wspólnego z rynkowymi realiami. Zwłaszcza w czasach napływu samochodów z Chin niemieckie marki musiały mocno zredukować swoje oczekiwania finansowe. Dlatego dziś takim samochodem z rocznika 2026, a więc nie żadnym egzemplarzem zalegającym na placu, można wyjechać z salonu za 329 992 zł. Przy czym mówimy o bardzo bogato wyposażonym samochodzie. Przyjrzyjmy mu się bliżej.

Nawet w „bazie” jest bardzo dobre wyposażenie, a tu mówimy o długiej liście dodatków
Audi Q7 musi reprezentować określony poziom. Dlatego nawet standardowe wyposażenie tego SUV-a nie przynosi wstydu i właściwie niczego w nim nie brakuje. Dealer doposażył jednak ten egzemplarz w kilka istotnych elementów:
- Hak holowniczy
- Relingi dachowe czarne
- Przednia szyba z izolacją termiczną i akustyczną, ogrzewana, bez widocznych drucików
- Pakiet optyczny Czerń
- Audi Extensive, pakiet naprawczy 4 lata / 120 000 km
- Obręcze kół ze stopu metali lekkich Audi Sport 21 cali, pięcioramienne, szare z jedwabiście czarnym wykończeniem
- Komfortowa klimatyzacja postojowa
- Przyciemnione szyby chroniące przed słońcem
- Pakiet promocyjny Comfort
- 4-strefowa komfortowa klimatyzacja automatyczna
- Wspomaganie domykania drzwi
- Pakiet oświetlenia Ambiente Plus
- Szyby w drzwiach i szyby boczne z izolacją akustyczną
- Reflektory Matrix LED i światła tylne LED
- Przednia szyba z izolacją termiczną i akustyczną, ogrzewana
- Podłokietnik komfortowy z przodu
W efekcie mówimy właściwie o w pełni wyposażonym samochodzie, który świetnie sprawdzi się zarówno jako auto służbowe, jak i rodzinne. Dla formalności dodajmy, że Q7 oferuje ogromną przestrzeń bagażową. Jest to dokładnie 563 litry lub 1863 litry po złożeniu tylnych siedzeń.

Według danych WLTP średnie zużycie paliwa jest niższe niż w niektórych kompaktach
Za napęd w Audi Q7 TFSI e quattro 394 KM tiptronic odpowiada silnik spalinowy o pojemności 3.0 l połączony z jednostką elektryczną. Pozwala to temu ważącemu 2460 kg SUV-owi osiągnąć 100 km/h w 5,7 sekundy oraz rozpędzić się do 240 km/h. To świetne wyniki jak na tak duży samochód.
Do tego wcale dużo nie pali. To hybryda typu plug-in, więc po naładowaniu może przejechać do 82 km wyłącznie na prądzie. Korzystając z trybu hybrydowego, zużycie paliwa utrzymuje się w okolicach 4 l na 100 km. Spalanie rośnie do około 9,5 l tylko wtedy, gdy akumulator jest całkowicie rozładowany, a samochód zaczyna go ponownie ładować.
Patrząc na to wszystko, trudno nie uznać Q7 za bardzo kompletny samochód. Nic dziwnego, że klienci wciąż po niego sięgają, mimo że od dawna nie jest już żadną nowością. Nie każdy oczekuje przecież fajerwerków. Wielu kierowców po prostu chce dopracowanego SUV-a, który nie będzie co chwilę wyświetlał nowych pomarańczowych komunikatów na ekranie. I właśnie to Audi Q7 daje od lat. Oby jak najdłużej z nami zostało.
Źródło: motofilm.pl






