Francuzi odpowiedzieli Chińczykom. Za 126 200 zł mają SUV-a z większym bagażnikiem, również w automacie

Duże rabaty sprawiły, że Renault Austral stał się bardzo ciekawą alternatywą dla chińskich SUV-ów, nawet w wersji z automatyczną skrzynią biegów.

Jak Renault radzi sobie w czasie chińskiej ekspansji? Lepiej, niż można było się spodziewać. Choć liczba rejestracji marki w Europie spadła w pierwszych pięciu miesiącach 2026 roku o 0,4 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, nadal mówimy o 311 395 zarejestrowanych samochodach. Dla porównania cała grupa Geely, czyli najsilniejszy chiński gracz na europejskim rynku, sprzedała 176 676 aut.

Tak dobre wyniki nie biorą się z przypadku. Duży udział ma w nich Renault Clio, które pozostaje bestsellerem w wielu krajach Europy. Swoją cegiełkę dokłada również Austral, który dzięki rabatom oferowanym przez dealerów stał się wyjątkowo atrakcyjną propozycją.

Na przykład wariant z miękką hybrydą i automatyczną skrzynią biegów można kupić już za 126 200 zł. Mówimy przy tym o SUV-ie konkurencyjnym dla takich modeli jak MG HS i BAIC 5, który pod względem pojemności bagażnika wyraźnie je przewyższa. Podczas gdy MG HS mieści maksymalnie 507 litrów, a BAIC 5 zaledwie 350 litrów, Renault Austral dysponuje bagażnikiem o pojemności 550 litrów. Przyjrzyjmy się teraz wyposażeniu bazowej odmiany.

Renault Austral - tył, fot. Renault
Renault Austral – tył, fot. Renault

Renault Austral nie tylko dobrze wygląda. Już podstawowa wersja jest dobrze wyposażona

Renault dzieli gamę Australa na trzy wersje: evolution, techno oraz esprit Alpine. W końcu można poważnie rozważyć bazową wersję evolution, bo nie tylko nie straszy wyglądem, ale też ma naprawdę przyzwoite wyposażenie. W jej skład wchodzą m.in.:

  • Felgi aluminiowe 18 cali Altao
  • OpenR Link z 9-calowym ekranem i systemem Arkamys z 6 głośnikami
  • 12,3-calowy cyfrowy zestaw wskaźników TFT
  • Usługi online przez 3 lata
  • 2 gniazda USB-C z przodu
  • 2 gniazda USB-C z tyłu
  • Podgrzewane przednie fotele
  • Przednie fotele regulowane w 6 kierunkach
  • Dwustrefowa klimatyzacja automatyczna
  • Kierownica wykończona tworzywem Fraganza
  • Elektrycznie regulowane i składane lusterka boczne
  • Automatyczna zmiana świateł drogowych na mijania
  • Reflektory Full LED Pure Vision
  • Tylne światła LED z efektem włókien 3D
  • Światła do jazdy dziennej LED
  • System rozpoznawania ograniczeń prędkości
  • Przednie i tylne czujniki parkowania
  • System Multi Collision Brake
  • Przygotowanie do montażu alkotestu
  • System awaryjnego utrzymywania pasa ruchu
  • Aktywny system wspomagania nagłego hamowania
  • System kontroli bezpiecznej odległości
  • Aktywny tempomat
  • System monitorowania zmęczenia kierowcy
  • Kamera cofania
  • Automatyczny elektromechaniczny hamulec postojowy
  • System My Safety Shield

Czerwony lakier jest dostępny bez dodatkowych opłat, natomiast za niebieski, biały, szary lub czarny trzeba zapłacić 3900 zł.

Renault Austral evolution - wnętrze, fot. Renault
Renault Austral evolution – wnętrze, fot. Renault

Silnik zapewnia wystarczającą dynamikę. Spalanie też jest niezłe

Pod maską Australa pracuje tzw. miękka hybryda. W tym przypadku mówimy o 1,3-litrowym silniku benzynowym o dokładnej pojemności 1332 cm³, współpracującym z niewielkim silnikiem elektrycznym oraz instalacją 48 V.

Takie rozwiązanie nie tylko poprawia osiągi, ale również ogranicza zużycie paliwa. Cały układ rozwija 150 KM i 270 Nm maksymalnego momentu obrotowego, a według normy WLTP średnie spalanie wynosi zaledwie 6,4 l na 100 km. To bardzo dobry wynik jak na SUV-a tej wielkości. Warto również pamiętać, że pod maską pracuje czterocylindrowy silnik, a nie trzycylindrowa jednostka, jak ma to miejsce chociażby w wielu SUV-ach koncernu Stellantis.

Zrzut ekranu oferty na Renault Austral za 126 200 zł, fot. motofilm.pl
Zrzut ekranu oferty na Renault Austral za 126 200 zł, fot. motofilm.pl

A jak z trwałością? To jedna z bardziej udanych jednostek Renault z ostatnich lat i przy odpowiednim serwisowaniu bez problemu powinna przejechać 300 tys. km. Z ciekawości sprawdziłem również rynek wtórny. Egzemplarzy z takim przebiegiem jeszcze nie ma, ale można już znaleźć samochody z 2023 roku, które mają na liczniku około 150 tys. km. Co istotne, nawet one wciąż trzymają wysoką wartość. Właściciele oczekują za nie 85-90 tys. zł.

Źródło: motofilm.pl