Jeśli powstałaby lista pięciu marek, które najmocniej odczuły chińską ekspansję, Ford z pewnością znalazłby się w ścisłej czołówce. Po części z własnej winy, bo w ostatnich latach marka bardzo mocno postawiła na elektromobilność, jednocześnie zaniedbując modele z tradycyjnym napędem spalinowym. Dziś marka stara się naprawić błędy z ostatnich lat, pracując nad nowymi modelami. Zanim jednak trafią one na rynek, przez ten trudny okres Fordowi mają pomóc takie samochody jak Puma.
Oczywiście przy starych cenach byłoby to niemożliwe. Dlatego marka zdecydowała się na wyraźne obniżki cen Pumy. Co istotne, dotyczą one egzemplarzy wyprodukowanych już w 2026 roku.
Zobacz również
Volkswagen wprowadził tanią wersję Golfa z automatem, o której mało kto jeszcze wie. Taigo już pokazało, jak działa taki przepis
Kupują go, żeby tylko lać paliwo i jeździć. Za 88 900 zł trudno o równie bezproblemowego SUV-a
111 900 zł za SUV-a dłuższego od Volkswagena Tayrona. Ma tyle miejsca, że rower wchodzi bez rozkręcaniaFord Puma to świetnie prowadzący się crossover z dużym bagażnikiem
Słysząc nazwę Ford Puma, od razu mam przed oczami jego bagażnik. Pomimo niewielkich rozmiarów tego crossovera jest on naprawdę imponujący. Z zestawem naprawczym zamiast koła zapasowego jego pojemność wynosi aż 456 litrów. A mówimy przecież o samochodzie, który mierzy zaledwie 4186 mm długości.

Inna sprawa, że Puma to jeden z najlepiej prowadzących się crossoverów na rynku, a być może nawet najlepszy. Układ kierowniczy i zawieszenie zestrojono przede wszystkim z myślą o kierowcy, dzięki czemu samochód prowadzi się bardziej jak klasyczny hatchback niż typowy crossover. Zresztą powstała na płycie podłogowej Fiesty, a to mówi już naprawdę wiele.
Puma w połowie 2024 roku przeszła bardzo ważny lifting. Na zewnątrz nie widać go tak bardzo jak w środku. A tutaj zaszła prawdziwa rewolucja, bo pojawił się m.in. znacznie większy ekran dotykowy, nowa kierownica czy lepsze materiały wykończeniowe. Przyjrzyjmy się jej bliżej.

Puma za 87 500 zł oferuje sensowne wyposażenie
Na rok 2026 Ford proponuje Pumę w pięciu wersjach wyposażenia: Titanium, ST-Line, ST-Line X, BlueCruise Edition oraz ST. Najtańsza jest ta pierwsza, ale może niektórych zaskoczyć tym, co oferuje. Na liście wyposażenia znajdują się m.in.:
- Pre-Collision Assist z kamerą, tempomat z inteligentnym ogranicznikiem prędkości (ISA), Lane Keeping Aid, Traffic Sign Recognition, Driver Alert oraz Wrong Way Alert
- 17-calowe obręcze kół z kołpakami
- Reflektory Full LED projekcyjne
- Tylne światła LED
- Lusterka boczne sterowane i podgrzewane elektrycznie
- Czujniki parkowania z przodu i z tyłu
- Przednia szyba laminowana z dodatkową warstwą akustyczną
- Dodatkowo przyciemniane szyby w tylnej części nadwozia
- System audio SYNC 4 z radiem cyfrowym DAB, sterowaniem z kierownicy i aktualizacjami OTA
- 12-calowy ekran dotykowy na konsoli centralnej
- 12,8-calowy cyfrowy zestaw wskaźników
- Zestaw głośnomówiący Bluetooth
- Bezprzewodowa obsługa Apple CarPlay i Android Auto
- Funkcje łączności premium z ograniczonym czasowo dostępem
- Ford Connect z modemem 5G
- Automatyczna klimatyzacja
- Kierownica wykończona skórą Sensico
- Przycisk Ford Power
- Welurowe dywaniki podłogowe z przodu
Puma cechuje się również rozwiązaniami, których nie znajdziemy u rywali. Mam tutaj na myśli choćby tzw. MegaBox o pojemności 80 litrów, czyli schowek umieszczony pod podłogą bagażnika. Można go zalać wodą, przewozić w nim świeże ryby lub umyć psa po spacerze, a następnie łatwo opróżnić przez specjalny korek odpływowy. Auto posiada też specjalne ochronniki drzwi, dzięki którym podczas otwierania nie musimy obawiać się o uszkodzenie rantów drzwi czy przypadkowe uderzenie w samochód zaparkowany obok.

Sercem najtańszej Pumy jest ekonomiczny silnik z technologią miękkiej hybrydy
Jeśli spojrzymy pod maskę Pumy za 87 500 zł, naszym oczom ukaże się jednostka o pojemności 1.0 l połączona z niewielkim silnikiem elektrycznym. Jest to tzw. miękka hybryda, która generuje 125 KM oraz 170 Nm maksymalnego momentu obrotowego. To lekkie auto ważące 1316 kg, dlatego osiągi są bardzo przyzwoite. Pierwsza setka pojawia się na liczniku po 9,8 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 191 km/h.
Motor ten jest też ekonomiczny. Według danych WLTP średnie zużycie paliwa waha się od 5,3 do 5,5 l na 100 km, a emisja CO2 wynosi do 125 g/km. Przy zbiorniku paliwa o pojemności 42 litrów można więc myśleć o przejechaniu około 700-800 km bez tankowania.

Pytanie, czy trzeba bać się tej pojemności? Zdecydowanie nie, bo odpowiednio serwisowany silnik w wielu przypadkach bez problemu przejeżdża 400-500 tys. km. W przypadku zakupu z tzw. drugiej ręki warto jednak zwrócić uwagę na stan rozrządu, zwłaszcza jeśli auto ma już ponad 100 tys. km przebiegu. Jego wymiana jest bowiem bardzo droga i kosztuje około 8-9 tys. zł.
Źródło: motofilm.pl



