Wybierając się dziś do salonu po „chińczyka”, nawet z większym budżetem, trudno liczyć na silnik większy niż 1.6 litra. A nawet jeśli takie propozycje się zdarzają, to często zużywają horrendalne ilości paliwa. Wystarczy wspomnieć np. Bestune’a T90.
Tymczasem na rynku nadal dostępny jest ten japoński SUV, który nie dość, że ma silnik o pojemności 2.0 litra i dużej mocy, to jeszcze spala tyle, co dobra hybryda (a jest miękką hybrydą). Spokojnie można go rozważać również jako alternatywę dla tak popularnych modeli jak Seat Ateca czy Skoda Karoq.
Zobacz również
Za 122 400 zł można kupić japońskiego SUV-a z silnikiem 2.0 o mocy 184 KM
Dla wielu klientów pojemność silnika nadal ma największe znaczenie. Zwłaszcza w SUV-ie, który z założenia powinien dobrze sprawdzać się w każdych warunkach, także podczas dalszych wyjazdów.
Mało kto wie, że na rynku nadal istnieje model, który kosztuje podobne pieniądze co wielu konkurentów z Chin, a jednocześnie oferuje silnik 2.0 o mocy 184 KM. Chodzi o Mazdę CX-30, która w niektórych salonach dostępna jest od ręki nawet z rocznika 2026. Co ważne, wcale nie kosztuje przesadnie dużo, bo w bazowej wersji wyceniono ją na 122 400 zł. To jednak nie wszystko, ponieważ do auta dodawane jest jeszcze 6000 zł na wybór akcesoriów, takich jak opony zimowe, hak czy inne dodatki.

A co dokładnie oferuje w tej cenie? Przyjrzałem się jej bliżej i okazuje się, że wcale nie jest ubogo wyposażona. Lista obejmuje m.in.:
- przednie i boczne poduszki powietrzne, kurtyny powietrzne oraz poduszkę kolanową kierowcy
- wiele systemów bezpieczeństwa i wsparcia kierowcy
- czujniki parkowania i kamerę cofania
- klimatyzację
- elektryczne szyby z przodu i z tyłu
- skórzaną kierownicę
- 10,25 calowy ekran dotykowy
- 7 calowy cyfrowy zestaw wskaźników
- obsługę Apple CarPlay i Android Auto
- 16 calowe felgi aluminiowe
- reflektory LED i tylne światła LED
- 6 głośników
Czyli wszystko to, czego oczekuje przeciętny kupujący. Poza tym Mazda CX-30 oferuje bagażnik o pojemności 430 litrów, co jest wynikiem na przykład lepszym niż w hybrydowej Omoda 5, gdzie do dyspozycji jest tylko 372 litry.
Silnik ma nie tylko sporo mocy, ale zużywa też bardzo mało paliwa
Jeśli dokładniej zagłębimy się w szczegóły techniczne Mazdy CX-30, szybko okazuje się, że jest naprawdę dynamiczna. Pierwszą setkę osiąga w 8,3 sekundy, co jest wynikiem o 0,2 sekundy lepszym niż w 282 konnym Jaecoo 7 Super Hybrid (!). Prędkość maksymalna również jest wyższa i wynosi 204 km/h. CX-30 bez problemu może też ciągnąć przyczepę o masie 1,3 tony.
A czy taka pojemność oznacza wysokie spalanie? Autorska technologia Mazdy e-SKYACTIV pozwoliła ograniczyć zużycie paliwa średnio do 5,7 l na 100 km. To wynik, którego nie powstydziłaby się nawet hybryda.

Trzeba przyznać, że jest się nad czym zastanawiać. Owszem, znajdą się chińskie propozycje, które za niższą cenę zaoferują bogatsze wyposażenie. Problem w tym, że takiego silnika w tej kwocie nie oferuje praktycznie nikt. Nawet gdybyśmy chcieli kupić konkurencyjnego Seata Atecę, to za najtańszy egzemplarz z silnikiem 2.0 trzeba byłoby zapłacić 154 300 zł. I mówimy tutaj o dieslu, którego coraz więcej klientów unika m.in. przez rosnące ceny i niepewną sytuację na rynku.
Źródło: motofilm.pl






