Włosi mają alternatywę dla Lexusa LBX. Dziś kosztuje 114 tys. zł i pali mniej niż 5 l / 100 km

Lexus LBX w ostatnich tygodniach tak mocno potaniał, że rozważa go wiele osób poszukujących małego SUV-a. Warto jednak, żeby zainteresowani poznali jego alternatywę, która zużywa podobne ilości paliwa, ma większy bagażnik i jest wyraźnie tańsza.

Japończycy ostatnio mocno obniżyli ceny LBX-a. W niektórych salonach jest do kupienia nawet za 122 tys. zł z rocznika 2025 i trzeba przyznać, że to bardzo dobra propozycja. LBX przekonuje bowiem nie tylko niskim zużyciem paliwa i bezawaryjnością, ale również świetną jakością wykonania.

Inna sprawa, że na rynku są tańsze alternatywy i to wcale nie z Chin. Alfa Romeo proponuje produkowanego w Polsce Juniora, który jest samochodem, którym powinien przejechać się każdy rozważający LBX-a. Przede wszystkim dlatego, że wyróżnia się oryginalnym designem. Ma też więcej koni mechanicznych, równie oszczędną hybrydę i jest o kilka tysięcy złotych tańszy.

Alfa Romeo Junior do kupienia za 114 tys. zł „od ręki”

Na placach dealerów Alfy Romeo pozostały egzemplarze z 2025 roku. Jeden z nich ma teraz obniżoną cenę ze 138 699 zł do 114 tys. zł. To o 8 tys. zł mniej niż trzeba zapłacić za podstawowego LBX-a w ofercie promocyjnej.

Czym Alfa chce do siebie przyciągnąć klientów? Między innymi większym bagażnikiem o pojemności 415 litrów. Przypomnijmy, że w Lexusie jest to 332 litry, więc mówimy o sporej różnicy. I co ciekawe, Junior jest przy tym o kilka milimetrów krótszy. Mierzy 4173 mm, podczas gdy Lexus 4190 mm. Przyjrzyjmy mu się bliżej.

Alfa Romeo Junior - wnętrze, fot. Alfa Romeo
Alfa Romeo Junior – wnętrze, fot. Alfa Romeo

Junior Ibrida jest przyzwoicie wyposażonym SUV-em

Bazowy wariant Juniora to po prostu Junior. Posiada jednak dobry poziom wyposażenia, na który składają się następujące elementy:

  • System ostrzegania przed kolizją czołową z funkcją awaryjnego hamowania AEB
  • Selektor trybów jazdy Alfa DNA
  • Klimatyzacja automatyczna jednostrefowa
  • Koło kierownicy obszyte skórą soft touch
  • Wycieraczki z czujnikiem deszczu
  • Adaptacyjny tempomat
  • Tylne czujniki parkowania
  • Automatyczne światła drogowe Automatic High Beam
  • Reflektory Full-LED z sygnaturą świateł do jazdy dziennej „3+3”
  • Tylne światła LED
  • System eCall
  • 10,25-calowy cyfrowy wyświetlacz zegarów TFT
  • 10,25-calowy system multimedialny z ekranem dotykowym, radiem DAB, Bluetooth i sterowaniem głosowym
  • Usługi Alfa Connect

W żadnym wypadku nie można tutaj mówić o samochodzie z ubogim wyposażeniem. Jedyne, co rzuca się w oczy, to liczba głośników. W standardzie są tylko cztery. W Lexusie mamy do dyspozycji sześć, przy czym opcjonalnie można wybrać 13-głośnikowy zestaw Mark Levinson (fantastycznie grający dodajmy).

Alfa Romeo Junior - przód, fot. Alfa Romeo
Alfa Romeo Junior – przód, fot. Alfa Romeo

Tani SUV Alfy Romeo też ma oszczędną hybrydę i automat

Jeśli chodzi o to, co pracuje pod maską, jest to 1,2-litrowy turbodoładowany silnik benzynowy z elektryfikacją w postaci 48-woltowej technologii mild hybrid. Ten trzycylindrowy motor generuje 145 KM i 230 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Współpracuje z sześciobiegową dwusprzęgłową automatyczną skrzynią biegów i napędem na przednie koła.

Przyspiesza od 0 do 100 km/h w 8,9 sekundy, natomiast prędkość maksymalna wynosi 206 km/h. Zużycie paliwa w cyklu mieszanym według WLTP to 4,8 l na 100 km. Dla porównania Lexus LBX według tych samych pomiarów zużywa średnio 4,7 l paliwa na 100 km, więc mówimy tutaj właściwie o kosmetycznej różnicy.

Zrzut ekranu oferty na Alfę Romeo Junior za 114 tys. zł, fot. motofilm.pl / Alfa Romeo
Zrzut ekranu oferty na Alfę Romeo Junior za 114 tys. zł, fot. motofilm.pl / Alfa Romeo

Faktem jest jednak, że napęd hybrydowy Lexusa od lat ceniony jest za niezawodność i przewidywalność. W przypadku Alfy Romeo mamy natomiast do czynienia z jednostką, która pracuje bardzo kulturalnie, jest dynamiczna i oszczędna, ale trudno dziś jednoznacznie ocenić, jak będzie sprawować się po wielu latach i setkach tysięcy kilometrów. Wiele wskazuje jednak na to, że powinno być dobrze, bo Stellantis po aferze związanej z silnikiem 1.2 PureTech bardzo mocno przeprojektował i dopracował swoje nowe jednostki.

Źródło: motofilm.pl