Volkswagen w 2023 roku chciał za niego 99 590 zł. Dziś kosztuje 63 900 zł i ma trwalszy silnik

Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości, że Chińczycy przyczynili się do tego, że europejscy producenci zaczęli obniżać ceny, wystarczy spojrzeć na przykład Volkswagena Polo. Dzisiaj ten kompakt z bardzo porządnym silnikiem kosztuje niewiele ponad 60 tys. zł.

Jak wyglądałyby dziś ceny samochodów, gdyby nie napływ blisko 30 marek z Chin? Tego nie wie nikt. Warto jednak przypomnieć sobie, jak wyglądał rynek jeszcze niedawno. W lipcu 2023 roku za nowe Polo klient musiał zapłacić 99 590 zł. I to za wersję z silnikiem 1.0 TSI. A dzisiaj?

Dzisiaj sytuacja wygląda już zupełnie inaczej. Volkswagen, któremu jeszcze rok temu wróżono ogromny kryzys, wziął się w garść. Niemcy zaczęli mocniej schodzić z cen i proponować znacznie sensowniejsze oferty. Efekt? Marka zaczyna błyskawicznie wychodzić na prostą. Zamówień jest już tyle, że na odbiór wielu modeli (np. Taigo) trzeba czekać nawet do końca roku.

Na nowego Volkswagena Polo wystarczy nieco ponad 60 tys. zł

Miejski kompakt nigdy nie powinien kosztować 100 tys. zł. Ale tamte czasy powoli odchodzą już w zapomnienie. Niemcy coraz mocniej walczą dziś o klienta i regularnie obniżają ceny swoich najpopularniejszych modeli. Świetnie widać to na przykładzie Polo. W grudniu 2025 roku kosztowało jeszcze 69 900 zł, w marcu 64 300 zł, a dzisiaj już 63 900 zł. To pokazuje, że walka o klienta toczy się tutaj dosłownie o każde 100 zł. I najwyraźniej klientom bardzo się to podoba, bo zainteresowanie jest ogromne. Żeby dziś odebrać takie Polo, trzeba uzbroić się w cierpliwość. Akurat ta oferta dotyczy slotu produkcyjnego na październik, ale coraz częściej pojawiają się już informacje o odbiorach dopiero na początku przyszłego roku.

Zrzut ekranu oferty na Volkswagena Polo za 63 900 zł. Dealer potwierdził, że cena dotyczy również zakupu za gotówkę, fot. motofilm.pl / Otomoto
Zrzut ekranu oferty na Volkswagena Polo za 63 900 zł. Dealer potwierdził, że cena dotyczy również zakupu za gotówkę, fot. motofilm.pl / Otomoto

Oferowane w tej cenie auto ma przy tym przyzwoite wyposażenia i zdecydowanie lepszy silnik. Nie pod względem osiągów, ale trwałości. Podstawą jest bowiem teraz motor 1.0 MPI, a nie TSI, który przez wielu mechaników nazywany jest pancernym. Do osiągów i spalania zaraz przejdziemy, ale najpierw zobaczmy, co ma do zaoferowania.

Najtańszego Polo nie ogołocono z wyposażenia

Volkswagen nadal dzieli gamę Polo na siedem wersji wyposażenia. Po drodze Niemcy odrobili jednak pracę domową i nawet w podstawie oferują już to, co powinno się tam znaleźć. Tak więc w tej cenie dostajemy auto z:

  • Systemem Front Assist z funkcją awaryjnego hamowania w mieście
  • ESP wraz z ASR, ABS, EDS, MSR i asystentem siły hamowania
  • Sygnalizacją spadku ciśnienia w oponach
  • Asystentem utrzymania toru jazdy Lane Assist
  • Cyfrowymi zegarami
  • Lusterkami bocznymi regulowanymi elektrycznie, podgrzewanymi i składanymi
  • Tylnymi czujnikami parkowania
  • Elektrycznie sterowanymi szybami z przodu i z tyłu
  • Manualną klimatyzacją
  • Czujnikiem systemów asystujących
  • Dwoma gniazdami USB-C z przodu oraz dwoma z tyłu
  • Funkcją rozpoznawania znaków drogowych
  • Czterema głośnikami
  • Instalacją telefoniczną z ładowaniem indukcyjnym
  • Automatycznymi światłami z funkcją Coming i Leaving Home oraz światłami dziennymi LED
  • Światłami mijania i drogowymi w technologii LED
  • 15-calowymi obręczami stalowymi

Do pełni szczęścia brakuje właściwie tylko kamery cofania, ale przecież w każdej chwili można ją sobie dołożyć. Szybko sprawdziłem, jak to wygląda i okazuje się, że są firmy oferujące montaż takiego zestawu od A do Z za około 2000 zł. Jeśli ktoś nie potrafi już bez tego żyć, zawsze pozostaje taka opcja.

Wnętrze bazowego Volkswagena Polo, fot. Volkswagen
Wnętrze bazowego Volkswagena Polo, fot. Volkswagen

Warto też wiedzieć, że poza tym Polo jest po prostu naprawdę praktycznym małym autem. Jego bagażnik ma pojemność aż 351 litrów. A gdy spojrzymy na ten wynik przez pryzmat hybrydowej Omody 5, która oferuje 372 litry, można się naprawdę zdziwić. Niemcy od lat bardzo mocno stawiają jednak na praktyczność.

Motor MPI to najlepszy silnik, jaki można sobie wymarzyć pod maską taniego samochodu

Brak turbodoładowania i innych elektrycznych udziwnień może na pierwszy rzut oka niektórych odstraszać. Ale to właśnie prostota jest największą zaletą tej oferty. Odpowiednio eksploatowany silnik MPI jest praktycznie nie do zajechania.

I owszem, odbija się to na osiągach. Auto rozpędza się do 100 km/h w około 15 sekund. Tyle że tego samochodu nie kupuje się z myślą o wyścigach spod świateł, a raczej po to, żeby każdego dnia bezproblemowo dowiózł do pracy i robił to możliwie tanio. Według WLTP średnie zużycie paliwa wynosi 5,2 l na 100 km, ale wystarczy odrobina spokojniejszej jazdy, żeby bez większego problemu zobaczyć wyniki z „czwórką” z przodu.

To tania, ale jednocześnie bezpieczna propozycja na lata. Oczywiście chińskie MG3 można okazjonalnie kupić nawet za 59 900 zł, ale nadal trudno przewidzieć, jak będzie wyglądała jego trwałość po latach. Silnik MPI naprawi za to praktycznie każdy mechanik i zrobi to relatywnie tanio.

Volkswagen Polo (wersja bazowa) - tył, fot. Volkswagen
Volkswagen Polo (wersja bazowa) – tył, fot. Volkswagen

Źródło: motofilm.pl