Rodzinny elektryk Opla potaniał o 45 tys. zł do 93 tys. zł. Hybryda jest jeszcze tańsza

Rodziny szukające wszechstronnego samochodu do miasta powinny zainteresować się nową ofertą Opla. Niemcy proponują bowiem blisko 4,4-metrowego elektrycznego SUV-a za niewiele ponad 90 tys. zł.

Opel Frontera, który ludziom kojarzy się głównie z solidnym samochodem terenowym z napędem 4×4, dziś jest SUV-em. Oferowany zarówno w wersji elektrycznej, jak i spalinowej, mocno potaniał w ostatnich tygodniach.

Warto mu się przyjrzeć zwłaszcza z dwóch powodów. Ma zaskakująco duży prześwit wynoszący 22 cm i mnóstwo przestrzeni dla pasażerów w środku. Co istotne, przecena objęła nie tylko wersję elektryczną, ale również hybrydę. Ta jest nawet tańsza.

Rodzinny elektryk do miasta za wreszcie rozsądne pieniądze

Jeszcze 2-3 lata temu samochody elektryczne były znacznie droższe od swoich spalinowych odpowiedników. To był jeden z powodów, dla których wielu klientów decydowało się jednak zostać przy tradycyjnym silniku spalinowym.

Ale ostatnio dużo się zmieniło. Wycofano dopłaty, a na rynku pojawiła się chińska konkurencja. Producenci musieli obniżyć ceny, żeby nie zostać na placach z 2-3-letnimi egzemplarzami. Opel dobrze to rozumie, dlatego od razu konkretnie przecenia elektryczną Fronterę.

Kosztująca katalogowo 138 100 zł jest dziś oferowana za 93 100 zł (również za gotówkę). Mówimy przy tym o podstawowej wersji Edition, która ma jednak wystarczające wyposażenie.

Zrzut ekranu oferty na Opla Fronterę w wersji elektrycznej za 93 100 zł, fot. motofilm.pl / Otomoto
Zrzut ekranu oferty na Opla Fronterę w wersji elektrycznej za 93 100 zł, fot. motofilm.pl / Otomoto

Opel Frontera Edition w tych pieniądzach posiada reflektory LED i ważny pakiet

Sam Edition niektórych może trochę odstraszać brakiem ekranu dotykowego. Ale w tym przypadku on jest, bo dealer wyposażył auto w pakiet Tech Edition z systemem Infotainment Navi i 10-calowymi ekranami, kamerą cofania oraz podłokietnikiem kierowcy. Samochód stoi też na opcjonalnych 17-calowych kołach. Oto reszta wybranego wyposażenia standardowego:

  • Układ ABS oraz stabilizacji toru jazdy ESP ze wspomaganiem ruszania na pochyłościach HSA
  • System ostrzegania przed kolizją i automatycznego hamowania przy niskich prędkościach
  • Układ ostrzegania o niezamierzonej zmianie pasa ruchu
  • System wykrywania zmęczenia kierowcy
  • System rozpoznawania znaków ograniczenia prędkości
  • Tempomat z ogranicznikiem prędkości
  • Hamulec postojowy sterowany elektrycznie
  • Czujniki parkowania z tyłu
  • 10-calowy ekran cyfrowych wskaźników
  • Klimatyzacja manualna
  • Elektryczne szyby z przodu i z tyłu
  • Reflektory przednie Intelli-LED
  • Elektryczne lusterka zewnętrzne

Frontera jest na tyle duża, że Opel sprzedaje ją nawet w 7-miejscowej wersji. W tym przypadku mamy jednak do czynienia z odmianą 5-miejscową, która pomieści pięciu pasażerów, od 460 litrów bagażu do nawet 1600 litrów po złożeniu tylnych siedzeń. Auto standardowo dysponuje też relingami dachowymi, do których można zamontować bagażnik dachowy o wadze do 240 kg.

Opel Frontera - przód, fot. Opel
Opel Frontera – przód, fot. Opel

Wersja elektryczna nadaje się głównie do miasta, ale hybryda jest. I to jeszcze taniej

Jeśli chodzi o napęd elektryczny, to Fronterę EV napędza 113-konny silnik elektryczny z baterią o pojemności 44 kWh. Nie jest to duża wartość. Naładowana do pełna po mieście przejedzie w dobrych warunkach około 300 km. Średnie zużycie energii wynosi bowiem około 18,5 kWh na 100 km.

Jeśli jednak sam samochód komuś się spodobał, ale nie chce z różnych powodów pchać się w elektryka, to jest dobra informacja. Opel równolegle proponuje hybrydę z automatem opartą na silniku 1.2 o mocy 145 KM. Dostępna jest nawet jeszcze taniej, bo ostatnio za 87 900 zł.

Opel Frontera - bagażnik, fot. Opel
Opel Frontera – bagażnik, fot. Opel

Dla kogo poleciłbym wersję elektryczną? Dla osób, które potrzebują po prostu dużego i wygodnego auta głównie do miasta. Jeśli ktoś codziennie stoi w korkach, regularnie porusza się po centrach dużych miast i ma możliwość ładowania samochodu w domu albo w pracy, taka wersja zaczyna mieć naprawdę sporo sensu. Zwłaszcza że nadal można korzystać z buspasów i nie płaci się za parkowanie w miejskich strefach.

Źródło: motofilm.pl