Przejechał 150 tys. km i ani razu nie był w serwisie. Ten „chińczyk” dostał polskie menu, choć w Polsce oficjalnie nie istnieje

Ten egzemplarz Nio ET5 zarejestrowany w Szczecinie udowadnia, że chiński samochód może być zaskakująco bezproblemowy w eksploatacji. Doczekał się też polskiego menu, co najprawdopodobniej oznacza, że jego oficjalny debiut w Polsce jest kwestią czasu.

Gdy testowałem ten model na początku 2024 roku, miał na liczniku zaledwie kilkanaście tysięcy kilometrów. W 2025 roku było to już 66 tys. km, a dziś brakuje mu niespełna 2,5 tys. km do osiągnięcia 150 tys. km. Przez cały ten czas ten „chińczyk” ani razu nie trafił do serwisu z powodu awarii.

Limuzyna Nio doczekała się właśnie ważnej aktualizacji, która będzie miała znaczenie dla jej sprzedaży w Polsce. Chiński producent wprowadził do systemu długo oczekiwany język polski. Stało się to wraz z najnowszym update’em.

ET5 to chiński samochód bardzo dobrej jakości bez oficjalnego importera

Z Nio jest dość nietypowa sytuacja. Choć w Chinach marka należy do liderów segmentu premium EV i w 2025 roku sprzedała ponad 300 tys. samochodów, w Polsce wciąż nie jest oficjalnie obecna, mimo że na naszym rynku działa już blisko 30 marek z Chin.

Nie oznacza to jednak, że nie da się jej kupić. Sprzedażą zajmuje się prywatny importer, który oferuje to auto z europejską gwarancją do 3 lat lub 100 tys. km, a w razie potrzeby serwisowej zapewnia dodatkowo usługę door to door.

Jak jednak pokazuje historia pierwszego w Polsce zarejestrowanego egzemplarza, auta tej marki potrafią pozytywnie zaskoczyć. Ten konkretny samochód jest cały czas intensywnie użytkowany, najpierw w testach dziennikarskich, a dziś jako taksówka, i ani razu nie odwiedził serwisu w Berlinie z powodu awarii czy błędu. W niemieckim ASO pojawił się tylko raz, profilaktycznie przed zakończeniem gwarancji przy stanie 95 tys. km.

To Nio przejechało blisko 150 tys. km, fot. motofilm.pl / Kamil Pyclik, Facebook
To Nio przejechało blisko 150 tys. km, fot. motofilm.pl / Kamil Pyclik, Facebook

To bardzo dobra wiadomość dla nielicznych właścicieli tych aut i jednocześnie dobry prognostyk dla nowej marki. Sam samochód już podczas testów zaskoczył mnie świetną jakością wykonania wnętrza, ale jak widać, technicznie auto również opracowano z myślą o żywotności. I to mimo tego, że wyposażono je w innowacyjną technologię wymiennej baterii (której nie ma nikt).

Nio ET5 jest szybkie i bogato wyposażone

Nio ET5 nie tylko przypomina Panamerę, ale jest również szybkie. 490 KM umożliwia przyspieszenie do setki w zaledwie 4,2 sekundy oraz prędkość maksymalną 200 km/h. Już standardowe wyposażenie jest bardzo bogate, bo obejmuje m.in.:

  • siedem poduszek powietrznych
  • baterię 75 kWh
  • system kamer 360 stopni HD
  • czujniki parkowania z przodu i z tyłu
  • tryb strażnika
  • alarm antywłamaniowy
  • system ostrzegania pieszych
  • układ zapobiegający blokowaniu się kół podczas hamowania
  • elektroniczny rozdział siły hamowania
  • asystenta hamowania awaryjnego
  • reflektory LED z podwójnym światłem
  • światła do jazdy dziennej LED
  • adaptacyjne światła przeciwmgielne LED
  • kierunkowskazy LED
  • całkowicie szklany dach
  • elektryczną klapę tylną z czujnikiem nożnym
  • dwustrefową klimatyzację
  • fotele przednie regulowane elektrycznie w 12 kierunkach
  • podgrzewane przednie siedzenia
  • wiele systemów bezpieczeństwa oraz asystujących

Model ten pomieści 5 osób oraz 386 litrów bagażu. Tym, którzy potrzebują bardziej praktycznej wersji, dedykowana jest odmiana kombi o nazwie Touring. Tam można również dołożyć bagażnik dachowy.

NIO ET5, fot. Łukasz Elszkowski, motofilm.pl
NIO ET5, fot. Łukasz Elszkowski, motofilm.pl

Cena to aktualnie niewiadoma. Ale był za 199 tys. zł „bez baterii”

Jeśli ktoś zastanawiałby się nad zakupem ET5, to nie jest to wcale takie proste. Auto można bowiem kupić z baterią lub bez niej. W tej drugiej opcji ostatnio oferowano je za 199 tys. zł brutto, a z baterią za 255 900 zł. W praktyce polski klient musiał wybrać wersję z baterią, bo nad Wisłą nie ma ani jednej stacji wymiany baterii, czyli tzw. „Nio Power Swap”. Inna sprawa, że cennik wygląda na nieaktualizowany od kilku miesięcy i tak naprawdę nie wiadomo, jak wygląda teraz.

Wiele jednak wskazuje na to, że NIO coraz poważniej myśli o polskim rynku i wkrótce pojawi się u nas oficjalnie. Pierwszy krok już zrobiono, bo wraz z najnowszym update’em dodano język polski. Z pewnością nie dla tych kilku klientów, którzy modele tej marki już kupili.

NIO ET5 Touring
NIO ET5 Touring – przód, fot. Nio

Źródło: motofilm.pl