Nissan z automatem i rocznika 2026 staniał do 96 900 zł. Ma jeden z najwyższych prześwitów w segmencie crossoverów

Nissan, który w ostatnich miesiącach opiera swoją sprzedaż głównie na Qashqaiu, przypomina też o innych modelach w gamie. Jeden z nich, czyli Juke, potaniał właśnie poniżej 100 tys. zł i to w bardzo sensownej wersji wyposażenia.

Gdyby ktoś pytał, jak Nissan radzi sobie w czasie chińskiej ekspansji, odpowiedź jest jedna: zaskakująco dobrze. Głównie za sprawą Qashqaia, który odpowiada za zdecydowaną większość sprzedaży, bo jest po prostu dobrze wyceniony i sensownie wykonany.

Nissan ma jednak w swojej ofercie również inne spalinowe modele, o których klienci trochę zapomnieli. Japończycy próbują więc przypomnieć o nich nowymi cenami. Ta propozycja szczególnie zainteresuje osoby, które nie wyobrażają już sobie jazdy bez automatycznej skrzyni biegów.

Nissan Juke z automatem potaniał poniżej 100 tys. zł

Na wstępie należy zaznaczyć, że w przeszłości zdarzały się już nawet lepsze oferty cenowe na Juke’a, ale zawsze dotyczyły one egzemplarzy „zeszłorocznych”, czyli takich, które po prostu trochę postały. Tym razem Nissan proponuje świeżutkie egzemplarze wyprodukowane w 2026 roku.

Dokładnie wygląda to tak: Juke Acenta w kolorze Fuji Sunset i z automatem oferowany jest w cenie 96 900 zł. Jeśli ktoś zażyczy sobie inny kolor, musi dopłacić 3 tys. zł. Na tę chwilę tej zmiany nie widać jeszcze w cenniku na stronie producenta, bo nadal widnieje tam cena 107 900 zł. To jednak tylko kwestia wprowadzenia stosownych zmian, bo decyzję o obniżce podjęto dosłownie przed godzinami. A co takie auto oferuje?

Nissan Juke - bagażnik, fot. Nissan PGD
Nissan Juke – bagażnik, fot. Nissan PGD

Samym automatem rynku nie zdobędą i dobrze o tym wiedzą

Nissan miał sporo czasu, żeby przeanalizować, jak robią to Chińczycy. A ci oprócz automatu dają klientom również bogate wyposażenie. Nissan też nie chciał być gorszy, dlatego standardowe wyposażenie wersji Acenta obejmuje teraz m.in.:

  • 12,3-calowy ekran dotykowy z bezprzewodową łącznością Apple CarPlay i Android Auto
  • Pełen zestaw systemów bezpieczeństwa
  • Rozpoznawanie znaków drogowych
  • Tempomat z ogranicznikiem prędkości
  • Tylne czujniki parkowania
  • Kamerę cofania
  • Podgrzewane przednie fotele
  • Przyciemniane szyby z tyłu
  • Automatycznie składane i podgrzewane lusterka
  • Automatyczną klimatyzację
  • Wycieraczki z czujnikiem deszczu

Jak widać, jest to naprawdę sensownie wyposażony crossover. A co z praktycznością? Tutaj również wypada bardzo dobrze, bo pojemność bagażnika wynosi aż 422 litry. To świetny wynik na tle konkurencji. Dla przykładu Toyota Yaris Cross mieści do 390 litrów, a Kia Stonic 352 litry.

Pod maską silnik o pojemności jak w Fordzie Puma

Najsłabszym punktem Juke’a pozostaje jego silnik. Ale nie dlatego, że jest słaby, paliwożerny czy problematyczny. Po prostu ma pojemność odstraszającą niektórych klientów, czyli 1.0 l. Podobny silnik znajdziemy jednak również w Fordzie Pumie, ale nie tylko, bo takie jednostki trafiają też do bazowych wersji Kii Stonic czy Hyundaia Bayona.

Ten w Juke generuje 114 KM oraz 200 Nm maksymalnego momentu obrotowego, co pozwala na przyspieszenie do 100 km/h w 11,8 sekundy oraz osiągnięcie prędkości maksymalnej 180 km/h. Średnie zużycie paliwa według WLTP wynosi od 6,1 l na 100 km, ale użytkownicy spokojnie schodzą do wyników z „piątką” z przodu.

Nissan Juke Acenta w kolorze Fuji Sunset - przód, fot. Nissan
Nissan Juke Acenta w kolorze Fuji Sunset – przód, fot. Nissan

Dużą zaletą Juke’a w porównaniu do konkurencji pozostaje bardzo wysoki prześwit. Wynosi aż 180 mm, podczas gdy w Fordzie Pumie jest to 162 mm, w Yarisie Cross 170 mm, a w Kii Stonic 165 mm. A jak wiadomo, wyższy prześwit oznacza mniejsze ryzyko uszkodzeń podczas podjeżdżania pod wysoki krawężnik.

Źródło: motofilm.pl